Focus letterario / Fokus literacki: La poesia come quei puntini fra parentesi della vita - Małgorzata Borzeszkowska, liriche scelte / Poezja jak wielokropek wpisany w nawias życia -: Małgorzata Borzeszkowska, wiersze wybrane
“Immagine realizzata con l’ausilio dell’intelligenza artificiale a esclusivo scopo illustrativo. Non rappresenta necessariamente persone, luoghi o fatti reali.”
In foto Małgorzata Borzeszkowska
***
Komentarz i przekład na język włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
***
La celebre poetessa polacca Premio Nobel Wisława Szymborska scrisse: "Ero colma di emozioni e impressioni. Adesso tutto questo è come tanti puntini fra parentesi". La poesia risponde spesso al richiamo delle emozioni, diventando essa stessa come quei puntini fra parentesi della vita. Porta con sé riflessioni, nostalgia, immagini dense di introspezione, di rimpianto, di speranza e di assenza, si intreccia costantemente con la dimensione esistenziale, sospesa tra la vita e la morte. La voce poetica di Małgorzata Borzeszkowska, poetessa polacca che presento oggi nel "Focus letterario", incarna l'essenza della meditazione sul cammino dell'uomo sulla Terra.
Le poesie qui presentate delineano uno spazio non soltanto geografico fra tre fiumi, ma anche esistenziale, sospeso fra presenza e assenza, memoria e dimenticanza. Il paesaggio e gli oggetti quotidiani non sono mai semplici elementi descrittivi, ma diventano strumenti di conoscenza. La poetessa dipinge in versi le strade che incidono il territorio come gallerie di tarli, i fiumi che trasportano il cielo, le pietre capaci di custodire una memoria cancellata, le scatole destinate ai diversi silenzi, il disgelo, la nascita di un bambino, l'attesa.
L'autrice osserva il mondo con uno sguardo al tempo stesso lirico ed etico. La sua sensibilità, nata in un Paese profondamente segnato nel corso della storia da guerre e tensioni, racconta la bellezza di un paesaggio che non riesce a cancellare le ferite della memoria. La tenerezza dell'intimità convive con la coscienza della guerra, della perdita e dello sradicamento. I riferimenti a temi dolorosi sono intrisi di una potente carica emotiva, ma Borzeszkowska rifugge ogni forma di pathos e di enfasi, affidandosi con grande coerenza a un lessico limpido, accessibile, ricco di immagini sorprendenti, sempre necessarie e mai superflue.
In "Korniki / Tarli", probabilmente uno dei testi più emblematici di questo ciclo poetico, l'immagine costruita dall'autrice possiede una straordinaria forza simbolica: il progresso appare come un lento divorare dello spazio, che produce inevitabilmente ruderi, vuoti e scarti. L'ultima immagine della "luce infranta, alla quale siamo ciechi" mette in evidenza, con grande intensità, la cecità etica della coscienza moderna. Borzeszkowska non teme di conferire ai suoi componimenti una forte impronta civile, che convive ininterrottamente con quella memoriale. Nella lirica " W Orli, na pagórku / A Orla, sulla collina" descrive, con sobria trasparenza, la tragedia dell'assenza: poche pietre sostituiscono un'intera comunità scomparsa. Il sedum che riconquista il sentiero diventa metafora del tempo che cancella, ma anche della natura che continua il proprio ciclo vitale indipendentemente dalla storia dell'uomo. La scrittura di Małgorzata Borzeszkowska si distingue per una notevole originalità immaginativa e per una straordinaria capacità di trasformare il dettaglio in simbolo universale. Nella poesia "Skrzynki na ciszę / Scatole per il silenzio", il silenzio viene raccontato attraverso un interessante elenco affettivo: esistono silenzi consolatori, condivisi, domestici, inquieti, trattenuti. La metafora della scatola con cassetti e scomparti trasforma un elemento astratto in uno spazio fisico e concreto. A mio parere, questo è uno dei testi nei quali la capacità creativa dell'autrice raggiunge uno dei suoi risultati più originali e incisivi.
Ho provato una profonda commozione leggendo le poesie " Urszuli Kozioł /A Urszula Kozioł" e "Kroplówka / Flebo", nelle quali la morte non viene rappresentata come una fine definitiva, ma come una trasformazione che muta il legame in memoria e responsabilità. Il morire stesso diventa una prosecuzione del volo, una donazione, quasi una trasfusione di calore, di tenerezza e di speranza. Sono testi di intensa espressione esistenziale, nei quali una saggezza universale si fonde con l'esperienza individuale, con una sensibilità pienamente contemporanea e una forma libera. I versi, lunghi e meditativi, aprono al lettore ampi spazi di lirismo contemplativo, ricchi di immagini di straordinaria forza evocativa.
Vi invito con entusiasmo a immergervi nella lettura di questo prezioso ciclo poetico.
Izabella Teresa Kostka
luglio 2026
*
Słynna polska poetka, laureatka Nagrody Nobla Wisława Szymborska, napisała: "Byłam pełna wzruszeń i wrażeń. Teraz to wszystko jest jak wielokropek w nawiasie”. Poezja często odpowiada na wezwanie emocji, stając się właśnie takim wielokropkiem wpisanym w nawias życia. Niesie ze sobą refleksję, nostalgię, obrazy pełne introspekcji, tęsknoty, nadziei i nieobecności, nieustannie splata się z egzystencjalnym wymiarem istnienia, zawieszonym pomiędzy życiem a śmiercią. Głos poetycki Małgorzaty Borzeszkowskiej, poetki, którą prezentuję dziś w "Fokusie Literackim”, ucieleśnia istotę rozważań nad ludzką drogą na ziemi.
Prezentowane tutaj wiersze kreślą przestrzeń nie tylko geograficzną między trzema rzekami, lecz także egzystencjalną, zawieszoną pomiędzy obecnością i nieobecnością, pamięcią i zapomnieniem. Krajobraz oraz przedmioty codziennego użytku nigdy nie pełnią wyłącznie funkcji opisowej, lecz stają się narzędziami poznania. Poetka maluje słowem drogi przecinające przestrzeń niczym korytarze wygryzione przez korniki, rzeki niosące niebo, kamienie zdolne zachować zatartą pamięć, skrzynki przeznaczone na różne rodzaje ciszy, odwilż, narodziny dziecka i czas oczekiwania. Autorka patrzy na świat spojrzeniem jednocześnie lirycznym i etycznym. Jej wrażliwość, ukształtowana w kraju głęboko naznaczonym przez historię wojnami i napięciami, opowiada o pięknie krajobrazu, które nie potrafi zatrzeć ran pamięci. Czuła intymność współistnieje tu ze świadomością wojny, utraty i wykorzenienia. Choć poetka podejmuje tematy bolesne, nasycone silnym ładunkiem emocjonalnym, unika patosu i retorycznej przesady, pozostając wierną językowi przejrzystemu, przystępnemu, bogatemu w zaskakujące, lecz zawsze potrzebne i nigdy powierzchowne obrazy.
W wierszu "Korniki / Tarli”, prawdopodobnie jednym z najbardziej emblematycznych utworów tego cyklu, wykreowany obraz posiada niezwykłą siłę symboliczną. Postęp jawi się jako powolne pożeranie przestrzeni, pozostawiające nieuchronnie ruiny, pustkę i odpadki. Ostatni obraz "połamanego światła, na które jesteśmy ślepi” z wielką mocą ukazuje etyczną ślepotę współczesnej świadomości.
Borzeszkowska nie obawia się nadawać swoim utworom wyraźnego tonu obywatelskiego, który nieustannie współistnieje z wymiarem pamięci. W wierszu "W Orli, na pagórku / A Orla, sulla collina” opisuje z niezwykłą prostotą tragedię nieobecności: kilka kamieni zastępuje całą zaginioną wspólnotę. Rozchodnik, który odzyskuje ścieżkę, staje się metaforą czasu wymazującego wszelkie ślady, ale także samej natury, która podąża własnym rytmem, niezależnie od historii człowieka. Twórczość Małgorzaty Borzeszkowskiej wyróżnia się niezwykłą wyobraźnią oraz zdolnością przekształcania konkretnego szczegółu w symbol o uniwersalnym znaczeniu. W wierszu "Skrzynki na ciszę / Scatole per il silenzio” cisza zostaje ukazana poprzez interesujący katalog uczuć: istnieją cisze kojące, wspólne, domowe, pełne niepokoju i napięcia. Metafora skrzynki z szufladkami i przegródkami przemienia pojęcie abstrakcyjne w przestrzeń fizyczną i prawie namacalną. Moim zdaniem jest to jeden z utworów, w których twórcza wyobraźnia poetki osiąga jedną ze swoich najbardziej oryginalnych i przekonujących form. Głębokiego wzruszenia doświadczyłam także, czytając wiersze "Urszuli Kozioł / A Urszula Kozioł” oraz "Kroplówka / Flebo”, w których śmierć nie zostaje ukazana jako definitywny kres wszystkiego, lecz jako przemiana zmieniająca więź w pamięć i odpowiedzialność. Samo odchodzenie staje się kontynuacją lotu, darem, niemal transfuzją ciepła, czułości i nadziei. Są to utwory o głębokim wymiarze egzystencjalnym, w których uniwersalna mądrość splata się z indywidualnym doświadczeniem, współczesną wrażliwością i swobodną formą. Długie, medytacyjne wersy otwierają przed czytelnikiem rozległe przestrzenie liryzmu kontemplacyjnego, pełne obrazów o niezwykłej sile sugestii.
Z prawdziwą przyjemnością zapraszam Państwa do lektury tego wartościowego cyklu poetyckiego.
Izabella Teresa Kostka
lipiec 2026
****
KORNIKI
jak korniki żłobimy korytarze,
rozcinamy, szatkujemy krajobraz,
rozdzielamy na pasma, odrywamy wyniesienia od dolinek, pola od remiz pełnych ptasiego życia,
jak doktor Frankenstein srebrnymi taśmami sklejamy przeoraną przestrzeń -
zawsze pozostaje jakiś niepotrzebny element; stara stodoła, w której mieszkają głodne myszy,
szczerbaty mostek, przez który już nikt nie przejdzie i dom - rozpadają się ściany; nie mają już powodu, by trwać - pustka nie potrzebuje opieki,
winobluszcz jeszcze z rozpędu przykrywa chory mur, a szybki werandy z przyzwyczajenia
odbijają światło, prosząc o czyjąś obecność -
czasem przebiegnie jaszczurka
jesteśmy jak korniki, wycinamy drogi po horyzont, przemy przed siebie trawiąc przestrzeń i wydalając resztki - pamięć, ułamki cegieł, opuszczone miejsca pod zapadniętymi dachami,
połamane światło,
na które jesteśmy ślepi
***
TARLI
come tarli scaviamo gallerie,
incidiamo, sminuzziamo il paesaggio,
lo dividiamo in fasce, separiamo le alture dalle conche, i campi dalle macchie colme di vita d'uccelli,
come il dottor Frankenstein ricuciamo con nastri d'argento uno spazio rivoltato -
e resta sempre qualche elemento superfluo; un vecchio fienile, dove abitano topi affamati,
un ponticello sdentato che nessuno attraverserà più e una casa - i muri crollano; non hanno più ragione di resistere - il vuoto non ha bisogno di cure,
la vite del Canada continua ancora, per inerzia, a ricoprire il muro malato, e i vetri della veranda, per abitudine
riflettono la luce, implorando una presenza -
ogni tanto passa di corsa una lucertola
siamo come tarli, tracciamo strade fino all'orizzonte, avanziamo divorando lo spazio ed espellendo gli avanzi - memoria, frammenti di mattoni, luoghi abbandonati sotto tetti sprofondati,
la luce infranta,
alla quale siamo ciechi
***
TRZY RZEKI
między Podlasiem a Pomorzem
Bug i Narew nas niosą,
ciągniemy za sobą niebo znad Bielska,
opiera się, chwyta wież kościołów, srebrnych hełmów cerkwi,
wychylam się i zarzucam sieci na puchnące chmury,
płyną za nami coraz lżejsze, zrzucają deszcz
wprost pod koła, jakby chciały powstrzymać tę ucieczkę
gdy już jesteśmy tu, gdzie przynależymy, wita nas Reda, a my przywozimy jej dar -
rozcinamy węzły i upychamy uwolnioną szarość
pomiędzy kaszubskimi morenowymi wzgórzami,
gasimy płomienie buków -
mgła pachnie jeszcze nalewką na czarnym bzie,
jest lekko chwiejna i nieokrzesana
jesteśmy zawsze tu i tam,
dobrze, że zawsze
jesteśmy
*
TRE FIUMI
tra il Podlasie e la Pomerania
il Bug e il Narew ci trasportano,
ci trasciniamo dietro il cielo sopra Bielsk,
oppone resistenza, si aggrappa alle torri delle chiese, agli elmi d'argento delle chiese ortodosse,
mi sporgo e getto le reti sulle nuvole gonfie,
ci seguono sempre più leggere, scaricano la pioggia
proprio sotto le ruote, come se volessero fermare quella fuga
quando siamo già qui, dove apparteniamo, ci accoglie il Reda, e noi gli portiamo un dono -
sciogliamo i nodi e stipiamo il grigiore liberato
fra le colline moreniche della Casciubia,
spegniamo le fiamme dei faggi -
la nebbia profuma ancora di liquore ai fiori di sambuco nero,
è leggermente instabile e selvatica
siamo sempre qui e là,
meno male che sempre
ci siamo
***
URSZULI KOZIOŁ
Poeci umierają w locie, jak ptaki,
które uparcie wyrysowują swą drogę pod chmurami.
wciąż od nowa drapiąc błękit.
Umierają w zamyśleniu albo we śnie - to prawie to samo
-zostawiają zapisane kartki, kilka złotych myśli,
które nosimy potem jak dewizki.
Poeci umierają, a zegarkom ciemnieją cyferblaty,
wskazówki na chwilę opadają z bezsilności,
potem znów zmartwychwstają do biegu, do świtu,
tylko gdzieś tam rodzi się tomik o po-życiu
*
A URSZULA KOZIOŁ
I poeti muoiono in volo, come gli uccelli,
che ostinatamente tracciano la loro strada sotto i nubbi.
sempre da capo graffiando l'azzurro.
Muoiono assorti nei pensieri oppure nel sonno - è quasi la stessa cosa
- lasciano pagine scritte, alcuni pensieri d'oro,
che poi portiamo con noi come medaglioni.
I poeti muoiono, e si oscurano le cifre sui quadranti degli orologi,
le lancette per un istante si abbassano per impotenza,
poi risorgono di nuovo alla corsa, verso l'alba,
solo che, da qualche parte, nasce un libro di poesie sul dopo-vita.
***
W ORLI, NA PAGÓRKU
pozostały kamienie -
niewiele ich i pewnie dlatego ludzie przynoszą następne -
układają jeden na drugim;
podobno rozchodzi się tu o pamięć, o śmierć,
o śmierć pamięci
prawie niewidoczną ścieżkę ku kamieniom zagarnia rozchodnik,
tamci
rozeszli się na wszystkie strony nieistnienia,
rozeszli ich z drewnianych chat, opłotków, sklepików -
teraz tylko kilka kamieni na pagórku
i rozchodnik przejmuje ziemię,
jak mało kto i co przejmuje
*
A ORLA, SULLA COLLINA
sono rimaste le pietre -
poche, e forse proprio per questo la gente ne porta altre -
le dispone una sull'altra;
pare che qui si tratti della memoria, della morte,
della morte della memoria
il sedum inghiotte il quasi invisibile sentiero verso le pietre,
loro
si sono sparsi in ogni direzione del non-essere,
sono stati cacciati dalle loro case di legno, dalle staccionate, dalle botteghe -
ora restano soltanto poche pietre sulla collina
e il sedum si riprende la terra,
come ben poche persone, e ben poche cose, se la riprendono.
***
SKRZYNKI NA CISZĘ
w skrzynki na ciszę ktoś wbudował szufladki i przegródki;
w mojej najbardziej pojemna jest ta na leśny bezgłos kojący
jak plaster miodu, jak okład z mchu płonnika
jest też niewielka przestrzeń na ciszę przed burzą, burza nadchodzi szybko, nie warto więc marnować miejsca,
jest szufladka dwudzielna na ciszę porozumiewawczą -
pozwalam ci ją czasem wypełniać twoją porcją milczenia,
w przegródce z termoforem gnieździ się cisza ciepła o zmroku
lub o świcie, gdy światło znajduje sobie szczelinę między kotarą a framugą okna,
cisza ozłocona twoją dobrą obecnością
pośród wielu szufladek i zakamarków skrzyni jest też pewna długa
i wąska,
na ciszę pełną napięcia, w której na cienkiej strunie wiszą słowa nie wypowiedziane
i niewypowiadalne, ostrzone latami, pozornie zakurzone -
mogą czasem zerwać się i wyrwać się poza nas z łoskotem
jest jeszcze upchnięta kolanem w najmniejszej szufladce cisza przy stole,
z okruchami ciasta i nadzieją na cierpki łyk
słowa
*
SCATOLE PER IL SILENZIO
nelle scatole per il silenzio qualcuno ha costruito cassetti e scomparti; nella mia, il più capiente è quello per il silenzio del bosco, lenitivo come un favo di miele, come un impacco di muschio a capelvenere; c'è anche un piccolo spazio per il silenzio prima della tempesta, la tempesta arriva in fretta, perciò non vale la pena sprecare spazio, c'è un cassettino a due scomparti per il silenzio dell'intesa - a volte ti permetto di riempirlo con la tua porzione di silenzio, nello scomparto con la borsa dell'acqua calda nidifica un silenzio tiepido al vespero oppure all'alba, quando la luce trova una fessura tra la tenda e l'infisso della finestra, un silenzio dorato dalla tua buona presenza; fra i molti cassettini e gli anfratti della scatola ce n'è anche uno lungo e stretto, per il silenzio denso di tensione, nel quale, su una corda sottile, pendono parole mai dette e impronunciabili, affilate per anni, apparentemente impolverate - a volte possono spezzarsi e irrompere fuori di noi con frastuono
c'è ancora, stipato a forza nell'ultimo, piccolissimo cassettino, il silenzio attorno alla tavola, con briciole di torta e la speranza di un sorso aspro di parola.
***
KOBIETA WE WNĘTRZU
plamy światła na podłodze,
jakby ktoś wylał szklankę nektaru z pomarańczy
ciepło przesącza się przez białe muślinowe zasłony,
cienie gałęzi przypominają, że jest świat poza pokojem,
nie tak schludny; niepokojący, nieprzewidywalny
kobieta siedzi pochylona,
ignoruje to, nad czym nie potrafi zapanować lub czego oswoić: niepozorne promienie przedwiosny
na razie zaszywa zimę w kieszeniach płaszcza,
jutro wyhaftuje pierwsze pąki marca na białych poszewkach
*
DONNA NELL'INTERNO
chiazze di luce sul pavimento,
come se qualcuno avesse rovesciato un bicchiere di nettare d'arancia,
il tepore filtra attraverso le bianche tende di mussola,
le ombre dei rami ricordano che esiste un mondo oltre la stanza,
non così ordinato; inquietante, imprevedibile.
la donna siede china,
ignora ciò che non riesce a dominare o ad addomesticare: i modesti raggi del primo accenno di primavera,
per ora cuce l'inverno nelle tasche del cappotto,
domani ricamerà i primi boccioli di marzo sulle bianche federe.
***
I PO ZIMIE
lód coraz cieńszy
słońce - wietrzny rzemieślnik
wyplata trzciny,
pozimie zostawia poszarpane płachty śniegu na rudych przestrzeniach
i prążki szronu w głębokich skibach,
przedwiośnie
gna ptaki tu i tam, i gdzie bądź,
jakby ich kluczami chciało otworzyć niebo
i ulecieć
dokądkolwiek,
albo odpłynąć w trzcinowych łódkach wąskim kanałem
ożywionej wody
*
E DOPO L'INVERNO
il ghiaccio sempre più sottile
il sole - artigiano del vento
intreccia le canne,
il dopo-inverno lascia brandelli lacerati di neve negli spazi fulvi
e strisce di brina nei solchi profondi,
la primavera incipiente
spinge gli uccelli qua e là, e dove capita,
come se con le loro chiavi volesse aprire il cielo
e volare via
ovunque,
oppure navigare lontano su barchette di canna lungo lo stretto canale
dell'acqua risvegliata.
***
NARODZINY
rodzi się dziecko;
gdyby zrobić bilans - na świecie życie plus jedno, lecz tylko przez chwilę,
bo gdzieś tam ubyło ich sto oraz jeden pocisk
cieszą się rodzice,
sądzę, że cieszą się ciotka i babcia,
na pewno radują producenci pieluch, wózków, skafanderków
wiwatuje statystyk, lekarz i generał strzela
na wiwat, polityk składa ręce w zachwycie nad strategią rządu,
dziecko płacze, a anioł, opiekun sceptyków, drapie się w lewe skrzydło,
kręci aureolą:
cicho tam, cicho, nie ma co marudzić;
żyjesz, cóż, tak bywa
kiedyś z tego wyjdziesz
*
NASCITA
nasce un bambino;
se si facesse un bilancio - sulla Terra una vita in più, ma solo per un attimo,
perché da qualche parte ne sono venute a mancare cento e un proiettile
gioiscono i genitori,
credo che gioiscano la zia e la nonna,
di certo si rallegrano i produttori di pannolini, carrozzine, tutine,
festeggia lo statistico, il medico e il generale spara
in segno di festa, il politico unisce le mani ammirando la strategia del governo,
il bambino piange, e l'angelo, custode degli scettici, si gratta l'ala sinistra,
fa ruotare l'aureola:
silenzio, silenzio, non c'è da lamentarsi;
sei vivo, beh, così va,
un giorno ne uscirai.
***
CZAS NA OCZEKIWANIE
czas owinąć się mocno szalem;
może być jedwab, może być mech,
albo ciężka, szorstka wełna wciąż cuchnąca owczym strachem,
czymkolwiek, bylebyśmy byli
jak płody w owodni dnia
jeszcze przed przedwczesnym - zawsze jest przedwczesny - porodem
do innego światła, innego krzyku, jaśniejszej gwiazdy
teraz odważnie owińmy się ciaśniej skórą,
niech nas chroni w ten czas oczekiwania,
zasuńmy zasłony - jedwabne, albo z mchu,
lub po prostu zaciśnijmy oczy, skrzyżujmy ramiona, podkurczmy nogi -
to i tak nadejdzie, rozedrze
i przeniknie przez wszystkie warstwy zaprzeczenia
*
TEMPO DELL'ATTESA
è tempo di avvolgersi stretti in uno scialle;
può essere di seta, può essere di muschio,
oppure di pesante lana ruvida che ancora odora di paura di pecora,
di qualsiasi cosa, purché noi fossimo
come feti nell'amnio del giorno
ancora prima del prematuro parto - è sempre prematuro -
verso un'altra luce, un altro grido, una stella più luminosa
ora con coraggio avvolgiamoci più strettamente nella pelle,
che ci protegga in questo tempo d'attesa,
chiudiamo le tende - di seta, oppure di muschio,
o semplicemente serriamo gli occhi, incrociamo le braccia, raccogliamo le gambe -
tanto esso arriverà comunque, squarcerà
e penetrerà attraverso tutti gli strati della negazione
***
KROPLÓWKA
można odejść w pośpiechu -
zamknąć drzwi i nie otworzyć ich powtórnie,
przytargać kamień, zastawić, podeprzeć belką
można oddalić się ostrożnie, niezauważenie wejść w burzę i stać się garścią gradu, która spadnie nagle ludziom na głowy i je pobieli
można odbiec, wbiec pod, albo przed, dać zajęcie snajperowi, operatorowi drona, potem koronerowi nadgodziny
i powód do zadumy
można odejść dobrze,
wyznaczając w myślach trasę dookoła świata,
między Kostaryką a Hawajami szybować na latawcu morfiny jak wielki ptak,
jak wielki ocean kołysać się od brzegu do brzegu szpitalnego łóżka
i stać się dobrą myślą, piórkiem nadziei
na miejsce w górze
i ciepłem, które rozleje się,
a lekarka, która podarowała słowo ostatnie,
będzie długo sycić się tym ciepłem jak kroplówką z caritas
i hojnie dawkować niepogodzonym ze śmiercią
*
FLEBO
si può andarsene in fretta -
chiudere la porta e non riaprirla mai più,
trascinare una pietra, metterla davanti, sostenerla con una trave
si può allontanarsi con cautela, entrare inosservati nella tempesta e diventare una manciata di grandine che cadrà all'improvviso sulle teste della gente e le imbiancherà
si può fuggire, correre sotto, oppure davanti, dare lavoro al cecchino, all'operatore del drone, poi straordinari al medico legale
e un motivo di riflessione
si può andarsene bene,
tracciando nella mente un percorso intorno al mondo,
tra la Costa Rica e le Hawaii volare su un aquilone di morfina come un grande uccello,
come un grande oceano ondeggiare da una riva all'altra del letto d'ospedale
e diventare un pensiero buono, una piuma di speranza
per un posto lassù
e un calore che si riverserà,
e la dottoressa che ha donato l'ultima parola
si nutrirà a lungo di questo tepore come di una flebo della Caritas
e lo distribuirà generosamente a coloro che non si sono riconciliati con la morte
***
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post