Focus letterario/ Fokus literacki: : Riflessioni quando il tempo rimasto si fa breve - Poesie scelte di Francesco Brunetti/ Refleksje gdy pozostały czas jest coraz krótszy - Wiersze wybrane Francesco Brunetti'ego
Wprowadzenie i przekład z włoskiego Izabella Teresa Kostka.
Introduzione e traduzione in polacco Izabella Teresa Kostka.
***
Francesco Brunetti è già conosciuto ai miei lettori sia in Italia sia in Polonia. È un poeta le cui poesie ospito con immenso piacere nel mio spazio letterario. Attraverso i suoi componimenti conosciamo il cammino interiore di un uomo che, giunto all'autunno della vita, osserva il tempo, la memoria e il mistero dell'esistenza con uno sguardo attento e contemplativo. La sua scrittura, sempre essenziale e intensa, intreccia immagini della natura a richiami del Cosmo e della spiritualità, creando una poesia sospesa tra la contemporaneità e l'infinito. Sprofondando nel mondo poetico di Brunetti, dobbiamo sostare, ascoltare il silenzio e riconoscere le meraviglie della vita: quella luce sublime, fragile e preziosa che continua a dare significato al mistero della nostra esistenza, nascosto tra la bellezza del nascere e la malinconia dello svanire. Francesco Brunetti riesce a diventare la voce di ogni uomo su questa Terra, di ogni anima sensibile ricca di esperienze vissute, rimpianti e conquiste, amori e mancanze. La sua arte poetica è come l'abbraccio di una persona cara, capace di ascoltare, condividere, raccontare, alleviare il dolore e portare sollievo quando il tempo rimasto si fa breve e ci assalgono riflessioni sul senso del nostro cammino terreno. Sono testi pieni di luce e di pensieri universali, che legano la fragilità dell'uomo e la caducità del tempo all'infinità del Cosmo.
Izabella Teresa Kostka, luglio 2026
***
Francesco Brunetti jest już dobrze znany moim czytelnikom zarówno we Włoszech, jak i w Polsce. To poeta, którego wiersze z ogromną przyjemnością publikuję w mojej rubryce literackiej. Dzięki jego utworom poznajemy wewnętrzną drogę człowieka, który, będąc u progu jesieni życia, z uwagą i zadumą spogląda na czas, pamięć oraz tajemnicę istnienia. Jego poezja, zawsze oszczędna w wyrazie, a zarazem niezwykle intensywna, splata obrazy natury z odniesieniami do Kosmosu i duchowości, tworząc świat zawieszony między współczesnością a nieskończonością. Zagłębiając się w poetycki świat Brunettiego, powinniśmy się zatrzymać, wsłuchać w ciszę i dostrzec cuda życia jako to wzniosłe, kruche i bezcenne światło, które nieustannie nadaje sens tajemnicy naszej egzystencji, ukrytej pomiędzy pięknem narodzin a melancholią przemijania. Francesco Brunetti staje się głosem każdego człowieka na tej Ziemi, każdej wrażliwej duszy bogatej w przeżyte doświadczenia, żale i osiągnięcia, miłości i odejścia. Jego sztuka poetycka przypomina czuły uścisk bliskiej nam osoby: potrafi słuchać, dzielić się doświadczeniem, opowiadać, łagodzić ból i przynosić ukojenie, gdy pozostałego do dyspozycji czasu jest coraz mniej, a nas ogarniają refleksje nad sensem naszej ziemskiej wędrówki. To utwory pełne światła i uniwersalnych myśli, łączące kruchość człowieka i przemijalność czasu z nieskończonością Kosmosu.
Izabella Teresa Kostka, lipiec 2026
ANNO 2025
L'onda dei giorni indomita
crea e scioglie nodi
profumano e appassiscono le rose
una luce nello sguardo balena fugace:
cosi nasce e muore un amore.
Questa luce che subito si spegne
dà un senso al mistero della vita.
*
ROK 2025
Nieokiełznana fala dni
wiąże i rozplątuje węzły
pachną i przekwitają róże
w spojrzeniu ulotnie błyska światło:
tak rodzi się i kona miłość.
To światło, gasnące niemal natychmiast,
nadaje sens tajemnicy życia.
***
Sulle orme del paradiso perduto
sorrisi smarriti sognanti svaniti
sguardi come laghi di luce
e tenebre improvvise
l'onda risuona antiche melodie
clavicembali e pianti di violini
montagne russe di albe e di tramonti:
solo con me stesso inquieto
nell'altro cerco un senso che m'acquieti.
*
Śladami utraconego raju
zagubione, rozmarzone, zanikłe uśmiechy,
spojrzenia niczym jeziora pełne światła
i nagłe ciemności
fala dźwięcząca dawnymi melodiami,
klawesynem i płaczem skrzypiec,
kolejką górską świtów i zachodów słońca:
sam ze sobą, niespokojny,
w drugim człowieku szukam sensu, niosącego mi ukojenie.
***
Ultima tappa, ultimo traguardo,
m’insegnarono l'altrove,
il dopo, il Paradiso;
ora, smarrito solo un poco,
cerco la vita
quella che ho trasmesso
e un poco mi somiglia,
leggo i miei versi
con accenno di sorriso
(incanto e disincanto)
ma in fondo al cuore,
quello che nutre l'anima e la mente,
sento il richiamo del mistero,
lago di pace e ricongiungimento.
*
Ostatni etap, ostatnia przystań
nauczono mnie,
że istnieje "gdzie indziej”,
że jest "potem”,
że jest Raj;
teraz, zagubiony
tylko odrobinę,
szukam życia,
które przekazałem,
i które jest do mnie
trochę podobne,
czytam swoje wiersze
z cieniem uśmiechu
(z zachwytem i odczarowaniem),
lecz w głębi serca,
które karmi duszę i umysł,
czuję zew tajemnicy,
jezioro pokoju
i zjednoczenia.
***
Orme del passato sulla sabbia,
grani di rena tra le dita,
sogni, lacrime, risa.
Foglie cadono esauste
nel giardino dei giorni,
caduche ma preziose,
testimoni e custodi
di una intera vita.
*
Ślady przeszłości na piasku,
ziarenka piasku między palcami,
marzenia, łzy i śmiech.
Liście opadają zmęczone
w ogrodzie dni,
zwiędłe, lecz bezcenne,
świadkowie i strażnicy
całego życia.
****
Pioggia leggera che vibra d'inquietudine,
rondini querule nel cielo grigio che le strania.
Dove le sabbie calde e dorate d'Africa?
Dove trovar sostegno al lungo volo?
Il rosa acceso di un ibisco in fiore
è natura che vive e muore, inconsapevole
che a primavera tutto si rinnova.
Siamo effimeri nel nostro tempo a vivere
e insieme agglomerato di molecole immortali.
*
Lekki deszcz drżący niepokojem,
żałośnie wołające jaskółki
na szarym niebie, co czyni je obcymi.
Gdzież są ciepłe, złociste piaski Afryki?
Gdzie znaleźć oparcie
dla długiego lotu?
Intensywny róż kwitnącego hibiskusa
to przyroda, która żyje i umiera,
nieświadoma,
że wiosną wszystko się odradza.
Jesteśmy efemeryczni
w czasie, danym nam do życia,
a zarazem
skupiskiem nieśmiertelnych molekuł.
****
Preghiere mute al cielo
tra filari di cipressi austeri
cosi era e così è stato allora
infanzia povera di cibo e giochi
ma ricca di affetti e di emozioni.
Oggi sono tornato ed ero solo
niente folla commossa e silenziosa
pioveva piano a gocce sparse
un segno della Croce in fretta,
come sempre, ma intorno il silenzio
era diverso e un poco strano.
Il cimitero era quasi lo stesso ma
arrampicato sempre più sulla collina,
diverso e distratto il comune sentire
non lontano, costruzione emergente,
l'Ospedale. A distanza l'abbraccio del mare,
grigio come il cielo e il cuore dentro.
Siamo cambiati e molto ma non vale.
*
Nieme modlitwy ku niebu,
wśród rzędów surowych cyprysów,
tak było i tak pozostało,
dzieciństwo ubogie w jedzenie i zabawki,
lecz bogate w czułość i wzruszenia.
Dziś wróciłem i byłem tam sam,
bez tłumu poruszonych, milczących ludzi,
padał cichy, drobny deszcz,
szybki znak krzyża,
jak zawsze.
lecz cisza wokół
była inna, trochę dziwna.
Cmentarz był prawie taki sam,
choć wspinał się coraz wyżej po zboczu wzgórza,
zmieniło się wspólne odczuwanie,
stało się obce i rozproszone,
niedaleko wyrastał nowy budynek
Szpital.
W oddali morze obejmowało wszystko,
szare jak niebo
i jak serce we mnie.
Zmieniliśmy się bardzo,
lecz to już nie ma znaczenia.
***
Onda di particelle,
uno sguardo,
un sorriso,
compenetrano come un soffio
la nostra materia in cammino
ignara di questo misterioso incontro intimo.
Abbiamo occhi solo per la pioggia che cade
o l'inciampo del gradino sotto casa.
*
Fala cząstek,
spojrzenie,
uśmiech
przenikają niczym oddech
naszą materię w podróży
nieświadomą tego tajemniczego, intymnego spotkania.
Uważamy tylko na deszcz, który pada,
lub na potknięcie się o schodek przed własnym domem.
***
Metapoesia o Della materia oscura.
Dove la luce e le tenebre non hanno colore,
dove il suono e il silenzio non fanno rumore,
dove il dio che ci inquieta è nascosto e ci scruta,
dove solo la follia, il dolore e l'amore
lo hanno incontrato,
dove esiste un approdo di luce.
*
Metapoezja albo o ciemnej materii
Tam, gdzie światło i ciemność nie mają barwy,
gdzie dźwięk i cisza nie wydają żadnego odgłosu,
gdzie bóg, który napełnia nas niepokojem,
ukrywa się i nas obserwuje,
gdzie tylko szaleństwo, ból i miłość
Go spotkały,
gdzie istnieje przystań światła.
***
Coltre distesa, grigia come il cielo,
immobile per calma di venti carezzevoli.
Il profilo dei monti che declinano al mare
disegna una linea opaca come di grafite.
Il pensiero acquieta i tumulti all’improvviso,
l'anima si libera di presenze dolenti e sgradite
ma non gioisce: non può ignorare i dolori del mondo,
le contraddizioni insensate e il loro urlo silente.
*
Rozpostarta zasłona, szara jak niebo,
nieruchoma w ciszy pieszczotliwych wiatrów.
Zarys gór opadających ku morzu
kreśli matową, jakby grafitową linię.
Myśl nagle ucisza wewnętrzne burze,
dusza uwalnia się od bolesnych i niechcianych butów,
lecz nie zaznaje radości:
nie potrafi nie dostrzegać cierpień świata,
bezsensownych sprzeczności
i ich niemego krzyku.
***
Luce opaca quasi spenta nello sguardo,
brillio impudico e innocente
dell'alberello di un Natale consunto.
Siamo fuga di nuvole inquiete
verso un cielo che sale alto, più in alto,
di questa terra maliosa e bastarda che inchioda.
*
Matowe światło, prawie zgasłe w spojrzeniu,
bezwstydny i niewinny blask
małego drzewka zużytych Świąt Bożego Narodzenia.
Jesteśmy ucieczką niespokojnych chmur
ku niebu, które wznosi się wysoko, coraz wyżej,
ponad tę zwodniczą i przeklętą ziemię, która nas przykuwa.
***
Parole come coriandoli
ondeggiano vaghe
in cerca di significato
tra labbra querule
che non dialogano.
Occhi fissi sull'i-phone
la tazzina fuma in incognito
la sigaretta si consuma
la sera incalza muta
pensieri inconsci si liberano
e con emozione insperata
si abbracciano.
*
Słowa jak konfetti
unoszą się bezładnie,
szukając znaczenia
między drżącymi wargami,
które nie prowadzą dialogu.
Oczy utkwione w iPhonie,
filiżanka niepostrzeżenie paruje,
papieros dopala się powoli,
wieczór nadchodzi w milczeniu,
nieświadome myśli się wyzwalają
i z niespodziewanym wzruszeniem
obejmują.
***
Luce sul mare d'inverno
poche parole su labbra screpolate
un refolo di vento dona un fremito
e la dolcezza dei ricordi assale.
*
Światło nad zimowym morzem,
kilka słówna spierzchniętych wargach.
lekki powiew wiatruprzynosi dreszcz,
a słodycz wspomnieńnagle mnie ogarnia.
***
Al poeta Silvio Cassinelli
Occhi di pietra bianca,
azzurrità dei cieli,
sospiri d'onda che baciano la rena,
donne rosse di labbra e di vesti,
uomini non più uomini ma bestie,
orbite vuote e senz'anima.
Contraddizioni inspiegabili
generano angoscia senza fine
a cui non basta carezza di mamma.
La Tua anima pura, libera e semplice,
nei tratti di penna e di pennello,
rompe il silenzio buio della morte
e in noi risorge e si rivela per vivere in eterno.
PS: alcune immagini attingono ai suoi versi
*
Dedykowane Poecie Silviowi Cassinellemu
Oczy z białego kamienia,
błękitność niebios,
westchnienia fal całujących piasek,
kobiety o czerwonych ustach
i czerwonych szatach,
mężczyźni już nie ludzie, lecz bestie,
puste oczodoły,
pozbawione duszy.
Niewytłumaczalne sprzeczności
rodzą bezkresny lęk,
którego nie ukoi
nawet matczyna pieszczota.
Twoja dusza czysta, wolna i prosta
w pociągnięciach pióra i pędzla
przełamuje mroczne milczenie śmierci
i odradza się w nas i
objawia,
by żyć wiecznie.
***
Nuvole in fuga
incombenti
lievi
minacciose,
giocose.
Oltre non penetra lo sguardo.
Il sole filtra e si nasconde,
la luce traspare e varia con il vento,
pensieri obliqui, incerti ed inquietanti
s'alzano radi al cielo cercando l'oltre
o l'altrove:
il senso di questo giorno grigio dentro.
*
Uciekające chmury
ciężkie,
lekkie,
groźne,
figlarne.
Dalej wzrok już nie sięga.
Słońce przez nie przenika i znów się skrywa,
światło prześwieca i zmienia się z wiatrem,
zmącone myśli, niepewne i niepokojące,
rzadko wznoszą się ku niebu,
szukając tego, co poza,
lub tego, co gdzie indziej,
sensu tego dnia,
szarego we mnie.
***
Il respiro del mare
luccica sui nostri sogni.
Raccolgo nello sguardo
questa luce che sembra non finire.
La vita è dolceamara, lo sappiamo,
fugge via e all'improvviso ci abbandona:
illusi corriamo per spiagge senza fine
che nascondono aguzze infide scogliere.
Respiro il mare e la sua luce
e tutta la mia pena si fa pace.
*
Oddech morza
połyskuje na naszych marzeniach.
Zbieram w spojrzeniu
to światło, które zdaje się nie mieć końca.
Życie jest słodko-gorzkie, wiemy o tym.
Ucieka
i nagle nas opuszcza.
Łudząc się biegniemy
po bezkresnych plażach
ukrywającymi
ostre, zdradliwe skały.
Oddycham morzem i jego światłem,
a cały mój ból
przemienia się w pokój.
***
L'impronta del domani
è l'orma che l'onda non cancella,
la spina di rosa che accarezza,
la malinconia che il vento spazza via,
il peso dei rimorsi che si scioglie,
il sole che risorge dentro al cuore.
*
Ślad jutra
to trop, którego fala nie zmywa,
to różany kolec, który pieści,
melancholia,którą wiatr rozwiewa,
ciężar wyrzutów sumienia,który się rozpływa,
to słońce,które znowu wschodzi w sercu.
***
Le foglie caduche
dell'albero della vita
preda del vento
stan volando via.
Ne afferro una a stento
accartocciata:
un'ultima illusione d'infinito.
La risacca
il sibilo del vento
il profumo acre di salmastro
lo stridio dei gabbiani in volo
mi raccontano che la vita
è un eterno mistero
che sempre si rinnova.
*
Opadające liście
drzewa życia
odlatują
porwane przez wiatr,
Z trudem chwytam jeden
pomarszczony, zwinięty:
ostatnią iluzję nieskończoności.
Szum cofającej się fali,
świst wiatru,
ostry zapach morskiej soli,
krzyk mew w locie
opowiadają mi, że życie
to wieczna tajemnica,
która ciągle się odnawia.
***
Delirio incontenibile
il terrore della morte
il buio che precipita
una sofferenza indicibile
una croce presto anonima
nessuno questo merita
una voce e una mano pietose
non bastano
Dio del cielo ti ho cercato
invano
eppur sento attorno a me il Tuo Spirito.
Fiat voluntas tua mi Domine!
Qui solo ore dure incomprensibili.
*
Niepowstrzymane majaczenie,
lęk przed śmiercią,
zapadająca ciemność,
niewysłowione cierpienie,
krzyż, który wkrótce stanie się anonimowy,
nikt na to nie zasługuje,
głos pełen współczucia i litościwa dłoń
nie wystarczą.
Niebiański Boże, szukałem Cię
na próżno,
a jednak czuję wokół siebie
Twego Ducha.
Fiat voluntas tua, mi Domine!
Tu zostały już tylko
ciężkie, niezrozumiałe godziny.
***
Scie nel cielo terso disegnano tracce
su cui pensieri come aquiloni volano.
Aquiloni dalle grandi ali come aquile reali
padrone delle vette e dei venti impetuosi.
Sono aggrappato alla mia fantasia per non cadere.
L'abisso sotto di me fa paura e non guardo,
respiro a fatica l'aria rarefatta e pungente,
vedo frammenti di comete che sibilano via
come proiettili a sfarinare o frangersi.
Sento improvvisa una forza magnetica
che mi cattura e mi trascina in basso
vorticosa e inarrestabile, non posso sottrarmi.
Uno schianto mi disintegra in polvere di atomi.
Sono solo memoria di me, fragile ed effimera.
*
Smugi na czystym niebierysują ślady,
po których myśli szybują jak latawce.
Latawce o wielkich skrzydłach, niczym orły królewskie,
władcy szczytówi porywistych wiatrów.
Kurczowo trzymam się własnej wyobraźni,
by nie spaść.
Przepaść pode mną budzi lęk,więc nie patrzę,
z trudem oddychamrozrzedzonym, ostrym powietrzem,
widzę odłamki komet,które ze świstem przemykają,
jak rozsypujące się lub rozbijające pociski.
Nagle czuję siłę przyciągania,
która mnie chwytai porywa w dół,
wiruje i niepowstrzymana,nie mogę się jej wymknąć.
Uderzenie rozprasza mniew pył atomów.
Jestem już tylkowspomnieniem samego siebie,tak kruchym i ulotnym.
***
Sole oltre i vetri avviva
la schiuma del mare in cresta d'onda.
Gabbiani ruotano planando a cerchio
puntando implacabili acciughe in banco.
Il vociare è gentile in sottofondo
e non turba né sovrasta la risacca.
Come disse il poeta:
"Vorrei fossimo presi per incantamento..."
e il fanciullino che è in me s'illude
...solo un momento.
*
Słońce za szybami
ożywia pianę morza
na grzbiecie fali.
Mewy krążą, szybując szerokimi kołami,
nieomylnie wypatrując ławic sardeli.
Cichy gwar w tle
nie mąci
ani nie zagłusza szumu pływów.
Jak powiedział poeta:
"Chciałbym, byśmy poddali się czarowi…”
i dziecko, mieszkające we mnie
daje się zwieść
…choćby tylko na chwilę.
***
Mi tuffo nel passato,
passato remoto.
M'appaiono farfalle in volo,
nuvole spazzate dal vento,
profili di mare all'orizzonte,
rami contorti e spogli sulla rena,
gracidare acuto di gabbiani,
pescatori, i piedi puntati a tirar su le reti,
leudi a riposo che ombreggiano
donne chine a rammendare,
tramonti infuocati anche se brevi,
fantasie di amori adolescenti,
carezze e baci in punta di piedi.
*
Zanurzam się w przeszłości,
w odległej przeszłości.
Ukazują mi się latające motyle,
chmury rozwiane przez wiatr,
zarys morza na horyzoncie,
poskręcane, nagie gałęzie na piasku,
przenikliwy krzyk mew,
rybacy, zaparci stopami,
wyciągający sieci z morza,
leudy spoczywające w cieniu,
kobiety pochylone nad cerowaniem,
płomienne zachody słońca,
choć tak krótkie,
marzenia o młodzieńczych miłościach,
pieszczoty i pocałunki
na palcach.
***
ACCANTO
Respiro di mare
pacato
quasi impercettibile.
Soffio di brezza
lieve
che stenta a ravvivare il viso.
Luce discreta
di una abat-jour
che illumina la stanza.
Così si consumano
il giorno, le ore, i minuti
e la vita.
*
OBOK
Oddech morza
spokojny,
niemal niedostrzegalny.
Powiew lekkiej bryzy,
delikatny,
że ledwie muska twarz.
Dyskretne światło
lampki nocnej
rozjaśniającej pokój.
Tak przemijają
dzień, godziny, minuty
i życie.
***
Prego un Dio misterioso e lontano
ma m'accorgo di parlare a me stesso,
alla scintilla del divino che fa luce in me.
Combatto impulsi e visioni inquietanti
ma sto solamente domando il demone.
Eterna lotta che da sempre ci appartiene.
Sono ammasso di molecole pensanti
immerse in un infinito che sgomenta.
La ricerca di un senso alle cose non si spegne
e trova la speranza di un ricongiungimento.
*
Modlę się do tajemniczego i odległego Boga,
lecz dostrzegam, że mówię sam do siebie,
do iskry boskości, która mnie rozświetla
Zmagam się z impulsami i niepokojącymi wizjami,
lecz tak naprawdę jedynie poskramiam demona.
Wieczna walka,
która od zawsze jest częścią istnienia.
Jestem skupiskiem myślących molekuł,
zanurzonych w przerażającej nieskończoności.
Poszukiwanie sensu rzeczy nie gaśnie
i odnajduje nadzieję ponownego zjednoczenia.
***
Cerco un aquilone di luce
alto nel cielo a favor di vento,
un sorriso di nuvole gentili,
un'esplosione di stelle: un firmamento.
Sarà un sogno, un miraggio, ma che importa.
Fuori il sole ha scacciato il grigio deprimente
e la pesantezza di anni, tanti, sulle spalle.
Ridono i bimbi della scuola materna
che sciamano nel giardino all'intervallo.
Una camelia rosa cerca luce,
sbocciano precoci un'azalea e una rosa.
Per un attimo la pace di quand'ero bambino
poi sarà quello che il destino vuole.
*
Szukam latawca światła,
wysoko na niebie, niesionego przez wiatr,
uśmiechu łagodnych chmur,
wybuchu gwiazd: całego firmamentu.
To będzie sen, złudzenie, lecz cóż z tego.
Na zewnątrz słońce przepędziło
przygnębiającą szarość
i ciężar tylu lat spoczywający na barkach.
Śmieją się dzieci z przedszkola,
gdy w czasie przerwy
roją się w ogrodzie.
Różowa kamelia szuka światła,
przedwcześnie kwitną azalia i róża.
Przez chwilę powraca spokój
z czasów, gdy byłem dzieckiem,
a potem nastanie to,
czego zechce los.
***
Universo straniante
popolato di volti, ricordi, emozioni
eppur vuota e oscura voragine senza fine.
Compenetrati da molecole di materia oscura
confliggono quazars e neutrini impazziti.
Dove mai riposano per poi rinascere
umane passioni, trascendenti speranze,
scie di affetti mai domi?
*
Obcy wszechświat
zaludniony twarzami, wspomnieniami, emocjami,
a jednak jak pusta i ciemna otchłań
bez końca.
Przenikane przez cząsteczki ciemnej materii,
ścierają się kwazary
i szalone neutrony
Gdzie spoczywają,
by odrodzić się na nowo,
ludzkie namiętności,
bezgraniczne nadzieje,
smugi uczuć, co nigdy nie gasną?
***
Ascolto una musica muta
invadente
suadente
di note mai nate o suonate,
come un tramonto accecante
sbucando dal vicolo buio
sul mare improvviso.
Volano petali di glicine predati dal vento
anche questo improvviso.
Poi tutto tace.
Mi chiedo se è sogno
chimera
vascello fantasma.
Poi sento e comprendo.
È il profumo intenso di viole
dell'anima in volo.
*
Słucham niemej muzyki
przenikającej,
uwodzącej,
z dźwięków, które się nie narodziły
ani nie zostały zagrane,
jak oślepiający zachód słońca,
co wyłania się nagle
z ciemnego nasmorskiego
zaułka.
Szybują płatki glicynii,
porwane przez wiatr,
i on też nagły.
Potem wszystko milknie.
Pytam siebie,
czy to sen,
chimera,
widmowy statek.
A potem czuję i rozumiem.
To intensywny zapach fiołków
duszy unoszącej się w locie.
***
Liquida poesia
rifugio amniotico
onda che ostinata frange
risuona
chiede ascolto
si insinua
come una domanda irrisolta
che inquieta fiorisce
su petali di glicine pendente.
La brezza che accarezza il tramonto
racchiude nei colori accesi e poi spenti
il senso misterioso della vita.
*
Płynna poezja,
owodniowe schronienie,
fala, uparcie rozbijająca się o brzeg,
rozbrzmiewa,
domaga się wysłuchania,
przenika
jak nierozstrzygnięte pytanie,
które, niepokojąc, rozkwita
na płatkach zwisającej glicynii.
Bryza, muskająca zachód słońca,
zamyka w płonących, potem gasnących barwach
tajemniczy sens życia.
***
Il glicine piange
lacrime viola
in questa sera senza colore
ho un nodo in gola che si scioglie
piano
e la notte si veste di mille colori.
*
Glicynia płacze
fioletowymi łzami
w ten bezbarwny wieczór
mam w gardle gulę,
która powoli się rozwiązuje,
a noc przywdziewatysiąc kolorów.
***
Il mare increspa in lampi di sole
fiocchi di nuvole in fuga nel vento
malinconie disperse nella luce
domande irrisolte dissolte svanite
un passo dopo l'altro un sorriso
sentirsi parte di un tutto consola.
*
Morze marszczy się
w błyskach słońca.
kłęby chmur
uciekają z wiatrem,
to melancholie
rozproszone w świetle.
nierozwiązane pytania
rozpuszczone, rozwiane,
krok za krokiem,
uśmiech,
świadomość,
że jest się częścią całości
przynosi ukojenie.
***
Prestami una carta
Viaggio e poi torno
cambiando il mazzo
mescolo carte
con rara costanza
ma ciò non basta
Spero in un jolly
che esce beffardo
"Sei vecchio e stanco,
sei un vegliardo".
Io non mi arrendo
Sono ostinato
Non voglio ammettere
una vita intera
d'aver sprecato.
Sono in giardino
uno qualunque
Profuma il glicine
sa di vaniglia
Un gatto ronfa
sotto la soglia
Un'ape ronza sopra una foglia
La luce adesso è accecante
Io chiudo gli occhi
per più che un istante.
*
Pożycz mi kartę
Podróżuję i wracam,
zmieniając talię.
Tasuję karty
z rzadką wytrwałością,
lecz to nie wystarcza.
Czekam na jokera,
a on wychodzi szyderczo:
"Jesteś stary i zmęczony,
jesteś już starcem”.
Nie poddaję się.
Jestem uparty.
Nie chcę przyznać,
że całe życie
zmarnowałem.
Jestem w ogrodzie,
takim jak każdy.
Glicynia pachnie,
tchnie wanilią.
Kot mruczy sennie
pod progiem domu.
Pszczoła brzęczy
nad liściem.
Światło jest oślepiające.
Zamykam oczy
na dłużej niż tylko chwilę.
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post