Focus letterario / Fokus literacki: Yolanda Podejma Eloyanne "Piedi commisti, lingue commiste" - diario di viaggio poetico// "Pomieszane stopy, pomieszane języki" - poetycki dziennik podróży
Komentarz krytyczny i przekład z języka polskiego Izabella Teresa Kostka.
Commento critico e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
***
Esistono libri che raccontano un viaggio e libri che diventano essi stessi un luogo da abitare. "Piedi commisti, lingue commiste" appartiene indubbiamente a questa seconda categoria e oggi, con immenso piacere, sottopongo alla vostra attenzione tredici poesie scelte da questa silloge, scritta originariamente in polacco e tradotta da me in italiano. La raccolta è stata pubblicata circa tre anni fa dalla casa editrice Kimerik in edizione bilingue italiano-polacco (luglio 2023).
Le poesie di Yolanda Podejma Eloyanne sono frutto dei molteplici viaggi e delle esperienze dell'autrice che, nata in Polonia, risiede da oltre quarant'anni a Parigi. Le liriche qui presentate non descrivono semplicemente luoghi tra cui Parigi, la Martinica o il Mar dei Caraibi, ma li trasformano in paesaggi dell'anima, in territori attraversati dalla memoria, dall'amore, dalla perdita e dalla continua ricerca di un altro mondo da scoprire. Sono esperienze vissute, intense e autentiche, colte nell'attimo per essere trasformate in pochi ma incisivi versi. Fin dalle prime pagine il lettore cammina tra le strade di Parigi seguendo il rumore dei passi. Tacchi, scarpe da ginnastica, sandali, piedi nudi: ogni andatura racconta una storia diversa e tutte insieme compongono il ritmo della città. I piedi diventano il simbolo di un'umanità in cammino, mentre le lingue che si intrecciano evocano l'incontro fra culture, identità e destini differenti. È un'immagine semplice e potente, che dà il titolo all'intera raccolta e ne custodisce il significato più profondo. La sequenza di poesie selezionate per questo spazio letterario è come un cortometraggio ricco di immagini limpide ed essenziali, capaci di racchiudere in pochi, ermetici versi un universo emotivo. Nulla è superfluo. Un ponte, un bicchiere di vino, una spilla, una pozzanghera, il sale sulle labbra o una conchiglia raccolta sulla riva diventano elementi carichi di memoria. Ogni oggetto presente nei versi conserva una voce propria, ogni luogo custodisce una storia, ogni dettaglio continua a respirare anche quando la persona amata è ormai assente, lontana ma mai dimenticata. L'assenza emerge infatti dalla raccolta con straordinaria discrezione. Non si manifesta in modo tragico o brusco, ma attraverso tutto ciò che resta: pensieri, un calice lasciato a metà, parole sugli scaffali della nebbia, un cielo riflesso nell'acqua. È una poesia vicina al dolore della perdita, ma esso non oscura mai la bellezza della vita né il potere della speranza. Il viaggio assume così una dimensione catartica e la natura diventa respiro e luogo in cui ogni malinconia trova conforto.
L'intera raccolta diventa lo spazio di una sottile battaglia tra ciò che passa e ciò che resta, tra il tempo che dissolve le cose e la poesia, capace di salvare ogni traccia del nostro cammino. Nella parola poetica di Yolanda Podejma Eloyanne gli incontri sopravvivono e diventano presenze vive, i paesaggi lontani continuano a esistere e le persone amate trovano una nuova, accogliente dimora.
Dal punto di vista stilistico, le poesie presentate si fondano sull'essenzialità, sulla sobrietà dell'espressione verbale e sulla densità dell'immagine poetica. Ogni testo si presenta come una breve composizione lirica nella quale il verso libero domina ed elimina ogni elemento superfluo, lasciando emergere una sequenza di immagini evocative e trasparenti. Particolarmente significativa è la forza della memoria personale dell'autrice. La riflessione, quasi filosofica, si intreccia all'esperienza affettiva e il riferimento ad alcuni personaggi storici, come Nietzsche e Wagner, viene assorbito all'interno del testo come una meditazione esistenziale. Dal punto di vista lessicale invece possiamo notare una notevole "economia" verbale e una particolare limpidezza strutturale. Le metafore usate sono molto dirette e mai decorative, a tratti sorprendentemente vicine allo stile del Realismo Terminale: "…Parigi si gonfia come il riso bollito…". È la nostra quotidianità contemporanea restituita in visione poetica.
Concludendo queste osservazioni, vorrei aggiungere che quei "piedi commisti" e quelle "lingue commiste" non appartengono soltanto ai viaggiatori o ai turisti delle grandi città, ma a ciascuno di noi. Ogni vita è un viaggio, ogni incontro lascia una traccia incisa nella memoria e ogni parola continua a camminare scalza e libera oltre qualsiasi confine.
Izabella Teresa Kostka
Luglio 2026
***
Istnieją książki, które opowiadają o podróży, i książki, które same stają się miejscem do zamieszkania. Tomik "Piedi commisti, lingue commiste / Pomieszane stopy, pomieszane języki" bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii i dziś z ogromną przyjemnością proponuję Państwa uwadze trzynaście wierszy wybranych z tego zbioru, napisanego oryginalnie po polsku i przełożonego przeze mnie na język włoski. Tomik ukazał się około trzech lat temu nakładem włoskiego wydawnictwa Kimerik w edycji dwujęzycznej polsko-włoskiej.
Wiersze Yolandy Podejmy Eloyanne są owocem licznych podróży i doświadczeń autorki, która, urodzona w Polsce, od ponad czterdziestu lat mieszka w Paryżu. Prezentowane tutaj utwory nie opisują jedynie miejsc jak Paryż, Martynika czy Morze Karaibskie, lecz przekształcają je w pejzaże duszy, w przestrzenie przeniknięte pamięcią, miłością, stratą oraz nieustannym poszukiwaniem innego świata, który warto odkryć. Są to doświadczenia żywe, intensywne i autentyczne, uchwycone w jednej chwili po to, by zamienić się w nieliczne, lecz niezwykle wyraziste wersy. Już od pierwszych stron czytelnik przemierza ulice Paryża, wsłuchując się w odgłos kroków. Obcasy, sportowe buty, sandały, bose stopy - każdy sposób chodzenia opowiada inną historię, a wszystkie razem tworzą rytm miasta. Stopy stają się symbolem ludzkości będącej w nieustannej drodze, a splatające się języki przywołują spotkanie różnych kultur, tożsamości i ludzkich losów. Jest to obraz prosty, a zarazem niezwykle sugestywny, który nadaje tytuł całemu tomowi i skrywa jego najgłębszy sens.
Sekwencja wierszy wybranych do tej prezentacji przypomina krótkometrażowy film pełen przejrzystych, oszczędnych obrazów, zdolnych zamknąć w kilku hermetycznych wersach cały wszechświat emocji. Nic nie jest tu zbędne. Most, kieliszek wina, broszka, kałuża, sól na ustach czy muszla znaleziona na brzegu stają się przedmiotami nasyconymi pamięcią. Każda rzecz zachowuje własny głos, każde miejsce przechowuje swoją historię, każdy szczegół nadal oddycha, nawet wtedy, gdy ukochanej osoby już nie ma obok, pozostaje daleka, lecz nigdy nie zostaje przez nas zapomniana. Absencja wyłania się z tego tomu z niezwykłą dyskrecją. Nie objawia się w sposób dramatyczny ani gwałtowny, lecz poprzez wszystko to, co pozostaje: myśli, kielich pozostawiony do połowy, słowa spoczywające na półkach mgły czy niebo odbijające się w wodzie. Jest to poezja bliska cierpieniu z utraty, jednak ból ten nigdy nie przesłania piękna życia ani siły nadziei. Podróż nabiera tu wymiaru katartycznego, a natura staje się oddechem i miejscem, w którym każda melancholia znajduje ukojenie. Cały tom staje się przestrzenią subtelnej walki pomiędzy tym, co przemija, a tym, co pozostaje: pomiędzy czasem, który rozmywa rzeczy, a poezją zdolną ocalić każdy ślad naszej wędrówki. W poetyckim świecie Yolandy Podejmy Eloyanne spotkania trwają nadal i stają się żywą obecnością, odległe pejzaże nie przestają istnieć, a ukochane osoby odnajdują nowe, gościnne miejsce.
Pod względem stylistycznym prezentowane wiersze opierają się na oszczędności środków wyrazu, prostocie języka oraz niezwykłej gęstości obrazowania. Każdy utwór jest krótką kompozycją liryczną, w której dominuje wiersz wolny, eliminujący wszystko, co zbędne, aby wydobyć ciąg przejrzystych i sugestywnych obrazów. Na szczególną uwagę zasługuje siła osobistej pamięci autorki. Refleksja, niemal filozoficzna, splata się z doświadczeniem uczuciowym, a odwołania do postaci historycznych, takich jak Nietzsche i Wagner, zostają wchłonięte przez tekst jako element egzystencjalnej medytacji. Na poziomie leksykalnym dostrzegamy znaczną oszczędność słowa oraz wyjątkową przejrzystość konstrukcji. Zastosowane metafory są bardzo bezpośrednie i nigdy nie mają charakteru dekoracyjnego: momentami zaskakująco zbliżają się do estetyki Realizmu Terminalnego: "…Paryż pęcznieje jak gotowany ryż…”. Jest to nasza współczesna codzienność ukazana w poetyckiej wizji.
Kończąc te refleksje chciałabym dodać, że wspomniane "pomieszane stopy” i "pomieszane języki” nie należą wyłącznie do podróżników czy turystów w wielkich miastach, lecz do każdego z nas. Każde życie jest podróżą, każde spotkanie pozostawia ślad wyryty w pamięci, a każde słowo nadal podąża boso i wolne ponad wszelkimi granicami.
Izabella Teresa Kostka
Lipiec 2026
****
PARYŻ
Szpilki tancerki z Moulin Rouge
stukają po moście
pod którym clochard dopija wino
Trampki studentów
biegną z Trocadero do metra
Sandały turystów
szurają przez posadzki
Luwru i Notre Dame
Na Montmartre
cyganeria tańczy boso
Pomieszane stopy
pomieszane języki
*
PARIGI
Lo stiletto da ballerina del Moulin Rouge
fa il rumore sul ponte
sotto il quale Clochard beve il suo vino
Le scarpe da ginnastica degli studenti
corrono dal Trocadero alla metropolitana
I sandali dei turisti
raschiano i pavimenti
a Louvre e Notre Dame
A Montmartre
la Boemia balla a piedi nudi
Piedi commisti
lingue commiste
***
BROSZKA
Paryż pęcznieje
jak gotowany ryż
Wichury z odległych równoleżników
hulają po ulicach
Wtapiam się w tłum
zapięta na broszkę
*
SPILLA
Parigi si gonfia
come il riso bollito
Tempeste di vento arrivate da lontani paralleli
vagano per le strade
Mi confondo con la folla
abbottonata con una spilla
***
SPOTKANIE
Atrament pomalował niebo
zmęczone oczy
spojrzały w inną stronę
Zaledwie kilka zdań
w paryskim bistro
smakowanie wina
uścisk dłoni
Dziś przelewam ciebie na kartki
kwiaty szarzeją
bez twojego zapachu
*
INCONTRO
L'inchiostro ha dipinto il cielo
gli occhi stanchi
hanno guardato dall'altra parte
Solo poche frasi
in un bistrot parigino
degustazione di vino
stretta di mano
Oggi ti trasmetto sulla carta
i fiori appassiscono
privi del tuo profumo
***
SŁOWA
Na poręczy mostu
chowałeś do kieszeni deszcz
Sprzeczałeś się
z Nietzsche i Wagnerem
Nicość to fakt
i nawet da się z nim żyć – twierdziłeś
Oderwany od rzeczy osób i siebie
wierzyłeś w twórczą moc konfliktów
Oddychałeś powietrzem ludzkich sumień
przewidywałeś opodatkowanie tlenu
Umierałeś na raty
do chwili
kiedy zabłądziłeś we śnie
Pozostawiłeś słowa
na półkach z mgły
oraz niebo w kałuży
*
PAROLE
Sulla ringhiera del ponte
hai messo la pioggia in tasca
Hai litigato
con Nietzsche e Wagner
Il nulla è un dato di fatto
e si può anche vivere con esso - hai detto
Distaccato dalle cose, dalle persone e da te stesso
hai creduto nel potere creativo dei conflitti
Hai respirato l'aria delle coscienze umane
hai previsto la tassazione dell'ossigeno
Agonizzavi a rate
fino al momento
in cui ti sei smarrito nel sonno
Hai lasciato le parole
sugli scaffali della nebbia
e il cielo in una pozzanghera
***
MGŁA
Wirowałeś jak zeschły liść
potykałeś
nie umiejąc otrzepać się z kurzu
Zostawiłeś przerwane myśli
niedopity kieliszek wina
niedokończone życie
*
NEBBIA
Vorticavi come una foglia secca
inciampavi
senza riuscire a rispolverarti
Hai lasciato i tuoi pensieri interrotti
il mezzo bicchiere di vino
la vita incompiuta
***
CZAS
Życie się wyludnia
miejsca pochłaniają ludzi
Sen ma posmak
gorzkiej czekolady
Czas mnie straszy
ze przeminę
będę tylko chwilą
*
TEMPO
La vita è spopolata
i luoghi assorbono le persone
Il sonno ha un retrogusto
di cioccolato fondente
Il tempo mi spaventa
temo di passare in fretta
diventerò solo un momento
***
SERENADY
O piątej budzą mnie serenady
księżyc pręży się i migocze
wyrasta niebo
Rosa obmywa mi stopy
wchodzę w krąg twoich marzeń
*
SERENATE
Alle cinque mi svegliano le serenate
la luna si allunga e tremola
si espande il cielo
La rugiada mi lava i piedi
mi addentro nel cerchio dei tuoi sogni
***
MARTYNIKA
Hartuje mnie karaibska woda
szlifuje ciepłem
Łowię muszle
kąpię się w twoich słowach
Oddycham głęboko
wznoszę się jak Ikar
*
MARTINICA
Sono temperata dall'acqua dei Caraibi
levigata con il suo calore
Raccolgo le conchiglie
faccio il bagno nelle tue parole
Respiro profondamente
svolazzo come Icaro
***
SÓL
Morze odpływa
zlizuję sól z twoich warg
W szeleście trzciny cukrowej
słońce rumieni liście i nasze ciała
Drżę pod żądłem pszczoły
jadowitym brzękiem komara
Niebo płonie
jak ja w twoich rękach
*
SALE
Il mare si allontana
lecco il sale dalle tue labbra
Nel fruscio della canna da zucchero
il sole fa arrossire le foglie e i nostri corpi
Tremo sotto la puntura dell'ape
come il ronzio velenoso della zanzara
Il cielo arde
come me nelle tue mani
***
GAŁĘZIE
Zsuwam się z gałęzi
jak pomarańcza
na twoje brunatne ciało
Pachniesz orchideą
ubierasz mnie w płatki róży
karmisz mango
Przepędzam cień
muskam słońce ustami
*
RAMI
Scivolo dal ramo
come un'arancia
sul tuo corpo bruno
Profumi di un'orchidea
mi vesti con petali di rosa
offri da mangiare del mango
Caccio via ogni ombra
sfioro il sole con le labbra
***
KARAIBY
Wypływamy we dwoje
sól skleja włosy
śpiewają muszle
Potykamy się o chmury
łódka trzeszczy
tęsknota szeleści
Nie kryjemy szaleństwa
aby nie umrzeć
niemi
*
CARAIBI
Navighiamo insieme
il sale incolla i capelli
le conchiglie cantano
Inciampiamo nelle nuvole
scricchiola la barca
il desiderio fruscia
Non nascondiamo la follia
per non morire
muti
***
OCEAN
Ćmy wielkości dłoni
wplątują się we włosy
dotykają warg
Kucam przy burcie
szepczę w plusk oceanu
Wschodzi słonce
po trzepocie skrzydeł
pozostaje echo
Brzegu nie widać
*
OCEANO
Le falene grandi come il palmo della mano
s'impigliano tra i capelli
sfiorano le labbra
Mi accuccio al lato della nave
sussurrando negli spruzzi dell'oceano
Il sole sorge
dopo lo sbattimento delle ali
resta un'eco
Non riesco a vedere la riva
***
KSIĘŻYC
Pijemy rum
wsłuchani w chlupot deszczu o liście bambusa
Dom spłonął
i nic już
nie zasłania nam gwiazd
*
LUNA
Sorseggiamo rum
ascoltando gli schizzi di pioggia sulle foglie di bambù
La casa è andata a fuoco
e nient'altro
non adombra le stelle
***
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post