Focus letterario/ Fokus literacki: Loredana Borghetto - una voce poetica in cammino che conduce alla più profonda consapevolezza di sé / Loredana Borghetto - głos poetycki prowadzący do głębszego poznania samej siebie

Komentarz i przekład na język polski Izabella Teresa Kostka.

Commento e traduzione in polacco Izabella Teresa Kostka.

***

      Nel panorama poetico italiano incontro voci preziose, ciascuna delle quali lascia un'impronta e non passa mai inosservata. Tra queste, con grande entusiasmo, vorrei accogliere oggi Loredana Borghetto, il cui talento letterario ho avuto il piacere di conoscere durante il mio programma culturale "Verseggiando sotto gli astri di Milano".
      Le dodici poesie qui presentate attraversano i grandi temi dell'esistenza, universali e da sempre cari ai poeti, sia italiani sia polacchi: il tempo, la memoria, i ricordi, il cammino umano, l'amore, la perdita, la vecchiaia, la natura, la morte e la speranza. Si tratta di una sequenza poetica che si allontana dal racconto lirico di impronta autobiografica. Essa assume piuttosto i tratti di un discorso universale e riflessivo, capace di superare ogni confine. Il protagonista dell'intera raccolta è il tempo, ma non soltanto come forza che consuma e deteriora: è soprattutto occasione di maturazione. La nostra età, il corpo che cambia, le rughe, gli oggetti della quotidianità e i luoghi della nostra esistenza assumono una dimensione simbolica e portano i segni di un cammino che conduce a una più profonda consapevolezza di sé. È la maturità riflessiva, colma di saggezza, intrisa di quiete e di equilibrio emotivo, a emergere come uno dei tratti più significativi e incisivi della raccolta. L'ordine delle poesie delinea un percorso quasi narrativo: dalla ricerca del cielo evocata nella lirica iniziale fino alla rinascita suggerita nell'ultima. Insieme all'autrice attraversiamo esperienze di perdita, ricordi, amore, attesa e riconciliazione. La raccolta assume così la forma di un unico poema, articolato in diverse tappe autonome ma profondamente collegate, nel quale ogni testo dialoga con gli altri attraverso richiami sia lessicali sia simbolici. Infatti, il lessico stesso è di notevole forza espressiva, intriso di immagini essenziali e armoniose che conferiscono alle poesie un tono profondamente riflessivo e meditativo. È un linguaggio che appare semplice, ma solo in apparenza: lontano da ogni banalità, attraverso il susseguirsi di visioni quotidiane e familiari riesce a sfiorare i grandi interrogativi dell'esistenza umana. La sobrietà stilistica, scelta consapevolmente dall'autrice, non grida né cerca effetti spettacolari ma al contrario, invita il lettore a rallentare il passo, a soffermarsi e a riflettere sull'essenza del nostro percorso terreno.
        La scrittura di Loredana Borghetto è un viaggio attraverso il dolore dell'esistenza, senza mai lasciarsene dominare. Ci ricorda con coerenza che ogni essere umano conserva la capacità di continuare a cercare il proprio cielo, anche quando la terra appare avvolta nell'oscurità.


Izabella Teresa Kostka, agosto 2026

*


W panoramie poezji włoskiej spotykam cenne głosy, z których każdy pozostawia swój ślad i nigdy nie pozostaje niezauważony. Wśród nich z ogromnym entuzjazmem pragnę dziś powitać Loredanę Borghetto, której talent literacki miałam przyjemność poznać podczas mojego programu kulturalnego "Verseggiando sotto gli astri di Milano”.
       Dwanaście zaprezentowanych tutaj wierszy podejmuje wielkie tematy ludzkiej egzystencji.  Argumenty uniwersalne i od zawsze bliskie poetom, zarówno włoskim, jak i polskim: czas, pamięć, wspomnienia, ludzką drogę, miłość, utratę, starość, naturę, śmierć oraz nadzieję. Jest to cykl poetycki, który oddala się od lirycznej narracji o charakterze typowo autobiograficznym. Przyjmuje raczej formę uniwersalnej i refleksyjnej wypowiedzi, zdolnej przekraczać wszelkie granice geograficzne i czasowe. Bohaterem całego tomu jest czas, lecz nie tylko jako siła, która niszczy i powoduje przemijanie, lecz przede wszystkim pojęty jako przestrzeń dojrzewania. Nasz wiek, zmieniające się ciało, zmarszczki, przedmioty codzienności oraz miejsca przypisane naszemu istnieniu nabierają wymiaru symbolicznego i noszą ślady drogi prowadzącej ku głębszej świadomości samego siebie. To właśnie dojrzałość refleksyjna, pełna mądrości, przeniknięta spokojem i równowagą emocjonalną, wyłania się jako jedna z najbardziej znaczących i wyrazistych cech tego cyklu. Układ wierszy wyznacza niemal narracyjną drogę: od poszukiwania nieba, przywołanego w pierwszym utworze, aż po odrodzenie zasugerowane w ostatnim wierszu. Wraz z autorką przemierzamy doświadczenia straty, wspomnień, miłości, oczekiwania i pojednania. Zbiór przyjmuje w ten sposób kształt jednego poematu, podzielonego na odrębne, lecz głęboko ze sobą powiązane etapy, w którym każdy tekst prowadzi dialog z pozostałymi poprzez odniesienia zarówno leksykalne, jak i symboliczne. Sam język poetycki posiada także niezwykłą siłę wyrazu, nasycony jest prostymi i harmonijnymi obrazami, które nadają wierszom ton głęboko refleksyjny i medytacyjny. Jest to język pozornie prosty, lecz tylko na pierwszy rzut oka: daleki od wszelkiej banalności, poprzez ciąg codziennych i bliskich człowiekowi wizji potrafi zbliżyć się do wielkich pytań ludzkiej egzystencji. Świadomie wybrana przez autorkę stylistyczna powściągliwość nie krzyczy i nie poszukuje efektów spektakularnych, lecz przeciwnie, zaprasza każdego czytelnika, by zwolnił krok, zatrzymał się na chwilę i zastanowił nad istotą naszej ziemskiej drogi.
    Poezja Loredany Borghetto jest podróżą przez cierpienie istnienia, nigdy jednak nie pozwala mu się zdominować. Przypomina nam z dużą konsekwencją, że każdy człowiek zachowuje zdolność dalszego poszukiwania własnego nieba, nawet wtedy, gdy ziemia wydaje się spowita ciemnością.

Izabella Teresa Kostka
sierpień 2026

***

IL CIELO

Inchiodata sulla soglia 
con occhi muti 
cerco il cielo.

Soffoco in una convulsione 
di cime levigate da preghiere, di creste erose da bestemmie.

Cuspidi minacciose 
si dissolvono 
in linee d'approdo, 
oltre i confini 
di regni segreti.

Fragili fiori di luce 
si aprono nel silenzio
che si fa sussurro.

A un breve volo 
dal crinale, 
oltre la roccia scabra, 
scorgo qualcosa d'immenso, d'antico.

Il cielo. 


*


NIEBO

Przybita do progu, 
z niemymi oczami, 
szukam nieba.

Duszę się w konwulsji szczytów wygładzonych modlitwami, 
grani startych bluźnierstwami.

Groźne turnie 
rozpływają się w liniach dążących ku przystani, 
poza granicami tajemnych królestw.

Kruche kwiaty światła rozkwitają w ciszy, 
stającej się szeptem.

O krótki lot 
od grani, 
za szorstką skałą, 
dostrzegam coś bezkresnego, pradawnego.

Niebo.


***

CONCHIGLIA SVUOTATA

Senza permesso
il tempo si è arrampicato 
sul tuo corpo 
che non ha l’età del cuore. 
Non hai più 
seni in boccio 
caviglie sottili 
hai l’inverno nei capelli
e fili di pensieri sbucciati 
sulla pelle.

Vorresti imbozzolare
quel corpo marchiato ma polle inattese fioriscono desideri nuovi e ti accorgi
di stare a galla
tra le onde degli anni.
Un’ultima vittoria
prima di abbandonarti
sulla riva
senza fiato

conchiglia svuotata.

*

OPUSTOSZAŁA MUSZLA

Bez pozwolenia czas wspiął się na twe ciało,
które nie zna wieku serca.
Nie masz już piersi w pąkach,
smukłych kostek,
nosisz zimę we włosach,
a na skórze nitki myśli,
obdarte ze złudzeń.

Chciałabyś opleść kokonem
to naznaczone ciało,
lecz z nieoczekiwanych źródeł
rozkwitają nowe pragnienia
i odkrywasz,
że wciąż unosisz się na powierzchni
pośród fal mijających lat.
Jeszcze jedno zwycięstwo
zanim oddasz się
brzegowi
bez tchu

opustoszała muszla.


***

VECCHIO LAVATOIO


Foglie d’autunno
sfinite
riposano
sul vecchio lavatoio.

Mani arrossate
di donne
scuotono
panni macchiati
di rinunce vissute
di piaceri sognati.

In un gocciolare
di sospiri
annegano
spasimi caldi
di femminilità
velate.

*

STARY KAMIENNY ZLEW DO PRANIA

Jesienne liście,
znużone,
spoczywają
na starym kamiennym zlewie do prania.

Zaczerwienione dłonie
kobiet
wyżymują
poplamione rzeczy
naznaczone
przeżytymi wyrzeczeniami
i wyśnionymi rozkoszami.

W rytmie
kapiących westchnień
toną
gorące drżenia
ukrytej 
kobiecości.


***

ESTATI BAMBINE


Ricordare
estati bambine
feconde di sogni
fragranti di prugne e more
incipriati col polline
di fiordalisi e papaveri.

Naufragare ancora
tra le onde verdi
di spighe che s’indorano
mentre le tristezze
sono solo soffioni
dispersi dal vento.

Con le braccia aperte
verso il cielo
accogliere il sole
e poi volare libera
tra passeri e rondini.

Addentare con avidità
un fresco sogno
nell’afa faticosa
di queste estati.


*


DZIECIĘCE LATA

Pamiętać
dziecięce lata,
brzemienne marzeniami,
pachnące śliwkami i jeżynami,
oprószone pyłkiem
chabrów i maków.

Raz jeszcze
utonąć
w zielonych falach
złociejących kłosów,
gdy smutki
są tylko dmuchawcami
unoszonymi przez wiatr.

Z ramionami rozpostartymi
ku niebu
przyjąć słońce,
a potem szybować wolna
wśród wróbli i jaskółek.

Zachłannie ugryźć
świeże marzenie
w dusznym skwarze
tych letnich dni.


***

SEDUTO ALLA FINE DEL SUO TEMPO


Bizzarre primavere
estati torride
hanno lasciato tracce
su quella quercia
che si è fatta salice,
hanno sbiadito parole
incise nella ragnatela
di rughe
che tagliano la pelle.

Quando l’autunno
si arrende all’inverno,
seduto in fondo al suo tempo
con un martello
che diventa ogni giorno
più pesante,
strappa chiodi arrugginiti
dai mobili che hanno arredato
la sua vita.

Intanto il suo cuore antico
picchia contro le pareti del petto
seguendo il ritmo sempre più lento
di quel martello che schioda
sogni e ricordi
viatico per l’ultimo tratto di strada
sulle orme della sua Euridice.


*


SIEDZĄC U KRESU SWEGO CZASU

Dziwaczne wiosny,
upalne lata
pozostawiły ślady
na dębie,
który stał się wierzbą,
wyblakły słowa
wyryte
w pajęczynie zmarszczek
przecinających skórę.

Gdy jesień
ustępuje zimie,
siedząc u kresu swego czasu,
z młotkiem,
który z każdym dniem
staje się coraz cięższy,
wyciąga zardzewiałe gwoździe
z mebli,
które urządzały
jej życie.

Tymczasem stare serce
bije o ściany piersi,
podążając za coraz wolniejszym rytmem
tego młotka,
który wybija 
marzenia i wspomnienia 
wiatyk
na ostatni odcinek drogi
śladami jego Eurydyki.


***

COME UN CLANDESTINO


Come un clandestino
invisibile
attraverso i giorni
trascinando
un bagaglio
di sentimenti congelati
e di viscosi pensieri.

Leggo la vita spaginata
di un ospite
non invitato
cercando la parola
che apra l’anima
all’eternità

*


JAK NIELEGALNY WĘDROWIEC

Jak nielegalny wędrowiec
niewidzialny
przemierzam dni
wlokąc
bagaż
zamrożonych uczuć
i lepkich myśli.

Czytam życie
rozsypane na kartach
nieproszonego
gościa
szukając słowa,
które otworzy duszę
na wieczność.

***

ATTIMI


Sbrigliare i pensieri
correre la vita senza aspettare
albe e tramonti, gettare al vento
i giorni senza la fatica
di ricordare fertili stagioni lontane
scaldarsi al calore delle braci
senza più cercare l’ardore
della fiamma, rinverdire anche
se non è primavera
scoprire l’eternità degli attimi
bloccati nella strozzatura della clessidra
sintagmi brevi nella grammatica
lenta del tempo.

*

CHWILE

Uwolnić myśli z uprzęży,
biec przez życie, nie czekając
na świty i zachody słońca,
rzucać na wiatr
dni bez znoju 
przywoływania żyznych
odległych pór roku
ogrzewać się ciepłem paleniska,
nie szukając już
żarliwości płomienia,
zazielenić się na nowo,
choć to nie jest wiosna.
odkryć wieczność chwil
zatrzymanych w zwężeniu klepsydry
krótkie frazy
w powolnej gramatyce czasu.


***

QUANDO TI ACCADE DI VIVERE


Quando il giorno è pronto
a sciogliersi in luce e il cuore
a svampare faville
non vedi gli strappi rattoppati
in notti di luna nuova,
non rimpiangi cose già state
nascoste nei cupi silenzi di grotte
o nel lento assestarsi d’acque
in cavità di cenere.

Quando ti accade di vivere
ti avvolge il profumo struggente
del gelsomino, l’immateriale
pienezza del glicine fiorito
ai bordi dell’anima
tra colori di terra
e trasparenze di fondali.

Quando ti accade di vivere
sei acqua senz’argini
farfalla posata sull’allegria di begonie
pesca carica di mille sapori.
Quando ti accade di vivere
non senti odore d’autunno
e anche nell’ombra scorgi
avventure nuove da correre.


*

KIEDY ZDARZA CI SIĘ ŻYĆ

Kiedy dzień jest gotów
rozpłynąć się w świetle,
a serce
rozsypać iskry,
nie dostrzegasz rozdarć
załatanych
w nocach nowiu,
nie żałujesz minionych rzeczy,
ukrytych w mrocznych ciszach grot
ani w powolnym osiadaniu wód
w zagłębieniach popiołu.

Kiedy zdarza ci się żyć,
otula cię przejmująca woń 
jaśminu,
niematerialna
pełnia kwitnącej glicynii
na obrzeżach duszy,
wśród barw ziemi
i przejrzystości głębin.

Kiedy zdarza ci się żyć,
jesteś wodą bez brzegów,
motylem spoczywającym
na radosnej begonii,
brzoskwinią ciężką
od tysiąca smaków.
Kiedy zdarza ci się żyć,
nie czujesz zapachu jesieni
i nawet w cieniu dostrzegasz
nowe przygody,
którym można wyjść naprzeciw.


***

AMARE AL TRAMONTO


È strano l’amore
al tempo del tramonto
quando arriva improvviso
come riverbero di luce
che squarcia il buio
e sbriciola l’orizzonte,
come colpo di vento
nel silenzio di un mattino
o come tempesta
che arruffa i pensieri.

Affonda le radici in un cuore stanco,
lo spoglia come d’autunno un ramo
che tra foglie e sassi,
nasconde sogni e paure

e tu, con un brivido di stupore,
ascolti un canto
di passi felici come una pioggia
leggi il sole oltre le nuvole
e scopri intorno
tutto il cielo che serve
per essere felice,
ancora,
o per la prima volta.

*

KOCHAĆ O ZACHODZIE SŁOŃCA

Dziwna jest miłość
w czasie zachodu słońca,
gdy przychodzi nagle
jak odblask światła,
który rozdziera ciemność
i kruszy horyzont,
jak powiew wiatru
w ciszy poranka
lub jak burza,
rozwiewająca myśli.

Zapuszcza korzenie
w zmęczonym sercu,
obnaża je jak jesienną gałąź,
która między liśćmi i kamieniami
ukrywa sny i lęki

a ty, z dreszczem zdumienia,
słuchasz pieśni
szczęśliwych kroków jak deszczu,
dostrzegasz słońce ponad chmurami
i odkrywasz wokół siebie
całe niebo, którego potrzeba,
by być szczęśliwym
raz jeszcze,
lub po raz pierwszy.



***

IN QUELLA RISACCA DI SILENZIO


Nel frastuono d’un tempo stridente
tra miti infranti e fragili verità
m’infilo in una risacca di silenzio
dove non odo voci dissonanti.

Mi spoglio di pensieri rumorosi,
metto a tacere i subbugli del cuore
per ritrovare l’anima
imprigionata in schianti di buio.

Un bisbiglio di luce
mi guida oltre il presente,
al di là della terra e delle galassie
in uno spazio di silenzio fecondo
dove ricompongo il quadro
scomposto della vita,
dove mi riconosco accadimento
minuscolo su un piccolo pianeta,
granello di polvere che vortica senza sosta.
Prendo coscienza della brevità dei giorni,
dell’inconsistenza e della grandezza
del vivere.

Allora, con gli occhi dentro il cielo,
posso aspettare l’oro del primo sole
e l’armonia di colori del primo mattino.
I rumori dissonanti sono ormai
vuoti balbettii sottotraccia.


*


W TAMTYM PRZYBOJU CISZY

W zgiełku czasu, zgrzytającym
wśród rozbitych mitów
i kruchych prawd,
zanurzam się
w przybój ciszy,
gdzie nie słyszę
dysonansów głosów.

Zrzucam z siebie
hałaśliwe myśli,
uciszam zamęt serca,
by odnaleźć duszę
uwięzioną
w trzaskach ciemności.

Szept światła
prowadzi mnie
poza teraźniejszość,
poza ziemię i galaktyki,
w przestrzeń żyznej ciszy,
gdzie składam na nowo obraz
rozbitego życia
i rozpoznaję siebie
jako drobne zdarzenie
na małej planecie,
ziarenko pyłu
wirujące bez końca.

Uświadamiam sobie krótkość dni,
kruchość i wielkość
istnienia.

Wtedy, z oczami
utkwionymi w niebie,
mogę czekać na złoto
pierwszego słońca
i harmonię barw
pierwszego poranka.
Niezgodne dźwięki
są już tylko
pustym szeptem 
ukrytym w tle.



***

...E SARÀ MARE


Narra di vite bagnate dalla luna,
bruciate dalla salsedine,
naufragate tra flutti furiosi.
Canta anche di noi, il mare:
quando due gocce ingenue
danzavamo insieme
sulla schiena delle onde,
quando ci siamo perdute
inghiottite dalla sabbia,
quando senza voce
abbiamo continuato a chiamarci.

Forse una conchiglia,
innamorata del nostro amore,
custodisce ancora
quelle due gocce
che hanno smesso di cercarsi,
ignare
di appartenersi ancora.

Mi fermerò sulla riva,
accanto alla conchiglia più bella,
e aspetterò.
Ricominceremo la danza
diversi, più veri,
e saremo più felici,
perché avremo imparato

… e sarà mare. 


*

… I NASTANIE MORZE

Opowiada o żywotach skąpanych w świetle księżyca,
spalonych solą morską,
zatopionych pośród gniewnych fal.
Śpiewa także o nas, morze:
kiedy byliśmy dwiema niewinnymi kroplami,
tańczącymi razem
na grzbiecie fal,
kiedy zgubiliśmy się
połknięci przez piasek,
gdy bezgłośnie 
wciąż wołaliśmy siebie nawzajem.

Może jakaś muszla,
zakochana w naszej miłości,
wciąż przechowuje
te dwie krople,
które przestały się szukać,
nieświadome,
że nadal do siebie należą.

Zatrzymam się na brzegu,
obok najpiękniejszej muszli,
i będę czekać.
Znów rozpoczniemy taniec,
inni, bardziej prawdziwi
i będziemy szczęśliwsi,
bo się nauczyliśmy 

… i nastanie morze.


***

 COME PRIMULA TRA FOGLIE MORTE


Prima che il crepuscolo spenga i fiori del prato e la notte maceri l’erba, prima che sorga la stella del mattino e l’allodola intoni l’inno al sole, avvolta in uno scialle di giorni vissuti ti aspetterò seduta sul filo dell’orizzonte là dove i morti danzano tenendosi per mano.

Darò un’ultima occhiata attraverso lo strappo della maglia del tempo e sarà leggero il tremito prima del silenzio. Poi, senza addii e senza lacrime, terminerò il viaggio con te, madre, fisserò i tuoi occhi d’abisso e d’infinito per scoprire il mistero dell’umano e del divino.

Con te troverò il luogo in cui abitare dove sono raccolte tutte le vite sparse lungo il cammino e rifiorirò come primula tra foglie morte.


*


JAK PIERWIOSNEK WŚRÓD MARTWYCH LIŚCI

Zanim zmierzch zgasi kwiaty łąki,
a noc rozetrze w proch trawę,
zanim wzejdzie gwiazda poranka
i skowronek wyśpiewa hymn ku słońcu,
owinięta w szal przeżytych dni
będę czekać na ciebie,
siedząc na krawędzi horyzontu,
tam, gdzie zmarli tańczą,
trzymając się za ręce.

Rzucę ostatnie spojrzenie
przez rozdartą tkaninę czasu
i lekki będzie dreszcz
przed ciszą.
Potem, bez pożegnań
i bez łez,
zakończę z tobą podróż,
matko.
Utkwię wzrok w twych oczach
pełnych otchłani i nieskończoności,
by odkryć tajemnicę
tego, co ludzkie i boskie.

Z tobą odnajdę miejsce,
w którym zamieszkam,
gdzie zebrane są wszystkie byty
rozsiane wzdłuż drogi.
I zakwitnę na nowo
jak pierwiosnek
wśród martwych liści.


***

Commenti