Focus letterario/ Fokus literacki: Bogumiła Salmonowicz e la sua brillante poesia di resilienza quotidiana/ Bogumiła Salmonowicz i jej blyskotliwa poezja o codziennych zmaganiach z losem

,In foto Bogumiła Salmonowicz 

***

Komentarz i przekład na język włoski Izabella Teresa Kostka.

Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.

***

Il mio appuntamento di “Focus letterario / Fokusu literackiego” lo dedico oggi a una poetessa polacca che non è soltanto una scrittrice molto attiva e apprezzata, ma anche un’eccellente animatrice culturale. Bogumiła Salmonowicz si distingue senza dubbio per una personalità originale, un grande talento e uno stile personale e inconfondibile, ben riconoscibile nel panorama della poesia polacca contemporanea. Presento qui dodici poesie selezionate: le prime sei provengono dalla raccolta "Tra noi arrossiscono gli istanti", mentre le altre sei dalla silloge "Paesaggio con un tatuaggio".

     Sono componimenti contenuti in una forma piuttosto breve ed essenziale, spesso costruiti su immagini quotidiane e familiari che si aprono verso sfumature esistenziali, morali e sentimentali. La poesia di Salmonowicz focalizza l’attenzione sui dettagli: un semplice vestito giallo, un paio di scarpe, un palloncino verde conservato in una scatola, i cuscini di un divano vuoto, un archetto fuso alla mano, i piedi nudi sul marciapiede. È un patchwork multicolore di oggetti e gesti apparentemente ordinari, in grado di diventare depositi di ricordi, esperienze vitali, desiderio e resilienza. Uno dei punti chiave della sequenza poetica qui presentata è la relazione con l’altro: l’amore, la perdita, la solitudine, la violenza nella coppia, la diversità, l’indifferenza e il bisogno di essere ascoltati e capiti. E qui possiamo apprezzare il talento sublime di Salmonowicz, che fa emergere tutti questi motivi dai suoi versi attraverso scene quasi cinematografiche e un linguaggio costruito su diverse sfaccettature di tenerezza, ironia e improvvise svolte drammatiche. Molto importante è anche il ruolo del corpo stesso come portatore dei segni della sofferenza, dell’età, della memoria e della violenza. Nel testo “Vergogna”, per esempio, le ferite vengono inizialmente nascoste, finché un grido improvviso scatena una "minuscola libertà". “Mantra” ed “Esercito di spiriti”, invece, affrontano la guerra e l’indifferenza,  “Manifesto” trasforma la parola poetica in un discorso etico. Il suo messaggio morale nasce però dalla semplicità e dalla sobrietà delle immagini e dalla loro capacità di scuotere la coscienza senza bisogno di urlare. Un altro punto di forza di Bogumiła Salmonowicz è indubbiamente l’ironia. In “Non essere pazza!”, la poetessa descrive con un immenso senso dell’umorismo una donna che invecchia senza lasciarsi raggiungere dalla vecchiaia e che conserva "un grande appetito" per la vita. Tutti i testi ci mostrano, con grande agilità verbale, una poesia “quasi” civile, ma senza cedere al moralismo: poesia intima e sentimentale, ma distante dal banale sentimentalismo. È una voce poetica quasi narrativa: bastano pochi versi per suggerire una storia intera, ma basata spesso sulla sospensione. La trama si sviluppa tra un’immagine e quella successiva, messa in evidenza con ironia oppure attraverso una svolta sorprendente. Un altro elemento importante da sottolineare è il contrasto. La poetessa costruisce spesso il testo intorno a una contraddizione di elementi: il dolore accanto alla quotidianità, la vecchiaia accanto alla vitalità, la guerra accanto alla bellezza del mondo, la violenza accanto alla vita domestica, la solitudine accanto al desiderio di relazione. Anche i titoli fanno parte di questo modus operandi: “(De)pressione” e  “(In)separabilità”. La parola diventa spesso un gioco capace di ampliarne il significato stesso.

     Riassumendo le mie osservazioni, potrei dire che la poesia di Bogumiła Salmonowicz può essere letta come una poesia della resilienza quotidiana, in grado di mettere in evidenza le piccole gioie, le sconfitte, le angosce, le battaglie e le esperienze che costruiscono un vero cortometraggio sulla vita umana.

Auguro a tutti una buona lettura!

Izabella Teresa Kostka, agosto 2026.

*

Mój dzisiejszy odcinek "Focus literario / Fokusu literackiego” poświęcam polskiej poetce, która jest nie tylko bardzo aktywną i cenioną pisarką, ale również znakomitą animatorką kultury. Bogumiła Salmonowicz wyróżnia się bez wątpienia oryginalną osobowością, dużym talentem i własnym, niepowtarzalnym stylem, dobrze rozpoznawalnym w panoramie współczesnej poezji polskiej. Prezentuję tutaj dwanaście wybranych wierszy: pierwsze sześć pochodzi z tomu "Między nami czerwienieją chwile”, natomiast kolejne sześć ze zbioru "Pejzaż z tatuażem”.

    Są to utwory o dość krótkiej i oszczędnej formie, często zbudowane na codziennych i dobrze nam znanych obrazach, które otwierają się na egzystencjalne, moralne i uczuciowe odcienie znaczeń. Poezja Salmonowicz skupia uwagę na szczegółach: prostej żółtej sukience, parze butów, zielonym baloniku przechowywanym w szkatułce, poduszkach na pustej kanapie, smyczku zrośniętym z dłonią, bosych stopach na chodniku. To wielobarwny patchwork pozornie zwyczajnych przedmiotów i gestów, które stają się depozytami  wspomnień, doświadczeń życiowych, pragnień i wytrzymałości na przeciwieństwa losu.  Jednym z kluczowych punktów prezentowanej tutaj sekwencji poetyckiej jest relacja z drugim człowiekiem: miłość, strata, samotność, przemoc w związku, odmienność, obojętność oraz potrzeba bycia wysłuchanym i zrozumianym. I właśnie tutaj możemy docenić niezwykły talent Salmonowicz, która wszystkie te motywy wydobywa ze swoich wierszy poprzez niemal filmowe sceny oraz język zbudowany z różnych odcieni czułości, ironii i nagłych dramatycznych zwrotów akcji. Bardzo ważną rolę odgrywa również samo ciało jako nośnik śladów cierpienia, starości, pamięci i przemocy. W tekście "Wstyd” na przykład rany są początkowo ukrywane, aż nagły bunt i krzyk wyzwala "maleńką wolność”. "Mantry” i "Armia duchów” podejmują natomiast temat wojny i obojętności, natomiast "Manifest” przekształca słowo poetyckie w dyskurs etyczny. Każde przesłanie moralne wyrasta jednak z prostoty i oszczędności obrazów oraz z ich zdolności do poruszania sumienia bez potrzeby krzyku. Kolejnym niewątpliwym atutem Bogumiły Salmonowicz jest ironia. W "Nie szalej!" poetka opisuje z ogromnym poczuciem humoru kobietę, która starzeje się, nie pozwalając jednak, by starość ją dogoniła, i która zachowuje "wielki apetyt” na życie. Wszystkie teksty ukazują nam, z dużą językową swobodą, poezję "niemal” obywatelską, ale bez popadania w moralizatorstwo, poezję intymną i uczuciową, lecz daleką od banalnego sentymentalizmu. To głos poetycki o niemal narracyjnym charakterze: wystarczy kilka wersów, aby zasugerować całą historię, często jednak opartą na zawieszeniu. Fabuła rozwija się pomiędzy jednym obrazem a kolejnym, uwypuklonym poprzez ironię albo zaskakujący zwrot akcji. Kolejnym ważnym elementem, który warto podkreślić, jest kontrast. Poetka często buduje tekst wokół sprzeczności zestawionych ze sobą elementów: cierpienia i codzienności, starości i witalności, wojny i piękna świata, przemocy i życia domowego, samotności i pragnienia relacji. Również tytuły wpisują się w ten modus operandi (sposób działania): "(De)presja” i "(Nie)dzielność”. Słowo staje się często grą, która pozwala rozszerzyć jego własne, pierwotne znaczenie.

      Podsumowując moje obserwacje mogę powiedzieć, że wiersze Bogumiły Salmonowicz można odczytać jako poezję codziennej odporności i wytrzymałości, poezję potrafiącą wydobyć na pierwszy plan małe radości, porażki, lęki, walki i doświadczenia, które wspólnie tworzą prawdziwy krótkometrażowy film o ludzkim życiu.

Życzę wszystkim dobrej lektury!

Izabella Teresa Kostka, sierpień 2026.

***

Teksty pochodzą z dwóch ostatnich książek autorki: "Między nami czerwienieją chwile" (wiersze od 1 do 6) i "Pejzaż z tatuażem" (od 7 do 12).

*

I testi provengono dagli ultimi due libri dell’autrice: "Tra noi arrossiscono gli istanti" (poesie da 1 a 6) e "Paesaggio con un tatuaggio" (da 7 a 12).

***

NIE SZALEJ! 

Słyszała tak często, że przywykła. Teraz

stało się oczywiste, że starość jej nie dogoni.

Nawet sól z pieprzem na głowie nie stanowią 

żadnej karty gwarancyjnej. 

Zawsze miała wielki apetyt.  

Na wszystko.

Miłość, dzieci, dom. Na siebie – znacznie 

lepszą od tej, która się tyle naszukała, nabłądziła 

na biało, czarno i czerwono. W rozmiarach 

coraz bogatszych w iksy przed każdym el 

nie rezygnowała z doboru odpowiednich 

szpilek. Nigdy jej nie brakowało 

ani w szafie, ani w gębie. 

Zawsze miała wielki apetyt. 

Na wszystko. 

*

NON ESSERE PAZZA! 

L’ha sentito dire così spesso che ci si è abituata. Adesso

è ovvio che la vecchiaia non riesce a raggiungerla.

Nemmeno il sale e pepe tra i capelli costituiscono una garanzia.

Aveva sempre avuto un grande appetito.

Per tutto.

Per l'amore, per i figli, per la casa. Per se stessa - molto migliore

di quella smarrita, errante

in bianco, nero e rosso. In taglie sempre più ricche di X davanti a ogni L,

non ha mai rinunciato ai tacchi

a spillo giusti. Gli spilli non le sono mai mancati

né nell’armadio né in bocca.

Aveva sempre avuto un grande appetito.

Per tutto.

***

BOSO

Od jakiegoś czasu

chodzę boso.

Usiłuję nie przeszkadzać nikomu

po własnej stronie chodnika, 

a jednak się gapią. Przecież łzy

nie hałasują jak stopy obute cudzą skórą. 

O drżących dłoniach wiem tylko ja. 

Nie wrzeszczę, niczym nie rządzę, 

nie pożądam cudzego. 

Trwam najciszej.

*

A PIEDI NUDI 

Da un po' di tempo

cammino scalza.

Cerco di non disturbare nessuno

sul mio lato del marciapiede,

eppure tutti mi fissano. Le lacrime non fanno 

rumore come i piedi calzati

della pelle altrui. 

Solo io conosco le mani tremanti.

Non urlo, non comando nulla,

non voglio niente che appartenga ad altri. 

Resto la più silenziosa. 

***

(DE)PRESJA

Codzienne otwieranie futerału

miało gwarantować nadzieję. 

Po latach smyczek przyrósł do dłoni.

Gram, a żaden dźwięk 

nie jest na swoim miejscu.  

Znam już pięć najgłupszych rad: 

jedź na wakacje, przeczytaj książkę,

idź do fryzjera, zmień meble, a może joga.

Wciąż widzę nasz dom.  

Jana. Zamartwia się o mnie. 

Smutek Ani, która jest zbyt mała.

Nie potrafię zawrócić. 

Mam dość przepraszania. 

Pamiętam. Rzeczywistość jest krucha.

Wypełniamy ją hałasem.

Męczy mnie podkręcanie decybeli. 

Prawie umarłam. 

Śmierć podchodzi tak blisko

i tyle obiecuje.

*

(DE)PRESSIONE

L'apertura quotidiana della custodia

avrebbe dovuto dare speranza.

Dopo anni, l’archetto si è fuso alla mano.

Suono, ma neanche una nota

è al posto giusto. 

Conosco già i cinque consigli più stupidi:

vai in vacanza, leggi un libro,

vai dal parrucchiere, cambia i mobili, oppure fai yoga.

Riesco ancora a vedere la nostra casa.

E Giovanni preoccupato per me.

E la tristezza di Ania, che è troppo piccola.

Non posso tornare indietro.

Sono stanca di chiedere scusa.

Me lo ricordo bene. La realtà è fragile.

La riempiamo di chiasso.

Sono stanca di alzare il numero di decibel.

Sono quasi deceduta.

La morte è così vicina 

e fa tante promesse.

***

MANTRY 

Nigdy więcej wojny.

Ludzie są najważniejsi.

Tymczasem między czerwonym lądem a resztą 

świata obojętność zatapia tysiące. 

Odbiegają kolorem od przepisu na cywilizację.

Nawet kiedy na wszystkie adresy tej Ziemi 

spada zaraza, strach słabszych i lęk mądrzejszych 

stają się pożywką dla niegodziwości innych. 

Dwudziesty pierwszy wiek musi urodzić 

jedenaste przykazanie: Nie bądź obojętny!

*

MANTRA

Mai più guerra.

Le persone vengono prima di tutto.

Nel frattempo, tra la terra rossa e il resto

del mondo, l’indifferenza ne fa annegare a migliaia.

Il loro colore è molto diverso dalla ricetta per la civiltà.

Anche quando su tutti gli indirizzi di questa Terra

si abbatte la pestilenza, la paura dei deboli e le angosce dei più saggi

diventano cibo per la malvagità degli altri.

Il ventunesimo secolo deve dare alla luce 

l’undicesimo comandamento: Non essere indifferente!

***

ARMIA DUCHÓW 

kiedy wraca się z wojny

świat trwa sobie obok

kwiaty trawa gwiazdy

adagio Albinoniego

jak gdyby nigdy nic

*

ESERCITO DI SPIRITI

quando si torna dalla guerra

il mondo continua lì accanto

fiori erba stelle

l’adagio di Albinoni

come se nulla fosse mai accaduto

***

MANIFEST 

Liczyć się nie tylko

ze sobą. Mówić pełnymi zdaniami.

Nie straszyć emocji znakami zakazu.

Pielęgnować wolę obdarzania innych

odpowiednimi słowami.

Iść do drugiego człowieka

nie na skróty.

*

MANIFESTO

Tenere conto non solo

di sé. Parlare per frasi intere.

Non spaventare le emozioni con segnali di divieto.

Coltivare la volontà di donare agli altri

le parole giuste.

Andare verso il prossimo 

senza prendere scorciatoie.

***

WSTYD

Zaczęło się od wspólnego planu 

na szczęście. Na zawsze.

Od kiedy zamieszkali razem,

z każdym dniem ubywało go

w sobie. Nie wszystko pamięta. 

Jedna z burz nadciągnęła, 

gdy jej odmówił. Nie zmieszał z błotem 

Bogu ducha winnego kelnera. Plask!

Domowy chleb powszedni stopniowo

zamieniał się w pięciopalczaste placki. 

Najłagodniej parzyły skórę policzków.

Coraz częściej tłumaczył się w pracy

niezdarnością przy schodzeniu ze schodów.

Lekarzom wmawiał, z drżącym uśmiechem,

zbytnią ostrość noży. Szyli bez słowa.

Każdego dnia jechał i wracał, jechał i wracał.

Zawsze na smyczy telefonu. Do pracy, 

z pracy, do niej. Do wstydu.  

I nadszedł dzień krzyku. Zatrzaśnięty 

w służbowym aucie rozdarł się jak nigdy 

dotąd. Nie sądził, że w gardle taka moc 

mieszka. Taki ból.

Urodził maleńką wolność. Myśl,

która od tej chwili będzie się rozrastać, 

rozkwitać, nabierać sił, przypominać.

Nikt nie ma prawa mnie niszczyć.

*

VERGOGNA

Tutto è iniziato con un progetto comune

di felicità. Per sempre.

Da quando sono andati a vivere insieme,

ogni giorno ne restava sempre meno

dentro di lui. Non ricorda tutto.

Una delle tempeste arrivò

quando gli disse di no. Non insultò

un cameriere incolpevole. Schiaffo!

Il pane quotidiano di casa, a poco a poco,

si trasformava in focacce a cinque dita.

Quelle più delicate bruciavano la pelle delle guance.

Sempre più spesso al lavoro si giustificava

dicendo di essere stato maldestro nello scendere le scale.

Ai medici, con un sorriso tremante, raccontava

che i coltelli erano troppo affilati. Loro cucivano in silenzio.

Ogni giorno andava e tornava, andava e tornava.

Sempre al guinzaglio del cellulare. Al lavoro,

dal lavoro, da lei. Verso la vergogna.

E arrivò il giorno dell’urlo. Chiuso

nell’auto di servizio, urlò come mai

prima d’allora. Non credeva che in gola

potesse abitare una forza simile. Un dolore simile.

Diede alla luce una minuscola libertà. Un pensiero

che da quel momento sarebbe cresciuto,

sarebbe sbocciato, avrebbe acquistato forza, avrebbe ricordato.

Nessuno ha il diritto di distruggermi.

***

INNY

W odpowiedzi na pytanie o talent, z nawyku 

myślał o wątpliwej sztuce niszczenia. Obcych

głosów palce nie słuchały. Lekceważony przez

bliskich, odpłacał się tym samym. Im bardziej

czuł się jak debil, tym lepiej rozumiał, co

co powinien zrobić - położyć się na torach. 

Każdego dnia uciekał. Przez las, w góry, 

w samotność. Nie umiał i nie chciał żyć 

bez dotyku zakazanych klawiszy. Palce 

grały na mchu Chopina. Nie Dworzaka. 

Dla Dworzaka trzeba kamienia. U stóp skały 

ogarniał go przymus. Turyści dziwili się,

że taki drobny chłopiec opowiada

o męskiej miłości głębokim, nieszkolonym 

barytonem. Echo nigdy nie gubiło braw.

Od niedawna uczy się nowej prawdy: to nie 

grzech być innym, kiedy inni są zbyt jednakowi.

*

DIVERSO

In risposta alla domanda sul talento, per abitudine

pensava alla discutibile arte di distruggere. Le dita

non ascoltavano le voci degli aktri. Ignorato dai

suoi cari, ricambiava con la stessa moneta. Più

si sentiva un idiota, più capiva cosa

avrebbe dovuto fare: sdraiarsi sui binari.

Ogni giorno fuggiva. Attraverso il bosco, verso le montagne,

nella solitudine. Non sapeva e non voleva vivere

senza il tocco dei tasti proibiti. Le dita

suonavano Chopin sul muschio. Non Dvořák.

Per Dvořák ci vuole una pietra. Ai piedi della roccia

lo assaliva un impulso irresistibile. I turisti si stupivano

che un ragazzino così minuto parlasse

dell'amore tra uomini con un baritono profondo, non impostato.

L'eco non perdeva mai gli applausi.

Solo da poco sta imparando una nuova verità: non è

un peccato essere diversi, quando gli altri sono troppo uguali.

***

DEGUSTATOR 

Nie był w stanie zachwycić się jednym

smakołykiem. Ledwie zaczynał, a już

myślał o następnym.

Tryskał energią.

Nie zastanawiał się, czy właśnie spotkał 

tę jedyną, najważniejszą w życiu. Wciąż 

sięgał po następną

i następną

w podróży donikąd.

Siwa broda, pusty dom 

i wyrzuty sumienia.

*

DEGUSTATORE

Non era capace di entusiasmarsi per una sola

prelibatezza. Appena cominciava, già

pensava alla successiva.

Sprizzava energia.

Non si chiedeva se avesse appena incontrato

quella giusta, la più importante della sua vita. Continuava

a prendere la successiva 

e un’altra ancora

in un viaggio verso il nulla.

La barba ingrigita, la casa vuota

e i rimorsi.

***

NIE DO WIARY

Pierwszy raz kupuje żółtą sukienkę.

To tak, jakby wyszła ze swoich butów.

Nie, żeby były stare, albo, że czarne.

Idzie po świeżość. Po odwagę 

szukania najtrafniejszych słów,  

a nie tylko poprawnych.

To nic, że rude plamy  

zadomowiły się na dłoniach,

a czoło podkreśla nowe nitki 

do wspomnień. Egipskich ciemności

w szafie nadal zatrzęsienie. 

Świetny kontrast ze słońcem.

*

INCREDIBILE

Per la prima volta compra un vestito giallo.

È come se fosse uscita dalle sue scarpe.

Non perché fossero vecchie, o perché nere.

Va in cerca di freschezza. Di coraggio

per trovare le parole più precise,

non soltanto quelle corrette.

Non importa se macchie rossicce

si sono ormai stabilite sulle mani,

e la fronte mette in evidenza nuovi fili

che conducono ai ricordi. Di tenebre egizie

nell’armadio ce n’è ancora un’infinità.

Un ottimo contrasto con il sole.

***

(NIE)DZIELNOŚĆ W PUSTYM MIESZKANIU

Najpierw 

obracanie klucza w drzwiach 

bez nadziei na radosne 

chodź chodź, córeńko! 

Potem rytuał obchodzenia 

ukwieconych parapetów

z blaszaną konewką w dłoni. 

Od kiedy przydomowy ogród ukrył się 

za wieżą pełną schodów, trzeba było 

inaczej urządzić jej zielony świat.

Wreszcie czułe dotykanie i wzruszanie 

poduszek na pustej kanapie,

żeby wygodniej 

tęsknić.

*

(IN)SEPARABILITÀ IN UN APPARTAMENTO VUOTO

Prima

girare la chiave nella porta

senza la speranza di sentire il gioioso 

vieni, vieni, piccola mia!

Poi il rituale di passare in rassegna 

i davanzali fioriti

con un annaffiatoio di latta in mano.

Da quando il giardino di casa si è nascosto

dietro una torre piena di scale, bisognava

organizzare diversamente

il suo mondo verde.

Infine, accarezzare e sistemare

i cuscini sul divano vuoto,

per poter

sentire la mancanza

più comodamente.

***

ZIELONY BALONIK

Prawdziwy przyjaciel 

nie wyprzedza ani nie goni.

Idzie obok

nawet, kiedy tak trudno pokonać

drzwi, za którymi już nikt 

nie przytuli. 

W drewnianej szkatułce przetrwał 

zielony balonik z resztką powietrza

przewiązanego sznurkiem. 

Prawdziwy skarb. Zobacz,

w środku jest oddech mamy.

Jak dobrze, że o tym mówisz.

*

PALLONCINO VERDE

Un vero amico

non va avanti né insegue.

Cammina accanto

anche quando è così difficile passare 

attraverso la porta, dietro la quale ormai nessuno

ti abbraccerà più.

In una scatola di legno è sopravvissuto

un palloncino verde con quel poco d’aria rimasta,

legata con uno spago.

Un vero tesoro. Guarda,

dentro c’è il respiro della mamma.

Come è bello che tu ne parli.

***

Commenti