Focus letterario/ Fokus literacki: Monika Zając Czerkies, La poesia come un linguaggio di simboli e di immagini/ Monika Zając Czerkies, poezja jako język symboli i obrazów
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
Komentarz i przekład na język włoski Izabella Teresa Kostka.
***
Uno dei più importanti poeti, critici letterari e drammaturghi del XX secolo, Thomas Stearns Eliot, disse: "Solo coloro che rischiano di spingersi troppo lontano possono scoprire quanto lontano sia possibile arrivare". Questa citazione si adatta perfettamente alla poetessa polacca Monika Zając-Czerkies, i cui versi presento oggi su " Focus letterario / Fokus Literacki".
Che cosa accomuna Monika a questa dichiarazione? Innanzitutto il coraggio di ricercare uno stile personale e un proprio linguaggio poetico. Le poesie qui presentate spalancano al lettore ampi spazi dell'immaginazione, nei quali l'autrice viaggia con grande libertà, creando immagini e associazioni sorprendenti. Sono testi visionari, nei quali Czerkies, sperimentando con la parola e avvicinandosi talvolta al neologismo, costruisce una propria e riconoscibile impronta linguistica. Talvolta l'ironia, altre volte le espressioni idiomatiche in senso metaforico, l'uso coraggioso del linguaggio colloquiale, le suggestioni provenienti da altre arti e una brillante intelligenza danno vita a un cocktail originale che rende la lettura delle poesie di Monika Zając-Czerkies coinvolgente e imprevedibile. Non si sa mai che cosa ci aspetti dopo un punto o una virgola. L'autrice non teme di sorprendere. Colloca con estrema naturalezza le proprie poesie in luoghi apparentemente privi di poesia: una stazione della metropolitana, una finestra, un fienile, un bosco o l'interno di una casa. Tutti questi spazi conducono il lettore verso orizzonti fatti di sensazioni e trasformazioni interiori. È una poesia nella quale il corpo si intreccia incessantemente con il paesaggio, la natura con l'esperienza umana e la quotidianità con ciò che è onirico e metafisico. L'amore, la perdita, la sconfitta, la nostalgia e la rinascita diventano le diverse tappe di un racconto sull'essere umano che tenta di salvarsi attraverso la parola stessa. Monika non si limita a descrivere la realtà, ma dà vita a un proprio universo poetico. I suoi versi si distinguono per un'immaginazione costruita con coerenza, fondata su una ricchissima carica metaforica e su un intenso legame tra la nostra corporeità e la materia del mondo circostante. Eppure, tutti questi elementi evitano ogni forma di artificiosa letteralità e di esibizionismo, trasformando le esperienze personali in un linguaggio fatto di simboli. I suoi versi riescono sempre a delineare una poetica coerente e riconoscibile che, a mio avviso, rappresenta una delle espressioni più interessanti della poesia polacca contemporanea. Un altro tratto distintivo della scrittura di Monika Zając-Czerkies è il dialogo ininterrotto con la pittura, la letteratura, il cinema e la musica europea. I richiami alla Zattera della Medusa, a Guernica, a Cime tempestose e alla figura di Chick Lorimer non sono semplici allusioni, ma elementi base del suo universo poetico, che ne ampliano il significato e la forza espressiva.
Conoscendo Monika, so bene della sua profonda passione per il cinema d'autore del passato. Anche lei, nella sua scrittura, costruisce una sorta di sceneggiatura composta da brevi inquadrature che si fondono in un racconto poetico, affidando al lettore un ruolo di "autentico partecipante creativo". Il senso di ogni poesia nasce infatti dal legame tra ciò che viene detto e ciò che rimane aperto all'interpretazione personale.
Auguro a tutti una lettura ricca di emozioni!
Izabella Teresa Kostka,
luglio 2026
*
Jeden z najważniejszych poetów, krytyków literackich i dramaturgów XX wieku, Thomas Stearns Eliot, twierdził, że: "Tylko ci, którzy ryzykują pójście za daleko, mogą odkryć, jak daleko można dojść.” Ten cytat doskonale pasuje do polskiej poetki Moniki Zając-Czerkies, której wiersze przedstawiam dzisiaj w „Fokusie Literackim”.
Cóż łączy Monikę z tą deklaracją? Przede wszystkim odwaga w poszukiwaniu własnego stylu i własnego języka poetyckiego. Prezentowane dziś utwory otwierają przed czytelnikiem rozległe przestrzenie wyobraźni, w których autorka z dużą swobodą posługuje się zaskakującymi zestawieniami obrazów i skojarzeń. Są to wiersze wizjonerskie, w których Czerkies, eksperymentując ze słowem i niekiedy zbliżając się do neologizacji języka, buduje własny, rozpoznawalny zarys lingwistyczny. Czasami żart, innym razem idiomatyczne wyrażenia użyte w metaforycznym znaczeniu, odważne sięganie po słownictwo potoczne, inspiracje innymi dziedzinami sztuki oraz błyskotliwa inteligencja tworzą wyjątkową mieszankę, dzięki której wiersze Moniki Zając-Czerkies czyta się z zaciekawieniem i szczególną uwagą. Nigdy nie da się przewidzieć, co czeka czytelnika po kropce czy przecinku. Autorka nie obawia się zaskakiwać. Bez wahania umieszcza swoje wiersze w miejscach pozornie niepoetyckich. Mamy więc sugestywnie uchwycone obrazy stacji metra, okna, stodoły, lasu czy wnętrza domu. Wszystkie te przestrzenie prowadzą czytelnika ku światom zmysłów i wewnętrznych przemian. Jest to poezja, w której ciało nieustannie przenika się z krajobrazem, natura z ludzkim doświadczeniem, a codzienność z tym, co oniryczne i metafizyczne. Miłość, utrata, porażka, tęsknota i odradzanie stają się kolejnymi odsłonami opowieści o człowieku próbującym ocalić siebie poprzez słowo. Monika nie tylko opisuje rzeczywistość, lecz powołuje do istnienia własny świat poetycki. Jej wiersze wyróżniają się konsekwentnie budowaną wyobraźnią, opartą na niezwykle bogatej metaforyce oraz silnym związku cielesności z materią otaczającego świata. Unikają dosłowności i ekshibicjonizmu, a doświadczenie osobiste zostaje przekształcone w język symboli. Wszystkie te elementy budują spójną i łatwo rozpoznawalną poetykę, która moim zdaniem należy do najciekawszych zjawisk we współczesnej poezji polskiej. Charakterystyczną cechą twórczości Moniki Zając-Czerkies jest również nieustanny dialog z malarstwem, literaturą, kinem i muzyką europejską. Odniesienia do Tratwy Meduzy, Guerniki, Wichrowych Wzgórz czy postaci Chick Lorimer nie są jedynie aluzjami, lecz integralnymi elementami poetyckiego świata, poszerzającymi jego znaczenie i siłę oddziaływania.
Znając Monikę, wiem również o jej fascynacji starym kinem. Także ona, pisząc, tworzy scenariusz złożony z krótkich kadrów, które scalają się w poetycką opowieść, powierzając czytelnikowi rolę "twórczego współuczestnka". Sens każdego wiersza rodzi się bowiem z zależności między tym, co zostało już wypowiedziane, a tym, co pozostaje otwarte dla indywidualnej interpretacji.
Życzę wszystkim ciekawej lektury!
Izabella Teresa Kostka
lipiec 2026
***
RATHAUS SPANDAU
w metrze, gdzie pod ziemią toczy się
równolegle życie
mówisz do mnie cyzelując każdą dominantę
wypowiedzi
powinieneś być lektorem, kimś na poziomie,
a nawet ponad
a jesteś tam,
zaledwie "na dole"
za to tylko mój
ot, to całe twoje osiągnięcie
mam dla siebie pieszczotę słów, a mówisz
przecież ogólnikami
zamykam oczy, pociąg jedzie dalej, coraz
szybciej - Twój za to - głos i pociąg do mnie,
coraz wolniej, spokojniej
głos i ja - w niesfornej plątaninie
a tam, umlauty jak afrodyzjak
przegłos w twoim tembrze
i fonetyka z dreszczem po czubki palców
sprawiają, że żyję pod ziemią w świecie
równoległym
to Stacja: Zmysłowość,
co pędzi prosto w nas
*
RATHAUS SPANDAU
nella metropolitana, dove sottoterra si svolge
una vita parallela
mi parli cesellando ogni dominante
del discorso
dovresti essere uno speaker, qualcuno di alto livello,
o persino oltre
e invece sei lì,
appena "laggiù"
eppure soltanto mio
ecco, questo è tutto il tuo traguardo
ho per me una carezza di parole, e tu parli
pur sempre per generalità
chiudo gli occhi, il treno continua il suo viaggio, sempre
più veloce - il tuo invece - la voce e il trasporto verso di me,
sempre più lenti, più quieti
la voce e io - in un intreccio ribelle
e là, le umlaut come afrodisiaco
la metafonia nel tuo timbro
e la fonetica con un brivido fino alla punta delle dita
fanno sì che io viva sottoterra in un mondo
parallelo
è la Stazione: Sensualità,
che corre dritta verso di noi
***
SKOŃCZYŁAM Z SAMOTNOŚCIĄ
ilekroć patrzyłam ci w oczy, zaglądałam w swoje
mając na czubku języka to, co śniło się nocą
twoje zapachy, soki i łzy
zawsze ostatnia myśl była tą pierwszą,
a wszystko co się nie wyśniło
stawało się dniem
przychodziłeś jak sen, o tej samej porze
budząc i usypiając we mnie wszystkie moje przyszłości
niwecząc moje uporczywe, codzienne unicestwienia
spopieliłeś smutki
Feniks odrodzi się i tak
samoistnie
*
HO FINITO CON LA SOLITUDINE
ogni volta che ti guardavo negli occhi, guardavo dentro i miei
con la punta della lingua colma di ciò che avevo sognato nella notte
i tuoi profumi, i tuoi succhi e le tue lacrime
sempre l'ultimo pensiero era il primo,
e tutto ciò che non era stato sognato
diventava giorno
arrivavi come un sogno, alla stessa ora
risvegliando e addormentando in me tutti i miei futuri
annientando i miei ostinati, quotidiani annientamenti
hai ridotto in cenere le malinconie
la Fenice rinascerà comunque
da sé stessa
***
STODOŁA PEŁNA CIEMNOŚCI
dziecko to "bywało"
byt niejednostajny
mogła być chłopcem
ale nie wyszło
była za to Robin Hoodem i miała łuk
w myślach uciekała do lasu
i mieszkała w szałasie z bandą
bez rodziny
gotowała zupy z liści i piachu
umiała pluć i sikać na odległość
jak na prawdziwe "wybij okno” przystało
nie uchroniła się mimo to
przed stodołą ciemną i niesamotną
gdzie nie było snopów światła
które mogłyby kłaść swe boskie dłonie
grzejąc chłody myśli i zimę ciała
pocieszać główkę już rozpaloną
pomysłem o ucieczce czy
śmierci
a czy to nie wszystko jedno?
*
FIENILE PIENO DI BUIO
la bambina era un "capitava"
un essere incostante
sarebbe potuto essere un maschio
ma non è andata così
era invece Robin Hood e aveva un arco
con il pensiero fuggiva nel bosco
e viveva in una capanna con la sua banda
senza famiglia
cucinava zuppe di foglie e sabbia
sapeva sputare e pisciare lontano
come si addice a una vera maschiaccia
eppure non si salvò
dal fienile buio e non solitario
dove non c'erano covoni di luce
che potessero posare le loro mani divine
riscaldando il gelo dei pensieri e l'inverno del corpo
consolando una testolina già in fiamme
per l'idea della fuga oppure
della morte
e non è forse la stessa cosa?
***
OKNA WIDM / WIDMA OKIEN
- On - wyszedł tylko po coś do piwnicy
może zapomniał o listach do mnie
ukrywał je przed światem
może tam jeszcze są?
litery ze zbutwiałych listów wgryzające w mur
i tam, miłość pisana wchodząca w fundament
cegła po cegle i strop za stropem
ku niebu drabina ta sięga, widziałam to
z perspektywy ziemi
- Ja - wyszłam tylko na chwilę, po swoją starość
zapomniałam jej całkiem niechcący
była tak praktyczna i psu na buty
maskowałam ją, potem zgubiłam
gdzieś pośród tych lat
jednostajnie przyspieszonych
u kresu, zaczęliśmy młodnieć oboje
dziwna sprawa, licznik zaczął się cofać
wciąż chodzimy pośród ulic
widma dwa - dostojne przeszłością
pośród przechodniów
szukamy słów o miłości
może znaleźli?...
lecz nic nie słychać
widać one były tylko nasze, w rozkwicie mowy
róża za różą oplatały drabinę
językami pędów, widziałam to
z perspektywy żabiej
stoimy w oknie półprzezroczyści
pełni powietrza i zarysu przeszłych
oddaleń
pulsujemy arytmią słów
*
FINESTRE FANTASMA / FANTASMI DI FINESTRE
-Lui - è uscito soltanto per un momento, a prendere qualcosa in cantina
forse ha dimenticato le lettere per me
le nascondeva al mondo
forse sono ancora là?
le lettere delle missive marcite che penetrano nel muro
e lì, l'amore scritto che entra nelle fondamenta
mattone dopo mattone e solaio dopo solaio
quella scala arriva fino al cielo, l'ho visto
dalla prospettiva della terra
-Io -sono uscita solo per un attimo, a riprendere la mia vecchiaia
l'ho dimenticata del tutto, senza volerlo
era così pratica e buona a nulla
la mascheravo, poi l'ho smarrita
da qualche parte, in mezzo a quegli anni
uniformemente accelerati
alla fine abbiamo cominciato a ringiovanire entrambi
strana faccenda, il contatore ha iniziato a tornare indietro
continuiamo a camminare per le strade
due fantasmi - resi solenni dal passato
tra i passanti
cerchiamo le parole dell'amore
forse le hanno trovate?...
ma non si sente nulla
si vede che erano soltanto nostre, all'apice della fioritura del linguaggio
rosa dopo rosa avvolgevano la scala
con le lingue dei germogli, l'ho visto
dal punto di vista di una rana
stiamo alla finestra, semitrasparenti
pieni d'aria e del profilo
delle passate
lontananze
pulsiamo nell'aritmia delle parole
***
SERCE WYCIĘTE Z MYDŁA
dotyk
zatarł już czas
zapach zielonego mydła jak kamfora
przepadł
zabawiłam się odwieszając ciebie
jak stary płaszcz
do komnaty pełnej rozczarowań
zamroziłam jak nowalijki
bez daty przydatności
hibernujesz
nie martw się
do żywych
nie powrócisz już
nigdy
*
CUORE INCISO NEL SAPONE
il tocco
il tempo l'ha ormai
cancellato
quell'odore del sapone verde come la canfora
è svanito
mi sono divertita ad appenderti
come un vecchio cappotto
nella stanza piena
di delusioni
ti ho congelato come primizie
senza data di scadenza
sei in ibernazione
non preoccuparti
tra i vivi
non tornerai più
mai
***
BARWY W MROKU
zapisuj wszystko, usłyszała w sobie głos
jak nie przeczytasz, to dożyjesz - czy odwrotnie?
rób notatki, rób
notuj życie po zmierzchu, bo to i...
słabszy wzrok i mniej szczegółów do oddania
zapadał już zmrok,
i tak mrok za rokiem,
krok za krokiem się mroczył
lepiej działa wtedy wyobraźnia
dopowiesz sobie w głowie kolory
co ci z pamięci wypełzły
schowaj pod schodami ten swój zeszycik
za sto lat, będzie jak znalazł
i nagle
sekret po zmierzchaniu
ktoś się dowie, jak żyła dziewczyna
co w mroku szukała kolorów
*
COLORI NELL'OSCURITÀ
scrivi tutto, sentì una voce dentro di sé
se non leggerai, vivrai abbastanza a lungo - o forse il contrario?
prendi appunti, fallo
annota la vita dopo il crepuscolo, perché è anche...
la vista più debole e meno dettagli da restituire
era già calato il crepuscolo,
e così, anno dopo anno, il buio
passo dopo passo si addensava
allora l'immaginazione funziona meglio
completerai nella mente i colori
che ti sono strisciati fuori dalla memoria
nascondi sotto le scale quel tuo quadernetto
fra cent'anni sarà provvidenziale
e all'improvviso
il segreto dopo il crepuscolo
qualcuno saprà come viveva la ragazza
che nel buio cercava i colori
***
MIRT, PĘDY I DESZCZ
pod naskórkiem, w tkance
w żyłach przepływające
życie lub krajobrazy
pulsująca skroń w szlochu
gorączce, smutku, rozkoszy
mchy porosłe nieopodal i na mnie
tworząc aksamitny zielony płaszcz
o jakim zawsze marzyłam
gałęzie wrosły we włosy
zacieśniając więź
nierozerwalność
połączenie zgodne i trwałe
wiją się spokojnie i płynnie
stając nowym bytem
kolejna istotą pejzażu
wrosłam w korę, wniknęłam w słoje
pachnę mchem, deszczem
pędami sosny
mirtem i bluszczem
ilekroć
przychodzisz w rozpaczy
przywierajac do drzewa
wyczuwasz pod korą
pulsujace
ciało
*
MIRTO, GERMOGLI E PIOGGIA
sotto l'epidermide, nel tessuto
nelle vene scorrono
la vita oppure i paesaggi
la tempia pulsa nel singhiozzo
nella febbre, nel dolore, nel piacere
muschi cresciuti tutt'intorno e su di me
creando un mantello verde di velluto
come quello che ho sempre sognato
i rami sono cresciuti tra i capelli
stringendo il legame
l'indissolubilità
l'unione salda e durevole
si intrecciano tranquilli e fluidi
diventando un nuovo essere
un'altra creatura del paesaggio
sono cresciuta nella corteccia, sono penetrata negli anelli
profumo di muschio, di pioggia
di germogli di pino
di mirto e d'edera
ogni volta che
arrivi disperato
appoggiandoti all'albero
senti sotto la corteccia
pulsare
un corpo
***
DYKTAT
jesteś rybą
co to
łapie się
na własną wędkę
nawet nie trzeba ci
zanęty
wystarczy
ten znajomy
metaliczny posmak
haczyka
*
DETTATO
sei un pesce
che
abbocca
al proprio amo
non c'è neanche bisogno
dell'esca
basta
quel familiare
sapore metallico
dell'amo
***
TRZEWIA
wszystko krąży wokół
niewidzialną mocą
obieg energii czy dokumentów
otuchy czy plotki
omiatasz spojrzeniem cudze kąty
tak zakurzone, a nie widzisz swoich
masz w garści moc, chuchnij na szczęście
wróci do ciebie jeszcze ciepła
położy ci twoje ręce na czole
obieg miłości siądzie okładem kojącym
tak czekałeś na znak życia, że istnieje
na spojrzenie, na oddech w twoją stronę
aż dopiero twoje trzewia
szeroko otwarte na świat
z wybebeszonym wzrokiem
wypatrują oczy za tobą
*
VISCERE
tutto ruota attorno
per una forza invisibile
circolazione di energia o di documenti
di conforto o di pettegolezzi
sfiori con lo sguardo gli angoli altrui
così impolverati, e non vedi i tuoi
hai il potere nel palmo della mano, soffiaci sopra per la fortuna
tornerà da te ancora caldo
ti poserà le tue mani sulla fronte
la circolazione dell'amore diventerà un impacco lenitivo
hai atteso così a lungo un segno che la vita esiste
uno sguardo, un respiro rivolto verso di te
finché soltanto le tue viscere
spalancate al mondo
con lo sguardo sventrato
scrutano l'orizzonte in cerca di te
****
ROZKWITANIE
stało się to - różą zbutwiałą nieco. nic nie
zauważyli. przyróżowiłam, przyprószyłam
i podziałało
zakwitłam znów - potem i krwią. w pąku z łez
zagnieździła się ważka. co ona w nim widziała,
zostając?
działo się to jeszcze po wielkokroć -
niepostrzeżenie, niepotrzebnie
wreszcie przyciągnęłam do siebie ptaki. widać,
głupie, kochają kwiaty pod każdą postacią
zakwitłam na koniec unicestwieniem. kiedyś
wrócę do ciebie w powietrzu przed burzą,
wtedy najwięcej w nim kwiatów
i stanę ci przed oczami
jak żywa
*
FIORITURA
accadde così - come una rosa un po' marcita. nessuno
si accorse di nulla. le diedi un po' di rosa, una spolverata
e funzionò
rifiorii – di sudore e di sangue. in un bocciolo di lacrime
si annidò una libellula. che cosa ci aveva visto,
per restare?
accadde ancora molte volte -
inosservato, inutilmente
finalmente attirai gli uccelli. a quanto pare,
gli sciocchi amano i fiori in ogni loro forma
alla fine fiorii nell'annientamento. un giorno
tornerò da te nell'aria prima della tempesta,
è allora che è più colma di fiori
e mi presenterò davanti ai tuoi occhi
come viva
***
TRATWA MEDUZY Z GUERNIKĄ w ZANADRZU
duchy w pełnych wiatru szatach
nieobecne, niepatrzące. skupione na tchnieniach
- o kredowych twarzach, zimnych dłoniach
sercach skostniałych i skutych lodem
ta Tratwa Meduzy zdaje się podróżować
bez celu, bez kresu. boisz się mnie,
Współpodrożniku? być może zjem Twoje serce
a ta Guerniki biel rozdmuchana wiatrem i mrozem,
skupia się tylko na kompozycji doskonałej. jesteś
narzędziem w jej rękach,
a nie bezpiecznym celem podróży
pozorna lekkość, udawana czułość. tak naprawdę
te delikatne tchnienia oczekują
od ciebie chocholego tańca
nie wykruszysz się z Tratwy
nie uciekniesz z Guerniki
symbiotyczne duchy są wszędzie
żyją - zasiedlając ciebie
od środka
*
LA ZATTERA DELLA MEDUSA CON GUERNICA NASCOSTA SUL PETTO
spiriti avvolti in vesti colme di vento
assenti, senza sguardo. concentrati sui soffi
– dai volti di gesso, dalle mani fredde
dai cuori irrigiditi e prigionieri del ghiaccio
questa Zattera della Medusa sembra viaggiare
senza meta, senza fine. hai paura di me,
Compagno di viaggio? forse mangerò il tuo cuore
e quel bianco di Guernica, gonfiato dal vento e dal gelo,
si concentra soltanto sulla composizione perfetta. sei
uno strumento nelle sue mani,
non l'approdo sicuro del viaggio
apparente leggerezza, finta tenerezza. in realtà
quei soffi delicati attendono da te
una danza macabra
non ti sgretolerai via dalla Zattera
non fuggirai da Guernica
gli spiriti simbiotici sono ovunque
vivono - abitandoti
da dentro
***
ŻYWCEM POGRZEBANIE
szła w ciebie - na przekór, wbrew i na pohybel
nie opierała się, ale i była twarda, jak głaz co
prowadził ją na dno
gdyby stała się oddechem też poszłaby pod
powierzchnię, by iść podwodnymi stopniami
w stronę zachodu, gdzie nie ma snu
tylko podskakująca pralka, w której wirujesz przeszłość
czasem też trzesz ją na tarze lub tłuczesz o rzeczne
kamienie - nie ma tam już twojego
zapachu, tylko wciąż uparcie biegające na
wyścigi, dłonie
skok przez płotki, jak sus po obojczykach
wywabiam myśli ze słownika *białych plam* jak
z wessań czarnej dziury
nieubłaganie pamięć o tobie pochłania
to czerń, to biel
warstwa po warstwie
zanikasz pod kolejną warstwą
gruntu
*
SEPOLTURA DA VIVA
andava verso di te - per sfida, contro tutto e a tua rovina
non opponeva resistenza, eppure era dura, come il masso che
la tirava a fondo
se fosse diventata respiro sarebbe scesa anche lei sotto
la superficie, percorrendo gradini sommersi
verso l'occidente, dove non c'è sonno
ma solo una lavatrice in sobbalzo, in cui fai girare il passato
a volte lo strofini anche sulla tavola per lavare o lo sbatti contro le pietre
del fiume - non c'è più il tuo profumo, soltanto mani che continuano ostinatamente a correre
in gara
salto a ostacoli, come un balzo sulle clavicole
smacchio i pensieri dal dizionario delle *macchie bianche*, come
dai risucchi di un buco nero
inesorabilmente il ricordo di te
viene inghiottito
a volte dal nero, a volte dal bianco
strato dopo strato
svanisci sotto un altro strato
di terra
***
wnieboWSTĄPIENIE do Teatro Cubano
można by zmiąć i zliczyć mgliste zaczątki sączące się przez okna
tam, snopami światła o różnym przekroju
i przejrzystości, wnikali przechodnie i ich rozczłapane kroki
zamęt ustawał, to szedł znów dalej
patrzono kumulacją spojrzeń sprowadzonych do jednego wzroku
wzmagał się tam ruch
dotąd odpoczywający na ścianach
ma już zapach, jak i kolor źrenic
podbity prześwietleniem słonecznym
nikt nie zliczy kalejdoskopów zamkniętych
w wizjerze oka
bez pytania kto tam czy choćby o drogę
na ogół jest jedno wyjście
sprowadzone najwyżej do dwóch gestów
a niby mówią że
najlepiej żyć jeden do jednego
tymczasem nikt nie wspomni o ciszy
co najmocniej wybrzmiewa
rezonując na membranie ciała
dudniącej do wewnątrz
*
ASCENSIONE AL CIELO AL TEATRO CUBANO
si potrebbero accartocciare e contare gli abbozzi nebulosi che filtrano dalle finestre
là, in fasci di luce dai diametri diversi
e dalla diversa trasparenza, entravano i passanti e i loro passi strascicati
il chiasso si placava, poi riprendeva ancora il suo cammino,
si guardava con un accumulo di sguardi ridotti a un unico sguardo
là il movimento si intensificava
fino ad allora rimasto in riposo sulle pareti
ha ormai un odore, come pure il colore delle pupille
esaltato dalla sovraesposizione al sole
nessuno conterà i caleidoscopi racchiusi
nel mirino dell'occhio
senza chiedere "chi è là" o anche soltanto la strada
di solito c'è una sola uscita
ricondotta al massimo a due gesti
eppure dicono che
sia meglio vivere uno a uno
intanto nessuno parlerà del silenzio
che risuona con più forza
vibrando sulla membrana del corpo
che rimbomba verso l'interno
***
MIŁOŚĆ, JAK TĘSKNOTA ZA CHICK LORIMER
naskórek zasypiał u niej najszybciej
później kolejne warstwy skóry
tkanka tłuszczowa, świadomość i myśli
powierzchnie nietknięte i nieskalane
zasypane kratery jak wrzody czy
groby po tych, co odeszli
skóra pamiętała doskonale kto jej nie dotykał
potrafiła nawet wskazać oskarżająco palcem
pełnym żałości
za tym, co mogło pójść inaczej
zasypia już sama
równając kratery po wyrwanych z siebie korzeniach
wyjałowiona ziemia
odradza się niepostrzeżenie
puste groby nie są
w niej
wieczne
*Imię i nazwisko bohaterki wiersza, Chick Lorimer, zaczerpnięte z wiersza Carla Sandburga
*
L'AMORE, COME LA NOSTALGIA DI CHICK LORIMER
l'epidermide era la prima ad addormentarsi in lei
poi gli altri strati della pelle
il tessuto adiposo, la coscienza e i pensieri
superfici intatte e incontaminate
crateri ricoperti come ulcere oppure
tombe di coloro che se ne sono andati
la pelle ricordava perfettamente chi non la toccava
sapeva perfino indicare con un dito accusatore
colmo di rimpianto
ciò che sarebbe potuto andare diversamente
ormai si addormenta da sola
spianando i crateri lasciati dalle radici strappate via da sé
la terra impoverita
si rigenera inosservata
le tombe vuote non sono
in lei
eterne
*Il nome della protagonista della poesia, Chick Lorimer, è tratto da una poesia di Carl Sandburg.
***
WICHROWE WZGÓRZA
kto powiedział
że nie można biegać po wrzosowisku
potykać się aksamitnozieloną suknią
o kłębiasty kolor, o fiolety
o purpurowy deszcz?
runąć w to ze śmiechem i w zmęczeniu
jak w plusze kołder
wszak lepiej zapomnieć
co się głowy nie trzyma
lub co mieszka w niej za bardzo
lepiej w truchcie niż w zadumie
mam przy sobie
wiotkie piękno
małą, kruchą gałązkę
noszę wsuniętą w rękaw sukni
bez obaw
otulam nim nadgarstek od środka
gdy pamiętam -
masuję nim żyły, mącąc krew
stale obecny
zalążek zapominania
płynie w żyłach purpurą
jak z wrzosowisk
*
CIME TEMPESTOSE
chi ha detto
che non si può correre sulla brughiera
inciampando con una veste verde velluto
nel colore turbinante, nei viola,
nella pioggia purpurea?
precipitare dentro tutto questo tra le risate e la stanchezza
come nel velluto delle coperte
dopotutto è meglio dimenticare
ciò che non sta in piedi
oppure ciò che vi abita fin troppo
meglio al trotto che nella contemplazione
porto con me
un'eterea bellezza
un piccolo, fragile ramoscello
lo porto infilato nella manica del vestito
senza timore
me ne avvolgo il polso dall'interno
quando ricordo -
con esso massaggio le vene, rimescolando il sangue
sempre presente
il germoglio dell'oblio
scorre nelle vene, purpureo
come dalle brughiere
***
Commenti
Posta un commento
Grazie per il tuo commento torna a trovarci su Alessandria post