Focus letterario / Fokus literacki: Il potere delle piccole grandi cose - dodici poesie scelte di Giusy Locatelli / Poteva małych wielkich rzeczy - dwanaście wierszy wybranych Giusy Locatelli
Komentarz i przekład na język polski: Izabella Teresa Kostka
Commento e traduzione in polacco Izabella Teresa Kostka
***
La poesia è un’essenza sublime, un’arte nobile che vive in un mondo proprio e obbedisce a leggi proprie, per le quali è difficile trovare un comune denominatore. A volte è grido e accusa, altre volte carezza e conforto, profumo avvolgente della parola e silenzio che porta compimento. È proprio a quest’ultima delle dimensioni poetiche da me evocate appartengono le opere di Giusy Locatelli.
Sono componimenti che non hanno bisogno di alzare la voce per attirare l’attenzione. Entrano in punta di piedi, come i “Poeti del Silenzio”, che varcano la soglia “senza far rumore” e cercano, nella fragile ragnatela dell’esistenza, ciò che spesso sfugge allo sguardo umano: un filo d’erba, una goccia di rugiada, il canto dei grilli, una crepa nel muro, un animale, un gesto di bontà, la luce della luna, il ricordo dell’amata nonna. Il mondo della poetessa nasce dall’incontro tra la natura e la profondità dell’interiorità. La natura stessa diventa una presenza viva e tangibile, con la quale la voce poetica si identifica in molteplici forme, come nel verso “divento natura”. La poetessa è al tempo stesso volpe e civetta, pigna e fungo, animale e luce, terra e cielo. Nei versi di Giusy Locatelli incontriamo anche un secondo elemento fondamentale: la memoria. Le figure della nonna e della madre custodiscono un’antica saggezza, non scritta nei libri, ma deposta nelle mani, nelle tasche, nei semplici oggetti e nei gesti quotidiani. È un sapere tramandato da donna a donna, che la poesia cerca di salvare dall’oblio, mentre la parola poetica stessa diventa una forma di salvezza e di custodia di questi valori importanti. Nei testi presentati oggi compaiono anche reminiscenze del sacro e della spiritualità, che non si fondano sui dogmi, ma si manifestano come meraviglia di fronte alla creazione, gratitudine, ascolto e… domanda. Che cosa rimane quando la musica finisce? Che cosa resta dell’antica saggezza quando non ci sono più tasche in cui custodirla? È sufficiente una vita leggera? Può la sola bontà diventare salvezza? Queste domande rimangono però prive di una risposta definitiva. La voce di Giusy Locatelli si concentra soprattutto intorno al concetto di consapevolezza e di attenzione. Le piccole cose non sono semplicemente dettagli descrittivi, ma diventano ulteriori “soglie” attraverso le quali il soggetto lirico giunge a una conoscenza più ricca del mondo. Particolarmente significativo è proprio il titolo di una delle poesie, “Il peso leggero delle piccole cose”, che si può considerare una sorta di dichiarazione poetica dell’intera sequenza qui presentata. La contraddizione tra “peso” e “leggerezza” esprime bene l’intero carattere della scrittura di Giusy Locatelli, nella quale ciò che è fragile e piccolo possiede una straordinaria capacità di custodire il senso universale dell’esistenza umana.
La poesia di Giusy Locatelli è una poesia profondamente intima, ma non è chiusa in se stessa e non si limita soltanto ai sentimenti e alla spiritualità. La sua forza risiede soprattutto nella capacità di conferire significato alle piccole cose. La poetessa sembra suggerire che proprio ciò che appare più fragile — cioè la memoria, la bontà, la bellezza, il silenzio, la poesia stessa — possa diventare il valore più capace di sostenerci nella vita.
Auguro a tutti profonde riflessioni.
Izabella Teresa Kostka, settembre 2026
*
Poezja jest istotą wysublimowaną, to szlachetna sztuka żyjąca we własnym świecie i poddana własnym prawom, dla których trudno znaleźć wspólny mianownik. Czasami jest krzykiem i oskarżeniem, innym razem pieszczotą i ukojenieniem, otulającą wonią słowa i ciszą niosącą spełnienie. Właśnie do ostatniego z wymienionych przeze mnie wymiarów poetyckich należą utwory Giusy Locatelli.
To teksty, które nie potrzebują podnosić głosu, by zwrócić na siebie uwagę. Wchodzą na palcach, jak "Poeci Ciszy”, którzy przekraczają próg "bezszelestnie” i szukają w drobnej pajęczynie istnienia tego, co często umyka ludzkiemu spojrzeniu: źdźbła trawy, kropli rosy, dźwięku świerszczy, pęknięcia w murze, zwierzęcia, gestu dobroci, światła księżyca, wspomnienia ukochanej babci. Świat poetki rodzi się ze spotkania natury i głębokiego wnętrza. Sama przyroda staje się żywą i namacalną obecnością, z którą poetycki głos utożsamia się w wielu odsłonach, jak w wersie "staję się naturą”. Poetka jest jednocześnie lisem i sową, szyszką i grzybem, zwierzęciem i światłem, ziemią i niebem. W wierszach Giusy Locatelli napotykamy także drugi ważny element: pamięć. Postacie babci i matki przechowują dawną mądrość, niezapisaną w książkach, lecz złożoną w dłoniach, kieszeniach, skromnych przedmiotach i prostych, codziennych gestach. To wiedza przekazywana z kobiety na kobietę, którą poezja próbuje ocalić od zapomnienia, a samo słowo poetyckie staje się formą ocalenia i przechowania tych ważnych wartości. W prezentowanych poniżej tekstach pojawiają się także reminiscencje sacrum i duchowości, które nie opierają się jednak na dogmatach, lecz przejawiają się jako zachwyt nad stworzeniem, wdzięczność, słuchanie i… pytanie. Co pozostaje, kiedy muzyka się kończy? Co zostaje z pradawnej mądrości, gdy nie ma już kieszeni, w których można ją przechować? Czy wystarczy lekkie życie? Czy sama dobroć może stać się ocaleniem? Pytania te pozostają jednak bez ostatecznej odpowiedzi. Głos Giusy Locatelli skupia się przede wszystkim wokół pojęcia uważności. Małe rzeczy nie są jedynie szczegółami opisu, lecz stają się kolejnymi progami, przez które podmiot liryczny dociera do bogatszego poznania świata. Bardzo znaczący jest właśnie sam tytuł jednego z wierszy "Lekki ciężar małych rzeczy”, który można uznać za swego rodzaju deklarację poetycką całej sekwencji poetyckiej. Sprzeczność między "ciężarem” a "lekkością” dobrze wyraża cały charakter pisarstwa Giusy Locatelli, w którym to, co kruche i niewielkie, posiada niezwykłą zdolność przechowywania uniwersalnego sensu ludzkiego istnienia. Twórczość Giusy Locatelli to poezja wyjątkowo intymna, lecz nie jest zamknięta tylko w samej sobie, nie ogranicza się jedynie do odczuć i duchowości. Jej moc tkwi przede wszystkim w zdolności nadawania znaczenia rzeczom małym. Poetka zdaje się sugerować, że właśnie to, co wydaje się najbardziej kruche tzn. pamięć, dobroć, piękno, cisza, sama poezja, może być tym, co staje się najbardziej podtrzymującą nas na sile wartością w życiu.
Życzę wszystkim głębokich przemyśleń.
Izabella Teresa Kostka, wrzesień 2026
***
POETI DEL SILENZIO
Noi, Poeti del Silenzio, varchiamo la soglia senza far rumore.
Vestiti di velo e con calzari muti intrecciamo sentieri antichi,
oltre il tempo conosciuto.
Non c'è frastuono in quel ricovero segreto.
Non c'è baccano in nessun tempio.
Puoi udire il sospiro della Vita stessa, invece,
e inalare il suo respiro.
Noi, Poeti del Silenzio, eterni seppur mortali, ritorniamo cavalcando versi.
Ma non scricchiola il ghiaccio sotto i nostri piedi.
Sarebbe troppo banale.
*
POECI CISZY
My, Poeci Ciszy, przekraczamy próg bezszelestnie.
Odziani w welony i w sandały niemi splatamy pradawne ścieżki,
poza czasem, który znamy.
W tym sekretnym schronieniu nie ma zgiełku.
W żadnej świątyni nie ma hałasu.
Możesz za to usłyszeć westchnienie samego Życia
i wdychać jego oddech.
My, Poeci Ciszy, wieczni, choć śmiertelni, powracamy, galopując na wersach.
Lecz lód pod naszymi stopami nie trzeszczy.
To byłoby zbyt banalne.
***
DI MUSICA E DI POESIA
La sento,
è l'aria che si deforma al fluire delle note
uno scialle che oscilla
al mio passo di danza
una lieve carezza di ala che sfuma.
È una corda tesa
lo strumento che porto nel cuore
e che ogni giorno accordo al ritmo dei sogni
al sorriso, della viola di campo a quello sdentato della crepa sul muro dove ancora rintana l'antica melodia.
Cadono le note
quando finisce la musica.
Solo un drappo della sua eco perdura in memoria,
un lembo di cielo che nascondo nel taschino
come segretissimo e potente talismano,
sublime dono divino.
*
O MUZYCE I POEZJI
Czuję ją,
to powietrze, które odkształca się pod wpływem płynących nut,
szal, kołyszący się
w mym tanecznym kroku,
lekkie muśnięcie skrzydła, które niknie.
To napięta struna,
instrument, który noszę w sercu
i każdego dnia stroję do rytmu marzeń,
do uśmiechu polnego fiołka i tego bezzębnego,
na pękniętym murze, gdzie wciąż kryje się pradawna melodia.
Spadają nuty,
gdy muzyka dobiega końca.
W pamięci pozostaje tylko odłamek jej echa,
skrawek nieba, który chowam w kieszeni
niczym najtajniejszy i potężny talizman,
wzniosły dar boski.
***
IL PESO LIEVE DELLE PICCOLE COSE
Di piccole cose è fatto il mio mondo
di gemme inesplose, di chicchi di neve
ancora da sciogliere
di ghiaia minuta che scrocchia al mio passo.
Di piccole cose si nutre il mio fiato
di coriandoli allegri e briciole per pettirossi
di bava di lumaca nel suo lento avanzare
di gocce di brina sulla soglia del giorno.
Di piccole cose costruisco il futuro
una foglia sul muretto
un angolo del giardino
una lettera nel cassetto.
*
LEKKI CIĘŻAR MAŁYCH RZECZY
Z małych rzeczy zbudowany jest mój świat
z nierozkwitłych jeszcze klejnotów, z ziarenek śniegu
czekających na roztopienie,
z drobnego żwiru, który chrzęści pod moimi krokami.
Małymi rzeczami syci się mój oddech
wesołymi konfetti i okruszkami dla rudzików,
śluzem ślimaka w jego powolnym posuwaniu się naprzód,
kroplami rosy na progu dnia.
Z małych rzeczy buduję przyszłość
z liścia na murku,
z zakątka ogrodu,
z listu w szufladzie.
***
ALLA FINE DELLA CERIMONIA
Crocchio di anime
tira tardi, la sera,
sul sagrato della Chiesa.
Come da terrazza
di storico maniero
si sovrasta il panorama notturno:
l'ampia valle, là sotto,
le luci dei villaggi
ricamati sul monte, di fronte,
mentre la luna, quasi piena,
abbraccia la scena.
Non c'è fretta nella notte sospesa.
Anche il tempo s'arresta
sulla pietra antica del paese.
*
NA KONIEC CEREMONII
Gromadka dusz
przeciąga wieczór,
na placu przed kościołem.
Jak z tarasu
historycznego zamczyska rozciąga się widok na nocny pejzaż:
rozległą dolinę tam w dole,
światła wiosek
wyhaftowane na przeciwległym zboczu,
a niemal pełny księżyc
obejmuje całą scenę.
Nie ma pośpiechu w zawieszonej nocy.
Nawet czas zatrzymuje się
na starych kamieniach miasteczka.
***
SOGNO DI GOMMA
In un sogno continuo ci muoviamo
spostando ragnatele di ricordi,
pesanti tende ammuffite.
Attutiti nei sensi ricamiamo la vita
come ciechi sarti a tentoni sulla tela
mentre pensieri di ragni s'aggrappano al mondo.
L'aria è fitta di paure, densa a respirare
e pure dormiamo per ancora sognare:
angeli, cieli, clamorose cadute.
Nel mare di gomma torniamo al mattino
pronti a nuotare, nuotare, per non affogare.
Lottiamo sì tanto, per non lottare.
*
GUMOWY SEN
W nieustannym śnie poruszamy się,
odsuwając pajęczyny wspomnień,
ciężkie, spleśniałe zasłony.
Otępieni w zmysłach haftujemy życie
jak ślepi krawcy, po omacku sunący po płótnie,
gdy pajęcze myśli uczepiają się świata.
Powietrze jest gęste od strachu, ciężkie do oddychania,
a jednak śpimy, by znów śnić:
anioły, niebiosa, gwałtowne upadki.
W gumowym morzu wracamy o poranku,
gotowi pływać, pływać, by nie utonąć.
Tak bardzo walczymy, by nie walczyć.
***
IN ANONIMATO
Non era famosa la mia nonna
ma nelle tasche del grembiale
conservava un'antica saggezza,
bianca, come la crocchia che portava
adagiata sulla nuca,
bianca, come la farina per il pane
sulle sue mani operose.
Non era famosa la mia nonna,
contadina di montagna,
traduttrice di lingua immortale.
Con ogni erba di prato intesseva
misteriosi discorsi,
per ogni foglia d'autunno ricamava
preziosi racconti.
Non era famosa la mia mamma
pur scambiando la valle con le vie della città,
l'alternarsi degli astri con la fredda
luce dei lampioni.
Nonostante tutto, nelle tasche del suo paltò,
albergava ancora tanta antica saggezza.
Non sono famosa neanch'io
in questi giorni più bui, dove graffio
le pareti di casa, in cerca dell'odore
pungente del muschio.
Non sono famosa in quest'oggi che è già domani,
un ponte scagliato verso un futuro ombroso.
Eppure, nei miei occhi, dimora ancora
quell'antica saggezza: di madre, di nonna,
di donna nella sua eterna promessa.
Anche se di tasche per riporla non ce n'è più.
*
W ANONIMOWOŚCI
Moja babcia nie była sławna,
lecz w kieszeniach fartucha
przechowywała odwieczną mądrość,
białą jak kok, który nosiła
ułożony na karku,
białą jak mąka do pieczenia chleba
na jej pracowitych dłoniach.
Moja babcia nie była sławna,
góralska chłopka,
tłumaczka nieśmiertelnego języka.
Z każdą polną trawą tkała
tajemnicze rozmowy,
na każdym jesiennym liściu haftowała
cenne opowieści.
Moja mama również nie była sławna,
choć zamieniła dolinę na miejskie ulice,
wędrówkę gwiazd na chłodne
światło latarni.
Mimo wszystko, w kieszeniach jej płaszcza
wciąż mieszkało wiele odwiecznej mądrości.
Ja także nie jestem sławna
w tych coraz mroczniejszych dniach, gdy drapię
ściany domu, szukając ostrego
zapachu mchu.
Nie jestem sławna w tym dzisiejszym dniu, który jest już jutrem,
w moście rzuconym ku cienistej przyszłości.
A jednak w mych oczach wciąż mieszka
tamta odwieczna mądrość: matki, babci,
kobiety w jej wiecznej obietnicy.
Choć nie ma już kieszeni, w których można by ją przechować.
***
LUNA DI VELLUTO
Le ombre lunghe dicono che è sera
ma già ti vedo, luna piena
riflessa sulla superficie delle cose.
Liquida essenza scorri
inondando antri oscuri
mentre sospesa, resto
nell'eternità di questo istante.
Perfino tu, oh luna,
sei troppo per me, stasera.
Mi accontento della tua ombra,
della tua luce riflessa
mentre timida sbircio
dietro la tenda della notte.
È di velluto il Vuoto
dietro agli occhi di chi vede.
*
AKSAMITNY KSIĘŻYC
Długie cienie mówią, że nadszedł wieczór,
lecz już cię widzę, księżycu w pełni,
odbity na powierzchni rzeczy.
Płynna esencjo, przepływasz,
zalewając mroczne zakamarki,
gdy ja, zawieszona, pozostaję
w wieczności tej jednej chwili.
Nawet ty, o księżycu,
jesteś dziś dla mnie zbyt wielki.
Zadowalam się twym cieniem,
twym odbitym światłem,
gdy nieśmiało zerkam
zza kotary nocy.
Aksamitna jest Pustka
za oczami tego, kto widzi.
***
URGENZA
Ho percepito
un fremito di cuore
all'interno della corolla.
Un flebile urlo di vita
che chiama all'espansione.
Io, umile fiore di primavera,
mi specchio nel sogno
dell'infinito
e creo
la mia danza.
In questo bagno di luce
che sa di rinascita
il Cielo e la Terra
è in me.
E sulla fronte,
il bacio della Dea.
*
PILNOŚĆ
Poczułam
drżenie serca
wewnątrz korony kwiatu.
Cichy krzyk życia,
wołającego o rozkwit.
Ja, skromny wiosenny kwiat,
przeglądam się w śnie
nieskończoności
i tworzę
swój taniec.
W tej świetnej kąpieli
pachnącej odrodzeniem
Niebo i Ziemia
są we mnie.
A na czole
pocałunek Bogini.
***
CASCATA DI GRILLI
Il suono di una cascata di grilli
come un cielo stellato mi avvolge
in questa calda sera d'estate.
I pensieri scricchiolano al ritmico
orologio del tarlo, nel legno
nelle mie ossa,
nel riverbero di questa notte.
L'oscuro velo del bosco cela
grida metalliche, stridore di unghie
tra preda e predatorea graffiare la pace di un finto idillio.
Lascio andare i nastri del giudizio
e mi faccio Natura.
Sono volpe e gufo, pigna e fungo
il cinghiale affamato che scava nell'ombra.
Sono i fasci di luna
tra i cespugli delle nubi,
il suono assordante
di una cascata di grilli.
*
KASKADA ŚWIERSZCZY
Dźwięk kaskady świerszczy
niczym rozgwieżdżone niebo otula mnie
w ten ciepły letni wieczór.
Myśli skrzypią w rytmie
zegara kornika w drewnie,
w moich kościach,
w pogłosie tej nocy.
Mroczna zasłona lasu skrywa
metaliczne krzyki i zgrzyt pazurów
między ofiarą a drapieżnikiem,
które rozdzieraja spokój pozornej idylli.
Pozwalam odpłynąć wstęgom osądu
i staję się Naturą.
Jestem lisem i sową, szyszką i grzybem,
głodnym dzikiem, który kopie w cieniu.
Jestem snopami księżycowego światła
między kępami chmur,
ogłuszającym dźwiękiem
kaskady świerszczy.
***
PROMESSA D'AMORE
Nei tuoi occhi mi specchio
dello stesso candore
e sul tuo cuore pongo
un'eterna promessa.
Che di sale, di zucchero
di miele e cioccolata
sarà il mio paniere,
affinché dolce e saziante
sia il nostro simposio,
che di lacrime di gioia
magia e stupore
sarà il mio bagaglio,
affinché unico e festoso
sia il nostro percorso.
Nella curva di un abbraccio
riposo le mie ciglia
e sul tuo cuore ripongo
questa eterna promessa.
*
OBIETNICA MIŁOŚCI
W twych oczach się przeglądam
w tej samej niewinności,
a na twoim sercu składam
wieczną obietnicę.
Niech moim koszem będą
sól, cukier,
miód i czekolada,
by nasz wspólny sympozjon
był słodki i sycący,
a mym bagażem
łzy radości,
magia i zachwyt,
by nasza wspólna droga
była radosna i jedyna.
W krzywiźnie objęć
składam me rzęsy do odpoczynku
i na twym sercu
tę wieczną obietnicę.
***
PREGHIERA
Ho avuto cura del mio corpo, Signore
come un tempio dimora divina.
Ho scelto con attenzione le scarpe
con le quali lasciare impronte
sui sentieri del mondo.
E ancora, mio Signore
ho sparso petali di gentilezza
ai quattro angoli del pianeta
e chiamato per nome
ogni singolo animale,
fratello in questa avventura.
Ho cantato con la tua voce
la Bellezza del Creato
e contato le stelle del cielo
tutte, più una.
Avrò diritto, o mio Signore, alla ricompensa ultraterrena con questo mio lieve vivere? Può bastare la soavità della gentilezza a innalzare una mongolfiera?
*
MODLITWA
Dbałam o swoje ciało, Panie,
jak o świątynię, boskie domostwo.
Z rozwagą wybierałam buty,
którymi zostawiałam ślady
na ścieżkach świata.
I jeszcze, mój Panie,
rozsypywałam płatki dobroci
po czterech stronach świata
i nazywałam po imieniu
każde pojedyncze zwierzę,
brata w tej wspólnej przygodzie.
Śpiewałam Twym głosem
o Pięknie Stworzenia
i policzyłam wszystkie gwiazdy na niebie,
wszystkie i jedną więcej.
Czy posiądę prawo, o mój Panie,
do pozaziemskiej nagrody
za to lekkie życie?
Czy słodycz dobroci wystarczy,
by wznieść balon?
***
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post