Poesia bilingue: Massimo Teti e la sua poesia intrisa di empatia/ Massimiliano Teti i jego wiersze przepełnione empatią

Przekład z włoskiego Izabella Teresa Kostka.
Traduzione in polacco Izabella Teresa Kostka.

***

Massimo Teti 
*

L’amore per la poesia e il suo valore nascono spontaneamente: non dipendono né dalla nostra esperienza, né dall’istruzione, né dai premi ottenuti. È una scintilla che arde di una luce viva e non permette di essere dimenticata: la sua forza è così potente da non poter passare inosservata. È proprio questo il caso del mio ospite di oggi, Massimo Teti, che con disarmante sincerità parla di sé dicendo:
     "Mi chiamo Massimo Teti e ho 56 anni. Sono nato a Roma il 4 maggio 1970 e vivo ancora a Roma, in un quartiere periferico di case popolari. Non sono sposato e vivo con mio padre anziano e con mia sorella gemella. Ho anche un’altra sorella e un fratello, un po’ più grandi, che però vivono per conto loro con i rispettivi compagni e compagne. Ho un nipote di 14 anni, figlio di mio fratello. Che dire di me? Posso dire che non ho avuto una vita facile. Ho avuto un’infanzia piuttosto problematica: la mia famiglia non era certo ricca. Mia madre ha sempre lavorato, prestando servizio presso le suore. Mio padre, muratore e pittore edile, c’era e non c’era, e i soldi erano sempre pochi. A scuola ho avuto molte difficoltà, soprattutto a causa delle mie insicurezze e della mia timidezza, dovute anche ai problemi familiari. Sono stato bocciato due volte alle scuole medie e questo mi ha segnato profondamente. Infatti, non ricordo volentieri quegli anni. Dopo aver conseguito la licenza media non ho proseguito gli studi. Sono sempre stato, però, un grande lettore: prima fumetti, poi libri che divoravo in solitudine. Da adulto sentivo che mi mancava qualcosa, così mi sono iscritto a una scuola serale per lavoratori per conseguire il diploma. Lì ho conosciuto una professoressa di lettere e storia che mi ha aiutato molto, facendomi scoprire e riscoprire numerosi autori e incoraggiandomi a scrivere. Devo a lei se ho iniziato a scrivere, anche poesie, perché mi ha aiutato a credere in me stesso e nelle mie potenzialità. Mi ha dato fiducia, e per questo le sarò sempre grato".
      Massimiliano Teti ci dona poesie piene di empatia, comprensione e misericordia, versi che danno voce ai più deboli, intrisi di sincerità, profondità e sentimenti umani universali. Il loro valore si misura nei battiti del cuore e mai in premi materiali o onorificenze.
Buona lettura!

*


Miłość do poezji i jej wartość rodzą się spontanicznie: nie zależą ani od naszego doświadczenia, ani od wykształcenia, ani od zdobytych nagród. To iskra, która płonie żywym blaskiem i nie pozwala o sobie zapomnieć, a jej siła jest tak wielka, że nie sposób jej nie zauważyć. Tak właśnie jest w przypadku mojego dzisiejszego gościa, Massimo Teti'ego, który z rozbrajającą szczerością opowiada o sobie:
     "Nazywam się Massimo Teti i mam 56 lat. Urodziłem się w Rzymie 4 maja 1970 roku i nadal mieszkam w Rzymie, w dzielnicy peryferyjnej mieszkań komunalnych. Nie jestem żonaty i mieszkam z moim starszym ojcem oraz siostrą bliźniaczką. Mam także drugą siostrę i brata, nieco starszych ode mnie, którzy mieszkają już osobno ze swoimi partnerami i partnerkami. Mam czternastoletniego siostrzeńca, syna mojego brata. Co mogę o sobie opowiedzieć? Mogę powiedzieć, że nie miałem łatwego życia. Moje dzieciństwo było dość trudne, bo moja rodzina z pewnością nie była zamożna. Moja mama przez całe życie pracowała, służąc u sióstr zakonnych. Mój ojciec, murarz i malarz budowlany, był obecny i jednocześnie nieobecny, a pieniędzy zawsze brakowało. W szkole miałem wiele trudności, głównie z powodu mojej niepewności i nieśmiałości, które wynikały także z problemów rodzinnych. Dwukrotnie nie zdałem do następnej klasy w szkole podstawowej, co bardzo mocno odcisnęło się na moim życiu. Dlatego nie wspominam tamtych lat z przyjemnością. Po ukończeniu szkoły podstawowej nie kontynuowałem nauki. Zawsze jednak byłem zapalonym czytelnikiem  najpierw komiksów, a później książek, które pochłaniałem w samotności. Jako dorosły czułem jednak, że czegoś mi brakuje, dlatego zapisałem się do wieczorowej szkoły dla pracujących, aby zdobyć dyplom szkoły średniej. Tam poznałem nauczycielkę języka włoskiego i historii, która bardzo mi pomogła, odkrywając przede mną wielu autorów i zachęcając mnie do pisania. To właśnie jej zawdzięczam to, że zacząłem tworzyć, także poezję. Pomogła mi uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Dodała mi pewności siebie i za to zawsze będę jej wdzięczny.”
Massimiliano Teti daruje nam wiersze pełne empatii, zrozumienia i miłosierdzia, wersy dające głos słabszym, przepełnione szczerością, głębią i uniwersalnymi ludzkimi uczuciami. Ich wartość mierzy się uderzeniami serca, a nigdy materialnymi nagrodami czy honorami.
Miłej lektury! 



***




LO STESSO SALE
 
C'è qualcosa che ci lega insieme a un filo d'erba, al ronzio di un'ape che si posa su un fiore, non sa quell'ape che sta salvando il mondo 
mentre l'uomo lo sta devastando
 
Una nuvola passa e per un momento 
oscura il sole, è lo stesso dolore lo stesso sale 
delle lacrime, del mare 
 
Di un esilio di un calvario c'è una nebbia che sale dalla terra al cielo e sulla terra si stende un velo 
come un sudario 
 
Le nuvole rubano l'acqua al mare, il sale alla terra, restituendo pioggia di sale lacrime di sangue di carne innocente, secoli di colpa non espiata 
inondano il tempo presente 
 
C'è chi uccide, chi muore, chi guarda e tace, il sole sul Golgota s'è già oscurato, c'è una madre in ginocchio e un bambino affamato, un altro che dorme e sogna la pace. 
 

*



TA SAMA SÓL

Jest coś, co łączy nas wszystkich ze 
źdźbłem trawy,
brzęczenie pszczoły siadającej na kwiecie.
Ta pszczoła nie wie
że ratuje świat,
podczas gdy człowiek go niszczy.

Chmura przepływa 
i na chwilę zasłania słońce.
To ten sam ból,
ta sama sól
łez i morza.

Mgła wygnania i męki
unosi się z ziemi ku niebu,
a na ziemię opada zasłona
jak całun.

Chmury kradną wodę morzu,
zabierają sól ziemi,
oddając deszcz soli,
łzy krwi i niewinnego ciała,
a wieki niewymazanej winy
zalewają teraźniejszość.

Są ci, którzy zabijają,
są ci, którzy umierają,
i ci, którzy patrzą i milczą,
a słońce nad Golgotą już się zaćmiło,
jest matka klęcząca na kolanach
i głodne dziecko,
jest też inne,
które śpi i śni o pokoju.

***



IL CUORE DEL MONDO 

Ho una stanchezza dell'anima e
gli occhi non riescono a guardare
non so cos'è che mi fa star male
forse quello che accade intorno a me
forse quello che accade dentro di me

il cuore è un lago profondo dove
annegano i ricordi e i pensieri
il presente è una terra desolata
di fiori secchi e d'erba bruciata

ci fosse un motivo per sperare
potrei provare anche ad amare
distrarmi da tutto questo dolore
da questa umanità che muore

da tutta questa morte intorno
e noi intenti a sopravvivere
spolpando l'ultimo brano di carne
a pagare l'ultima bolletta
della luce che si sta spegnendo

come gli occhi dei bambini in guerra
e quelli finiti in fondo al mare
che non sanno qual è la differenza
tra il bianco e il nero, tra la notte

e il giorno, tra noi e loro, ma hanno
imparato cos'è la guerra, hanno
imparato cos'è la fame e la sete
hanno imparato cos'è il dolore
hanno imparato cos'è la morte

Ho una stanchezza dell'anima e
gli occhi non riescono a guardare
ma so cosa mi fa star male
è quello che accade lontano da me
è quello che accade dentro di me

ma il cuore è un mare profondo
dove annega il presente
e a me fa male il cuore
a me fa male il cuore del mondo.


*


SERCE ŚWIATA

Mam zmęczoną duszę 
i oczy, które nie potrafią patrzeć,
nie wiem, co sprawia mi ból 
może to, co dzieje się wokół mnie,
a może to, co dzieje się we mnie

serce jest głębokim jeziorem,
w którym toną wspomnienia i myśli
teraźniejszość jest ziemią jałową,
pełną uschniętych kwiatów
i spalonej trawy

gdyby był jakiś powód do nadziei,
mógłbym spróbować także kochać,
oderwać się od całego tego cierpienia,
od ludzkości, która umiera

od całej tej śmierci wokół nas,
gdy my zajęci jesteśmy przetrwaniem,
obgryzając ostatni kawałek mięsa,
płacąc ostatni rachunek
za gasnące światło

jak oczy dzieci na wojnie
i tych, które spoczęły na dnie morza,
które nie wiedzą jeszcze, czym różni się
biel od czerni, noc 

od dnia, a my od nich, lecz nauczyły się już,
czym jest wojna, nauczyły się,
czym są głód i pragnienie, 
nauczyły się, czym jest ból,
nauczyły się, czym jest śmierć.

Mam zmęczoną duszę 
i oczy, które nie potrafią patrzeć,
lecz wiem już, co sprawia mi ból,
to, co dzieje się daleko ode mnie,
i to, co dzieje się we mnie

lecz serce jest głębokim morzem,
w którym tonie teraźniejszość
i boli mnie serce,
boli mnie
serce świata.


***

FINO ALL'ULTIMO CENTESIMO IN MANO


So bene che non c'è più tempo
che ci avviamo verso la distruzione
che il mare ribolle di rabbia e il cielo
ci sta crollando addosso, che tutto
si consuma, anche questa vita

ci hanno fatto credere che ogni cosa
si può comprare, anche la felicità
che il progresso è una giostra
dove possiamo salire tutti
e chi rimane fuori può aspettare
un altro giro, quando verrà il suo turno

ci hanno fatto credere
che tutto era possibile
che sarebbe durato all'infinito
adesso che il mondo è finito
anche la promessa di un paradiso
che non esiste né in cielo né in terra
che l'unica certezza è la guerra

ma noi possiamo essere tranquilli
finché non arriva a casa nostra
possiamo restare alla finestra
ad ammirare il fuoco che divampa
a guardare i massacri da lontano
fino a quando avremo un po' di luce
fino all'ultimo centesimo in mano.


*

DO OSTATNIEGO GROSZA W DŁONI

Dobrze wiem, że nie ma już czasu,
że zmierzamy ku zagładzie,
że morze wrze gniewem, a niebo
wali się nam na głowy, że wszystko
ulega zużyciu, nawet to życie

wmawiano nam, że każdą rzecz
można kupić, nawet szczęście,
że postęp jest karuzelą,
do której wszyscy mają dostęp,
a ten, kto zostanie na zewnątrz, może poczekać
na kolejną rundę, aż przyjdzie jego kolej

wmawiano nam,
że wszystko jest możliwe,
i będzie trwało bez końca, 
lecz teraz, gdy świat się skończył,
skończyła się także obietnica raju,
który nie istnieje ani w niebie, ani na ziemi,
a jedyną pewnością jest wojna

lecz my możemy być spokojni,
dopóki nie dotrze do naszych domów,
możemy stać w oknie,
podziwiając rozprzestrzeniający się ogień,
oglądać masakry z daleka,
dopóki mamy jeszcze trochę światła,
dopóki w dłoni pozostaje nam
ostatni grosz.


***


In questo vuoto riempito di niente
di parole soffiate sul fuoco di
pensieri poveri e facce feroci
le nuvole corrono veloci
e oscurano il tempo presente

il vapore dei ricordi si sperde
nel vento che soffia più forte
nell'acqua che rompe gli argini
cambia il paesaggio e non sai più dove
sei, qual è il tuo posto qual è la tua storia
così slegata dalla memoria

sotto un cielo che cambia colore
dopo il buio una luce che abbaglia
che non ci fa vedere il dolore
che non ci fa vedere la realtà
continuiamo a non riconoscerci
nello specchio rotto della nostra identità

nella luce di un sole ingannatore
a illuderci ancora una volta
che arriveremo fino a domani
a credere di nuovo ai ciarlatani
che negano la memoria e il presente
a precipitarci incontro alla china

con lo sguardo incollato a uno schermo
leggendo le previsioni del tempo
se domani piove o c'è il sole
ma basterebbe alzare lo sguardo verso
l'ultima linea dell'orizzonte, lì
dove il sole muore lanciando al cielo

un ultimo raggio a incendiare
il confine tra la notte e il giorno
a indicarci la via delle stelle e
nel buio della notte che avanza
a segnare la via del ritorno
nella luce di una nuova speranza.

*


W tej pustce wypełnionej nicością,
słowami wydmuchanymi w ogień,
ubogimi myślami i twarzami pełnymi gniewu
chmury biegną szybko
i zaciemniają teraźniejszość

para wspomnień rozprasza się
na wietrze, wiejącym coraz mocniej,
w wodzie wylewającej się z brzegów,
krajobraz się zmienia i nie wiesz już,
gdzie jesteś, jakie jest twe miejsce,
jaka jest twa historia,
tak oderwana od pamięci 

pod niebem, zmieniającym barwy,
po ciemności przychodzi oślepiające światło,
które nie pozwala nam widzieć bólu,
nie pozwala dostrzec rzeczywistości,
wciąż nie rozpoznajemy siebie
w rozbitym lustrze naszej tożsamości

w świetle zwodniczego słońca
znów łudzimy się,
że dotrzemy do jutra,
wierzymy kolejnym szarlatanom,
zaprzeczającym pamięci i teraźniejszości
i rzucamy się w dół po równi pochyłej

ze wzrokiem przyklejonym do ekranu
czytamy prognozę pogody,
czy jutro będzie deszcz, czy słońce
a wystarczyłoby wznieść wzrok
ku ostatniej linii horyzontu, tam,
gdzie słońce umiera, rzucając w niebo

ostatni promień, co podpala 
granicę między nocą a dniem,
wskazując nam drogę gwiazd
i w mroku nadchodzącej nocy
wyznacza drogę powrotu
do światła nowej nadziei.


***

Si sta consumando piano
il viaggio tra treno e rovi
di un tempo lento
di un sogno sospeso
attaccato al soffitto del cielo
dove nuvole nere sospinte dal vento
minacciano la fine del mondo
nemmeno il sangue rimasto a terra
e milioni di occhi che guardano
fermano l'oscenità della guerra
il conteggio dei morti che sale
di vite che non contano
sulle tavole apparecchiate
sulle parole sperperate
lo sguardo si spegne
nella notte che scende
con la luna che cresce
e le stelle che muoiono
domani sarò ancora vivo
per continuare questo inutile viaggio
non andrò troppo lontano
ma se tu mi darai la mano
mi fermerò qui dove il vento
si arrende dove il tempo
si ferma e il mare è calmo
qui dove il sole rinasce
su una terra rinnovata
e una primavera ritrovata
qui dove rinasce la speranza
qui nel sogno sognato
dei bambini e dei poeti.


*


Powoli się wyczerpuje 
podróż między pociągiem a cierniami,
w powolnym czasie,
w zawieszonym śnie
przyczepionym do sufitu nieba,
gdzie czarne chmury pchane wichrem 
grożą końcem świata,
nawet krew pozostawiona na ziemi
i miliony oczu, które patrzą,
nie powstrzymują obsceniczności wojny,
rosnącego rachunku śmierci,
żywotów, które się nie liczą
na zastawionych stołach,
i w zmarnowanych słowach.
Wzrok gaśnie
w zapadającej nocy,
z księżycem, który rośnie
i gwiazdami, które umierają,
jutro wciąż będę żył,
by kontynuować tę bezsensowną podróż,
nie zajdę daleko,
ale jeśli podasz mi rękę,
zatrzymam się tutaj, gdzie wiatr
poddaje się, gdzie czas
się zatrzymuje, a morze jest spokojne,
tu, gdzie słońce rodzi się na nowo
na odnowionej ziemi
i w odnalezionej wiośnie,
tu, gdzie odradza się nadzieja,
tu, w marzeniu śnionym
przez dzieci i poetów.



***


Non andare da nessuna parte
fermarsi qui dove si ferma il sangue
e i sogni perdono colore
non pensare a quel che non ho avuto
a quello che forse non avrò mai
al poco meno di niente
che stringo tra le mani
ma non invidio gli altri
che credono di avere qualcosa
o magari hanno tutto, non so
e gli basta quello che hanno
ma una vita intera non basta
per capire cosa significa
vivere, vivere senza avere vissuto
senza avere mai capito
cosa vuol dire davvero amare
io so di non saperlo
ho capito di non aver capito
però ci ho provato, mi sono affacciato
sull'orlo dei suoi occhi
ma davanti a tutto quel mare
ho avuto paura di annegare
così sono rimasto sulla riva
di un sogno aspettando l'alba
di un nuovo giorno
e il sole alto sopra i tetti
e gli uccelli liberi nel cielo
e il pane caldo nel forno
e la pace sotto gli ulivi.

*



Nie odchodź nigdzie,
zatrzymaj się tu, gdzie zatrzymuje się krew
i sny tracą kolor,
nie myśl o tym, czego nie miałem,
o tym, czego być może nigdy nie będę miał,
o odrobinie mniej niż nic,
które trzymam w dłoniach.
nie zazdroszczę innym,
którzy wierzą, że coś mają,
lub może mają wszystko, nie wiem,
i wystarcza im to, co posiadają,
lecz całe życie nie wystarcza,
by zrozumieć, co znaczy
istnieć, żyć bez przeżycia,
bez zrozumienia nigdy
czym naprawdę jest miłość,
wiem, że tego nie wiem,
zrozumiałem, że nie zrozumiałem,
a jednak próbowałem,  wychyliłem się
na krawędź jej oczu,
lecz w obliczu tego morza
bałem się utonąć,
więc zostałem na brzegu
marzenia, czekając na nowy świt 
i na słońce wysoko nad dachami,
na ptaki wolne na niebie,
na ciepły chleb w piecu
i na pokój pod drzewami oliwnymi.


***
Per altri articoli dedicati a psicologia, curiosità, benessere, scienza e divulgazione visita anche Italia News Post:

Commenti