Focus letterario/ Fokus literacki: Poesia viscerale, nuda e autentica di Józefa Ślusarczyk-Latos / Poezja rodząca się z trzewi, surowa i autentyczna Józefy Ślusarczyk - Latos
Komentarz i przekład na język włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
***
Cracovia è una delle città più storiche della Polonia, ricca di tradizioni e profondamente legata all’arte. Non sorprende quindi nessuno che proprio in questa città così speciale si possano incontrare artisti la cui opera e il cui percorso rappresentano autentiche gemme preziose della letteratura polacca contemporanea.
Il mio viaggio attraverso le diverse sfumature della poesia polacca dei nostri tempi mi ha condotto a una poetessa che vanta numerosi premi e prestigiosi riconoscimenti, nonché un ricco percorso editoriale, con molte pubblicazioni personali, contributi in antologie e testi apparsi sulle pagine di riviste letterarie. Józefa Ślusarczyk-Latos è una voce poetica alla quale dedico con grande piacere l’episodio di oggi del ciclo "Fokus literacki / Focus letterario".
L'universo poetico costruito da Józefa Ślusarczyk-Latos, rappresentato dalle dodici poesie qui raccolte, è un connubio sublime in cui il quotidiano e il cosmico convivono in perfetta simbiosi. Una simbiosi che prende forma nell'incontro tra storia, memoria, impegno sociale, universo cosmico e metafisica.
La storia, però, non si delinea come un semplice richiamo del passato, ma come un percorso di crescita e di responsabilità, di memoria e di confronto con un passato spesso doloroso e spietato. È una esperienza incancellabile: la guerra, la povertà, l'esclusione, la violenza, la Shoah evocata da Betlemme assediata, le dittature, il consumismo, la perdita dei valori... Quella di Józefa Ślusarczyk-Latos è la poesia viscerale, nuda e autentica, che non offre risposte, ma custodisce un'infinità di domande. Invita il lettore a fermarsi, a osservare ciò che oggi tende a sfuggire allo sguardo, a riconoscere il valore dell'istante e la responsabilità della memoria.
Approfondendo le mie osservazioni, vorrei sottolineare che, accanto alla riflessione strettamente civile, nella scrittura della poetessa pulsa un costante orizzonte metafisico. Il cielo, le stelle, Saturno, l'Olimpo, l'orizzonte degli eventi, l'Apocalisse e la Luna non incarnano semplici immagini strettamente ornamentali, ma diventano simboli di una ricerca che va al di là dei confini del tempo storico. Nulla è superfluo, ogni elemento si sovrappone agli altri, mettendo in evidenza il continuo flusso delle esperienze umane, capaci di impoverire, mettere alla prova, ma al tempo stesso di arricchire la nostra coscienza collettiva. Tutto ciò non allontana dall'individuo, al contrario, ne rivela con maggiore forza la precarietà, la fragilità, le debolezze e il valore.
Hanno attirato in particolare la mia attenzione i seguenti componimenti: "Prigioniera dell'incanto" (in cui un museo diventa il luogo in cui il tempo si sospende), "Binari" (dove una stazione ferroviaria si trasforma in metafora dell'attesa e della memoria collettiva), "Arca cosmica" (un viaggio alla ricerca di un nuovo mondo) e, a mio avviso il più sconvolgente, "L'albero dell'Apocalisse" (una potente rappresentazione delle atrocità della guerra, della miseria e delle sofferenze umane, poste a confronto con la mancanza di empatia e la corsa al profitto da parte dei potenti della Terra). Ne emerge un mosaico intenso di emozioni e di immagini, capace di scuotere anche il cuore più indurito.
Il lessico dell'autrice è essenziale eppure fortemente visionario. I versi brevi, l'assenza quasi totale di punteggiatura e, soprattutto, l'uso improvviso delle maiuscole per parole dal forte valore simbolico (Tempo, Memoria, Silenzio, Arca, Vita, Selezione) contribuiscono a creare un ritmo che lascia ampio spazio alla sensibilità del lettore. Le immagini si susseguono con determinazione e grande rapidità, rinforzati da accenti forti e spesso sorprendenti, secondo uno stile che richiama alla mia mente la pittura di Pablo Picasso e, in particolare, il suo celebre capolavoro del 1937 "Guernica", straordinaria denuncia della brutalità dei conflitti armati.
Concludendo questo mio breve discorso, oserei dire che Józefa Ślusarczyk-Latos ci offre una voce poetica della responsabilità e della riflessione, nella quale l'arte diventa uno spazio di resilienza contro l'indifferenza dei nostri tempi, uno strumento di sensibilizzazione della coscienza collettiva e un omaggio alla storia, capace di lasciare un'impronta preziosa nel panorama letterario contemporaneo.
Izabella Teresa Kostka, agosto 2026
***
Kraków jest jednym z najbardziej historycznych miast Polski, bogatym w tradycje i głęboko związanym ze sztuką. Nie dziwi więc, że właśnie w tym wyjątkowym mieście można spotkać artystów, których twórczość i droga artystyczna stanowią prawdziwe perły współczesnej literatury polskiej.
Moja podróż przez różnorodne oblicza współczesnej poezji polskiej zaprowadziła mnie do poetki uhonorowanej licznymi nagrodami i prestiżowymi wyróżnieniami, mogącej poszczycić się również bogatym dorobkiem wydawniczym obejmującym autorskie tomiki poetyckie, publikacje w antologiach oraz utwory zamieszczane na łamach czasopism literackich. Józefa Ślusarczyk-Latos jest poetką, której z wielką przyjemnością poświęcam dzisiejszy odcinek cyklu „Fokus literacki / Focus letterario”.
Świat poetycki stworzony przez Józefę Ślusarczyk-Latos, ukazany w dwunastu zebranych tutaj wierszach, stanowi niezwykłą syntezę codzienności i wszechświata, współistniejących w doskonałej symbiozie. Symbioza ta rodzi się ze spotkania historii, pamięci, zaangażowania obywatelskiego, kosmosu oraz metafizyki. Historia nie jawi się jednak jako zwykłe przywołanie przeszłości, lecz jako droga dojrzewania i odpowiedzialności, pamięci oraz konfrontacji z przeszłością często bolesną i bezwzględną. Jest to doświadczenie, którego nie sposób wymazać: wojna, ubóstwo, wykluczenie, przemoc, zagłada, dyktatury, konsumpcjonizm, utrata wartości… Poezja Józefy Ślusarczyk-Latos jest poezją wypływającą z trzewi, obnażoną z banalności i autentyczną, która nie udziela odpowiedzi, lecz przechowuje nieskończoną liczbę pytań. Zachęca czytelnika, by się zatrzymał, dostrzegł to, co we współczesnym świecie coraz częściej umyka naszej uwadze i na nowo odkrył wartość chwili oraz odpowiedzialność za pamięć.
Pogłębiając swoje rozważania, pragnę podkreślić, że obok refleksji o charakterze obywatelskim w twórczości poetki nieustannie pulsuje wymiar metafizyczny. Niebo, gwiazdy, Saturn, Olimp, horyzont zdarzeń, Apokalipsa i Księżyc nie są jedynie elementami dekoracyjnymi, lecz stają się symbolami poszukiwania wykraczającego poza granice czasu historycznego. Nic nie jest tu zbędne, a każdy element nakłada się na pozostałe, ukazując nieustanny przepływ ludzkich doświadczeń, które potrafią zubożyć, wystawić na próbę, ale jednocześnie wzbogacić naszą zbiorową świadomość. Wszystko to nie oddala od człowieka jako jednostki, lecz przeciwnie jeszcze mocniej odsłania jego kruchość, słabości, niepewność i wartość.
Moją uwagę przyciągnęły w sposób wyjątkowy następujące utwory: "Więźniarka zauroczenia" (w którym muzeum staje się miejscem zawieszenia czasu), "Perony" (gdzie dworzec kolejowy przeobraża się w metaforę oczekiwania i pamięci zbiorowej), "Kosmiczna Arka" (podróż w poszukiwaniu nowego świata) oraz, moim zdaniem najbardziej wstrząsający "Drzewo Apokalipsy" (poruszający obraz okrucieństw wojny, nędzy i ludzkiego cierpienia zestawionych z brakiem empatii oraz pogonią za zyskiem ze strony możnych tego świata). Wyłania się z nich niezwykle intensywna mozaika emocji i obrazów, zdolna poruszyć nawet najbardziej zatwardziałe serce. Język poetki jest oszczędny, a zarazem niezwykle wizjonerski. Krótkie wersy, niemal całkowity brak interpunkcji, a przede wszystkim niespodziewane użycie wielkich liter w słowach o silnym znaczeniu symbolicznym (Czas, Pamięć, Cisza, Arka, Życie, Selekcja) tworzą rytm pozostawiający szeroką przestrzeń dla wrażliwości czytelnika. Obrazy następują po sobie z niezwykłą dynamiką, wzmocnione mocnymi, często zaskakującymi akcentami, co przywodzi mi na myśl malarstwo Pabla Picassa, a zwłaszcza jego słynne arcydzieło z 1937 roku "Guernikę", będącą przejmującym protestem przeciwko brutalności konfliktów zbrojnych.
Kończąc moje krótkie rozważania, odważę się stwierdzić, że Józefa Ślusarczyk-Latos ofiarowuje nam poetycki głos odpowiedzialności i refleksji, w którym sztuka staje się przestrzenią oporu wobec obojętności naszych czasów, narzędziem przydatnym do budzenia zbiorowej świadomości oraz hołdem złożonym historii, zdolnym pozostawić trwały i cenny ślad we współczesnym krajobrazie literackim.
Izabella Teresa Kostka
Sierpień 2026
***
OPISUJ CHWILĘ
opisuj chwilę która jest błyskiem
zarysem światła i cienia
mrugnięciem powieki
śmiechem – krótkim lśnieniem
opisuj zdarzenia pojedyncze
które śmierć podgląda
które przychodzą nagle i nieodwracalnie
wciągając cię w gwiezdny wir
zapisuj chwilę na przykład teraz – Gdy
"Gabi”* wygrzewa się leżąc na twojej stopie
w październikowym słońcu
jak na Wyspie Rodos
ten niepozorny fakt który zaraz pokryją
tysiące innych szczegółów – Bezpowrotnie
oddali się w przepaść Ale będzie dowodem
twojego istnienia – nowych Pompejów
zapisuj chwilę która nieprzypadkowo
jest Twoim udziałem
a ona określi i zapisze ciebie
może będzie kiedyś opowieścią dzwonów
etiudą popiołów w rzece Heraklita
może usta otworzy martwego Księżyca
* Gabi- ukochany pies collie poetki
*
DESCRIVI L'ATTIMO
Descrivi l'attimo che è un lampo,
un contorno di luce e d'ombra,
un battito di ciglia,
una risata - un breve bagliore
descrivi gli eventi unici,
che la morte osserva di nascosto,
che arrivano all'improvviso e senza ritorno,
trascinandoti in un vortice di stelle
annota l'attimo, per esempio adesso - quando
"Gabi"* si scalda, distesa sul tuo piede,
al sole di ottobre,
come sull'isola di Rodi
quel fatto così modesto, che presto verrà ricoperto
da migliaia di altri dettagli - Scomparirà
per sempre nell'abisso. Eppure sarà la prova
della tua esistenza – le nuove Pompei
annota l'attimo che, non per caso,
ti è stato dato di vivere
sarà esso a definirti
e a lasciare memoria di te
forse un giorno diventerà il racconto delle campane,
uno studio di ceneri nel fiume di Eraclito,
forse aprirà le labbra della Luna morta.
*Gabi è il collie amato dalla poetessa.
***
UWIĘZIONA ZACHWYTEM
Stoję w progu światła i ciszy
w podziemiach Luwru
między Szeptem epok pulsujących
a wzrokiem obrazów
Caravaggia Renoira Picassa
między wczoraj A dzisiaj
tu – a teraz
uwięziona zachwytem
Stoję w pasie neutralnym
w zagłębieniu MYŚLI
czas Przymierza moje buty
gasną i świecą milimetry
cienie oraz kroki
przesuwającej się wieczności
Między mną a Nimi -
odległość oddechu urzekającego piękna
zniewala ciało i umysł. Na suficie
tańczą święci Z kieliszkami wina
zostać do świtu w ich objęciach
Byłoby szaleństwem
zmienić się w obraz da Vinci
w portret Mony Lisy
Poczuć ogień barw Brzasku i południa
być ich więźniem świadkiem i aniołem
stanąć jak czas ?
To naprawdę byłoby wyjście
w przestrzeń kosmiczną Świadomości
albo – odwrotnie -
Ale czy na pewno?
*
PRIGIONIERA DELL'INCANTO
Sto sulla soglia della luce e del silenzio,
nei sotterranei del Louvre,
tra il sussurro delle epoche che pulsano
e lo sguardo dei dipinti
di Caravaggio, Renoir, Picasso;
tra ieri E oggi,
qui - e ora,
prigioniera dell'incanto.
Sto in una terra di nessuno,
nell'incavo del PENSIERO
Il tempo Misura i miei passi
si spengono e si accendono, millimetro dopo millimetro,
le ombre e le orme
di un'eternità che scorre
Tra me e Loro
c'è solo la distanza di un respiro
L'ammaliante bellezza
incatena il corpo e la mente. Sul soffitto
i santi danzano Con calici di vino
Restare fino all'alba tra le loro braccia
sarebbe follia
trasformarsi in un dipinto di Leonardo da Vinci,
nel ritratto della Gioconda,
sentire il fuoco dei colori dell'aurora e del mezzogiorno,
essere loro prigioniera, testimone e angelo,
fermarsi come il tempo?
Sarebbe davvero un varco
verso lo spazio cosmico della Coscienza,
oppure – al contrario –
Ma ne sono davvero certa?
***
WOŁAM WIATR KULI ZIEMSKIEJ
Wołam wiatr starożytny
który niesie Przysięgę Zeusa
wiatr biegunów i równoleżników
wołam was Wzgórza greckie
rozpalające brzask i uśmiech bogów
tarczę lekkoatletów
w otwartym szeroko oknie
moim snem rozgałęzionym
pędzą teraz rydwany
z bukietem świętego ognia
na sam szczyt Olimpu
wołam was ILIADY GRECKIE
WESTALKI strzegące ciepła domowego
i naszego wieku
przyzywam was gwiazdy – siostry nieugięte
abyście strzegły światła rywalizacji i pokoju
ZNICZA OLIMPIJSKIEGO
na lądzie w powietrzu i na morzu
by był dla nas świętem
znakiem radości oraz Zjednoczenia
wołam Was na stadiony
wołam wiatr kuli ziemskiej
*
INVOCO IL VENTO DEL GLOBO TERRESTRE
Invoco il vento degli antichi,
che porta con sé il Giuramento di Zeus
il vento dei poli e dei paralleli.
invoco voi, Colline della Grecia,
che accendete l'aurora e il sorriso degli dèi,
lo scudo degli atleti
nella finestra spalancata
del mio sogno che si ramifica,
ora sfrecciano i carri
con il bouquet del sacro fuoco
verso la cima dell'Olimpo.
Invoco voi, ILIADI DELLA GRECIA, VESTALI custodi del calore della casa
e del nostro tempo.
chiamo a raccolta voi, stelle - sorelle indomite,
perché vegliate sulla luce della competizione e della pace,
sulla FIACCOLA OLIMPICA
sulla terra, nell'aria e sul mare
perché sia per noi una festa,
un segno di gioia e di Unità.
Vi invoco negli stadi
invoco il vento del globo terrestre.
***
PERONY
perony puste długie
perony Zbyszka Cybulskiego
z których pociąg ostatni
odjechał podczas zimnej wojny
stanu wojennego
wiatr przetacza drezynę
południem zardzewiałym
para która nie zdążyła się pożegnać
biegnie wciąż do siebie
w lustrze mgły macha cień stęskniony
inna siedzi na ławce
zachwycając się płatkami śniegu
czeka na kawę której nie podano
w deszczu wciąż stoją ci co nie dojechali
i ci co minęli Przystanek albo nie dobiegli
ich Kształt przesuwa się ukradkiem
wzdłuż peronu Cisza spogląda na zegar
szyny wrosły w horyzont
Poranek na peronie czeka na powitanie
lub na koniec świata
perony opuszczone świecą jak latarnie
perony długie nagie
jak skóra pustyni błyszczące
kuszą prowokują
wzywają wiek XXI
czas w kapeluszu siedzi na schodach
z walizką pełną liści
Kraków/Paryż, 2008/19
*
BINARI
binari vuoti, interminabili,
i binari di Zbyszek Cybulski,
da cui l'ultimo treno
partì durante la Guerra Fredda,
negli anni della legge marziale
il vento trascina una draisina
attraverso un mezzogiorno arrugginito
la coppia che non fece in tempo a salutarsi
continua ancora a correre l'uno
verso l'altra.
nello specchio della nebbia
un'ombra colma di nostalgia saluta con la mano
un'altra siede su una panchina,
incantata dai fiocchi di neve
aspetta un caffè
che non è mai stato servito.
sotto la pioggia restano ancora
quelli che non sono arrivati,
e quelli che hanno oltrepassato la Fermata
o non sono riusciti a raggiungerla
la loro Figura scivola furtiva
lungo il binario, il Silenzio guarda l'orologio.
le rotaie hanno messo radici dentro l'orizzonte
Il Mattino, sul binario, attende un saluto
oppure la fine del mondo
i binari abbandonati brillano come lanterne,
binari lunghi, nudi,
splendenti come la pelle del deserto
seducono, provocano,
chiamano il XXI secolo.
il tempo, con un cappello, siede sui gradini
con una valigia piena di foglie.
Cracovia / Parigi, 2008–2019
***
NORMALNOŚĆ
normalność w obecnym świecie nie jest już normalna
a przede wszystkim niemodna i nieoficjalna
normalność jest nienormalna niebezpieczna i nieformalna
normalność się odnormalniła i skonsumowała
świeci teraz pustką – wielką niewiadomą
kto by jej nadużył – potępiony będzie no i niemoralny!
Nic zatem dziwnego że i czas dla normalnych
nie jest już normalny sprawiedliwy czy solidarny -
kto by zresztą wytrzymał z normalnością
w świecie nienormalnym?
Ona nie szokuje nie nęci nie przeraża – to co normalne
i niby uczciwe – nie musi być dobre ani sprawiedliwe
a to co nienormalne
przez normalnych zwykle potępiane -
nie musi być złe ani podejrzane
prawda lubi się z nami bawić w kotka i myszkę
wystawiać nas na próby ciężkiego pozoru -
o północy – w południe – lubi być na nowo ciągle odkrywana
lubi te walki historyczne normalności z nienormalnością
wojny umysłów – gdy świat normalnie nienormalny
sekunduje pustce śmiejąc się nam w twarz
i mrucząc – do jutra -
z tomiku "Na marginesie" 2020
*
NORMALITÀ
la normalità, nel mondo di oggi, non è più normale
soprattutto, non è di moda né ufficiale
la normalità è diventata anormale, pericolosa e informale
la normalità si è snaturata e si è consumata
ora risplende di vuoto - di una grande incognita
chi mai osasse abusarne sarebbe condannato e immorale!
Non c'è dunque da stupirsi se anche il tempo dei normali
non è più normale, giusto o solidale -
del resto, chi riuscirebbe a sopportare la normalità
in un mondo anormale?
Ciò che è normale
non scandalizza, non seduce, non provoca timore -
e ciò che appare onesto
non è necessariamente buono né giusto
così come ciò che è anormale,
di solito condannato dai normali,
non deve per forza essere cattivo o sospetto
la verità ama giocare con noi al gatto e al topo,
metterci alla prova con il peso delle apparenze -
a mezzanotte - a mezzogiorno - ama essere continuamente riscoperta
ama queste battaglie storiche
tra normalità e anormalità,
queste guerre delle menti, quando il mondo, normalmente anormale,
fa il tifo per il vuoto, ridendoci in faccia
e mormorando - a domani -
dalla raccolta "Ai margini" (2020).
***
NASZE ŚLADY
odciskasz dłoń w alei wiatru
pieczęć czystej krwi
słońcem przetaczasz ciężki dzień
usypiasz gdzieś na chłodnej plaży
w drzwiach horyzontu
z nadzieją bez paszportu
przypływ wynosi cię na brzeg
masz jeszcze jedną szansę na miłość
na wyrzeźbioną pamięć Camille Claudel
pod drzewem pełnym ptaków -
one są cieniem Twoich rąk
ciszą i muzyką
idziesz dalej – zostawiasz ślady w piasku
na śniegu – krople krwi i moczu
które odnajdą głodne psy (wilki porzucone)
przestrzeń zawęża źrenice litery indeksu
potykasz się o kamienie
pijąc krople świtu
twoje ślady zachowa Pamięć
wiatru i czasu -
śmiech przejrzysty Saturna
las odciśnie na niebie linie papilarne
wzroku oraz palców
mapę twego serca
Kraków, 2003
*
LE NOSTRE ORME
imprimi la tua mano nel viale del vento,
sigillo di sangue puro
con il sole fai rotolare il peso del giorno,
ti addormenti su una spiaggia fresca,
sulla soglia dell'orizzonte,
con una speranza senza passaporto
l'alta marea ti riporta a riva
hai ancora un'ultima possibilità di amare,
di scolpire la memoria di Camille Claudel,
sotto un albero colmo di uccelli -
essi sono l'ombra delle tue mani,
silenzio e musica
prosegui il tuo cammino – lasci orme nella sabbia,
sulla neve – gocce di sangue e d'urina,
che ritroveranno cani affamati
(lupi abbandonati)
lo spazio restringe le pupille,
le lettere dell'indice
inciampi nelle pietre
bevendo gocce d'aurora.
le tue orme saranno custodite dalla Memoria
del vento e del tempo -
la risata limpida di Saturno.
il bosco imprimerà nel cielo le linee papillari
dello sguardo e delle dita,
la mappa del tuo cuore
Cracovy, 2003
***
ŻYCIE W OBRAZIE
ta kobieta zgarbiona jak historia z laską ubóstwa
w zblachowanym płaszczu epoki starych butach
którą stać tylko Na pocałunek wiatru pół chleba
i torebkę chudego mleka – już nigdy nie będzie młodsza
choć właśnie teraz jest małą delikatną dziewczynką -
kruchym Obrazem w ramach historycznych
Jeszcze raz zamieszkała w niej wiosna i kwitną połacie wspomnień
nie przeszkadza mi jej widok – droga którą idzie
ani skarżący cień światła Nie umiem jej pomóc ani wskazać ścieżki
pomiędzy drzewami które w niej mieszkają – śnieg
usypia cichutko na szczycie jej czoła
krajobrazy oczu płoną coraz dalej i coraz ciemniej -
Mam tylko żal do czasu – że tak bezwzględnie
odtwarza ten Obraz – i uporczywie
jakby sam wątpił
2001, Kraków
*
LA VITA IN UN QUADRO
quella donna, curva come la storia, appoggiata al bastone della povertà,
avvolta in un logoro cappotto d'epoca, con vecchie scarpe,
che può permettersi soltanto Un bacio del vento, mezzo pane
e un cartone di latte magro - non sarà mai più giovane,
anche se proprio ora è una bambina piccola e delicata -
una fragile Immagine dentro una cornice di storia
Ancora una volta la primavera è tornata ad abitare in lei,
e fioriscono distese di ricordi.
non mi turba la sua immagine - né la strada che percorre,
né l'ombra della luce che si lamenta
non so aiutarla, né indicarle il sentiero
tra gli alberi che dimorano in lei - la neve
si addormenta silenziosamente sulla vetta della sua fronte.
i paesaggi dei suoi occhi ardono sempre più lontano,
sempre più oscuri -
Provo soltanto amarezza verso il tempo -
che con tanta spietatezza ricrea quest'Immagine -
e lo fa con ostinazione,
come se lui stesso ne dubitasse.
Kraków, 2001
***
DRZEWO APOKALIPSY
wyhodowaliśmy drzewo apokalipsy
a teraz zakładamy ciemne okulary
śmiech dymu rozpycha się w ustach
nagich rzucamy na pożarcie lwom
oswoiliśmy skorpiona i kobrę
Boga mylimy z Pinochetem
znudziła nas Ziemia -
szukamy innych światów
śpiąc w szczelnych kombinezonach -
sprawdzamy puste konta zbawienia
a na drugiej półkuli w laboratorium świata
na środku południa
ciała leżą otwarte i kości
(którym odmówiono chleba) wyschnięte
świeże jak krew – jak pieczęć
wołają – byliśmy ludźmi!
Byłyśmy dziećmi!
tańszymi od klocków "lego”
od magazynów z bronią
jesteśmy "martwą naturą”
krzykiem przezroczystym
słabym punktem Koła -
jesteśmy drzazgą w oku możnych -
drzewem apokalipsy!
A tu dziecko tuli się do mnie śpiące
noc blada jak księżyc
bez gwarancji jutra
i płacze we mnie oblężone Betlejem
Kraków, 2001
*
L'ALBERO DELL'APOCALISSE
abbiamo coltivato l'albero dell'Apocalisse,
e ora indossiamo occhiali scuri
la risata del fumo si espande nella bocca
i nudi li gettiamo in pasto ai leoni
abbiamo addomesticato lo scorpione e il cobra,
confondiamo Dio con Pinochet
la Terra ci ha annoiati -
cerchiamo altri mondi,
dormendo in tute ermetiche -
controlliamo i conti vuoti della salvezza
e, nell'altra metà del mondo,
nel laboratorio del mondo,
nel cuore del mezzogiorno,
giacciono corpi aperti e ossa
(a cui è stato negato il pane), inaridite,
fresche come il sangue - come un sigillo
gridano - eravamo esseri umani!
Eravamo bambini!
più a buon mercato dei mattoncini LEGO,
più a buon mercato dei depositi d'armi.
siamo una "natura morta",
un grido trasparente,
il punto debole del Cerchio -
siamo una scheggia nell'occhio dei potenti –
l'albero dell'Apocalisse!
E qui un bambino dorme rannicchiato accanto a me,
la notte è pallida come la luna,
senza alcuna garanzia del domani,
e dentro di me piange
Betlemme assediata.
Cracovia, 2001
***
GRA W KOŚCI
gramy wciąż w otwarte kości
dla zabawy i dla formy
uczestnicy giełdy uczuć
(lampka wina stół zielony)
nie zdajemy sobie sprawy
że wystawią nam Rachunek
lub odmówią posłuszeństwa
bez wyroku i przyczyny
nasze Kości sklonowane
Na które czekają już w kolejce
wozy pancerne biznesu
Uroczyste limuzyny
*
IL GIOCO DEI DADI
giochiamo senza sosta ai dadi scoperti,
per divertimento e per convenzione,
partecipanti alla borsa degli affetti
(un bicchiere di vino, un tavolo verde)
non ci rendiamo conto
che ci presenteranno il Conto
oppure ci negheranno obbedienza,
senza sentenza né motivo,
le nostre Ossa clonate
che già attendono in fila
i mezzi corazzati del business
le Solenni limousine
***
ZIMOWE ODWRÓCENIE
zwierzęta przejmują rolę ludzi
którzy zapomnieli kim są
kto tu gra rolę względem kogo
komu świeci zimowa gwiazda
święci stukają w zimne szyby
palcami srebrnymi
wypełniając przestrzeń iskrami mrozu
zima otula płaszczem lisim
ścieżki w ogrodzie
drogę do "żabki”
auta ślizgają się po powierzchni
dnia Szukają drogi
lub orbity Marsa
dym z kominów namaszcza planetę
by obudziła się wiosną
*
INVERSIONE D'INVERNO
gli animali assumono il ruolo degli uomini,
che hanno dimenticato chi sono
chi interpreta il ruolo di chi
per chi splende la stella d'inverno
i santi bussano ai vetri gelati
con dita d'argento,
riempiendo lo spazio di scintille di gelo,
l'inverno avvolge con un mantello di volpe
i sentieri del giardino,
la strada verso "Żabka"*
le macchine scivolano sulla superficie
del giorno, cercano la strada
oppure l'orbita di Marte,
il fumo dei camini consacra il pianeta
perché si risvegli in primavera
* "Żabka" è una popolare catena polacca di minimarket in franchising
***
PÓŹNY WIECZÓR
psy ujadają niespokojne
za bramą czerwony księżyc
przerywa rozmowę kobiet
o niepotrzebnej wojnie
*
TARDA SERA
i cani latrano inquieti.
dietro il cancello, la luna rossa
interrompe la conversazione delle donne
su una guerra inutile
***
ARKA KOSMICZNA
można
wolno
powinniśmy
A nawet trzeba
budować ją długo
namiętnie
z pietyzmem
za biliony bilionów
cenę innych
poświęcenie drugich
ze złoto-atomowych kruszców
wybrać Wybranych
z wybierających
Ale to zawsze będzie
tylko SELEKCJA nieludzka
próba przekupienia wieczności
i nie ma żadnej gwarancji
że w drodze na inną Ziemię
lub Siostrę bliźniaczą
po inne nowe drugie ŻYCIE
nasza ARKA nie obróci się w popiół
zasilając jakiegoś Karła
Może Horyzont zdarzeń
odbije nas i wyrzuci
w kolejny Świat równoległy
*
ARCA COSMICA
si può
è lecito
dovremmo
Anzi, bisogna
costruirla a lungo,
con passione,
con devozione,
per bilioni di bilioni,
al prezzo degli altri,
del sacrificio di altri,
con minerali d'oro e d'atomo,
scegliere gli Eletti
fra coloro che scelgono
Ma sarà sempre
solo una SELEZIONE disumana,
un tentativo di corrompere l'eternità
e non esiste alcuna garanzia
che, nel viaggio verso un'altra Terra
o una Sorella gemella,
verso un'altra, nuova, seconda VITA,
la nostra ARCA
non si riduca in cenere,
alimentando qualche stella Nana
Forse l'Orizzonte degli eventi
ci respingerà
scagliandoci
in un altro Universo parallelo
***
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post