FOCUS LETTERARIO/ FOKUS LITERACKI: Il continuo susseguirsi di ironia, malinconia, eros e contemplazione nella poesia di Gregory Spis / Nieustanne przeplatanie się ironii, melancholii, erotyzmu i kontemplacji w poezji Gregory Spisa

  
*

Komentarz w dwóch wersjach językowych Izabella Teresa Kostka.
Commento bilingue Izabella Teresa Kostka 
-
Przekład wierszy jest dziełem samego autora.
Traduzione delle poesie a cura di Gregory Spis.

*****

I poeti polacchi seminano le loro tracce in molti luoghi del mondo. Il mio itinerario poetico mi ha condotta oggi a Londra, dove vive da molti anni il poeta e scrittore di origine polacca Gregory Spis. La sua poetica porta i segni di numerosi viaggi, incontri culturali ed esperienze di vita, che trovano espressione in una scrittura ricca di freschezza, spesso venata di ironia, caratterizzata da un linguaggio contemporaneo, diretto e immediato. 
Infatti, la raccolta poetica qui presentata nasce dal viaggio personale dell'autore, ma non appartiene soltanto alla geografia. Londra, Venezia, Milano, la Cornovaglia e Katowice diventano luoghi intimi, nei quali la memoria incontra il desiderio, l'amore, l'assenza e la quotidianità, trasformandoli in materia poetica. La scrittura di Gregory è ricca di immagini quasi cinematografiche, in cui la realtà si intreccia continuamente con la metafora. La raccolta è proposta dall'autore sia in italiano sia in polacco. Ogni testo conserva tuttavia il ritmo e la sensibilità della lingua in cui nasce, mantenendo intatta la forza delle immagini e delle emozioni trasmesse.
Tra i protagonisti di questa avventura poetica troviamo il tempo, il corpo, il viaggio, l'amore, il desiderio, la sensualità, la nostalgia e la fragilità umana. Tutti questi elementi, come le tessere di un mosaico, costruiscono un universo poetico riconoscibile per la sua intensa carica emotiva, per un lessico a tratti ironico, libero da ogni banalità, e per una scrittura che non ricerca effetti retorici, ma affida tutta la sua forza alla sorpresa dell'immagine.
In questo continuo susseguirsi di ironia, malinconia, eros e contemplazione, ogni poesia invita il lettore a riconoscere nei luoghi del mondo anche i paesaggi più segreti del proprio vissuto.
Mantenendo il tono scherzoso tanto amato da Spis, oserei dire che la sua scrittura è un cocktail esplosivo di lirismo contemporaneo, immaginazione quasi surrealista e spiccata sensibilità. Non è una poesia puramente descrittiva, ma una materia in continua trasformazione, nella quale la realtà viene continuamente reinventata attraverso la metafora. L'autore costruisce i propri testi attraverso una successione di scene autonome e accostamenti che, per originalità e capacità di trasfigurare il quotidiano, possono talvolta richiamare la poetica dei Realisti Terminali, corrente artistica fondata dal poeta italiano Guido Oldani, della quale io stessa sono referente per la Polonia.
Nei versi di Gregory incontriamo numerosi oggetti della quotidianità che acquistano una forte carica simbolica e diventano protagonisti del suo universo poetico. Il "bozzolo", il "cielo senza maniglia", la "costellazione dell'Ikea", i "tatuaggi cortometraggi" e la "velocità terminale d'amore" sono metafore di grande originalità, spesso ispirate al mondo degli oggetti e della contemporaneità che costituiscono uno dei principali motori della scrittura di Gregory Spis.
"La gente si aggrappa all'abitudine come a uno scoglio. Quando invece dovrebbe staccarsi e tuffarsi in mare", scrisse Charles Bukowski. Gregory Spis non ha paura di staccarsi dalla riva: non teme la scoperta, né rifiuta la sperimentazione. Al contrario, con mente libera e determinazione esplora mondi nuovi, territori sconosciuti della lingua e della ricerca stilistica. Non teme di mettere a nudo le proprie esperienze, gli amori vissuti, le conquiste e i rimorsi. È un poeta in costante crescita e maturazione, che spalanca le finestre della mente aprendosi a nuovi orizzonti, a esperienze sempre stimolanti e che, con grande agilità letteraria, rende il lettore partecipe di questa sua personale odissea.

Auguro a tutti un'interessante lettura!

Izabella Teresa Kostka, luglio 2026

***

Polscy poeci rozsiewają swoje ślady w wielu zakątkach świata. Mój poetycki szlak zaprowadził mnie dziś do Londynu, gdzie od wielu lat mieszka poeta i pisarz polskiego pochodzenia Gregory Spis. Jego poetyka nosi ślady licznych podróży, spotkań międzykulturowych oraz doświadczeń życiowych, które znajdują wyraz w twórczości pełnej świeżości, nierzadko podszytej ironią, posługującej się językiem współczesnym, bezpośrednim i bardzo komunikatywnym.
  Prezentowany tutaj cykl poetycki wyrasta z osobistej podróży autora, lecz nie ogranicza się jedynie do geografii. Londyn, Wenecja, Mediolan, Kornwalia i Katowice stają się miejscami intymnymi, w których pamięć spotyka się z pragnieniem, miłością, nieobecnością i codziennością, przekształcając je w materię poetycką. Poezja Gregory'ego obfituje w niemal filmowe obrazy, w których rzeczywistość nieustannie splata się z metaforą. Cykl tu prezentowany został przygotowany przez autora zarówno w języku włoskim, jak i polskim. Każdy tekst zachowuje jednak rytm i wrażliwość języka, w którym się narodził, nie tracąc siły stworzonych obrazów ani przekazywanych emocji.
Wśród bohaterów tej poetyckiej wędrówki odnajdujemy czas, ciało, podróż, miłość, pragnienie, zmysłowość, nostalgię oraz ludzką kruchość. Wszystkie te elementy, niczym fragmenty mozaiki, tworzą poetycki wszechświat rozpoznawalny dzięki intensywnemu ładunkowi emocjonalnemu, miejscami ironicznemu i wolnemu od banału językowi oraz sposobowi pisania, który nie poszukuje efektów retorycznych, lecz całą swoją siłę opiera na zaskoczeniu samym obrazem.
W tym nieustannym przeplataniu się ironii, melancholii, erotyzmu i kontemplacji każdy wiersz zaprasza czytelnika do odnalezienia w różnych zakątkach świata również najbardziej ukrytych krajobrazów z własnego doświadczenia.
Zachowując żartobliwy ton tak charakterystyczny dla Gregory'ego Spisa, ośmielę się powiedzieć, że jego twórczość jest wybuchowym koktajlem współczesnego liryzmu, niemal surrealistycznej wyobraźni i wyjątkowej wrażliwości. Nie jest to poezja czysto opisowa, lecz materia pozostająca w nieustannej przemianie, w której rzeczywistość nieprzerwanie odradza się poprzez metaforę. Autor buduje swoje utwory z niezależnych scen i zaskakujących zestawień, które dzięki swojej oryginalności oraz zdolności do przekształcania codzienności mogą niekiedy przywoływać poetykę Realizmu Terminalnego - nurtu artystycznego stworzonego przez włoskiego poetę Guido Oldaniego, którego jestem ambasadorką na Polskę.
W wierszach Gregory'ego spotykamy liczne przedmioty codzienności, które zyskują silny wymiar symboliczny i stają się bohaterami jego poetyckiego świata. "Kokon”, "Niebo bez klamki”, "Konstelacja Ikei”, "Krótkometrażowe tatuaże” czy "Nasza prędkość terminalna miłości” to metafory niezwykle oryginalne, często inspirowane światem przedmiotów i współczesności, stanowiące jeden z głównych motorów pisarstwa Gregory'ego Spisa.
"Ludzie trzymają się przyzwyczajeń jak skały, choć powinni się od niej odbić i zanurzyć w morzu” napisał kiedyś Charles Bukowski. Gregory Spis nie boi się oderwać od brzegu. Nie lęka się odkrywania nowych przestrzeni ani eksperymentowania. Przeciwnie, z otwartym umysłem i determinacją eksploruje nowe światy, nieznane obszary języka i pokłady stylistyczne. Nie obawia się obnażać własnych doświadczeń, przeżytych miłości, sukcesów ani żalów. Jest poetą nieustannie dojrzewającym, który szeroko otwiera okna swojego umysłu na nowe horyzonty i inspirujące doświadczenia, a także z niezwykłą literacką swobodą czyni czytelnika uczestnikiem swojej osobistej odysei.

Życzę Państwu inspirującej lektury!

Izabella Teresa Kostka, lipiec 2026 
     


*********

Novembre 2008
                                            Millennium Bridge, Londra


Scaraventato fuori dal bozzolo



il giorno in discordia con l'alba
instilla negli occhi una luce grigia

scaraventato fuori dal bozzolo
non credo alle mie stesse ali
il cui colore è stato sfregato nel sangue
nella pelle ruvida del giorno

mi è rimasto ancora un pò di me
un po’ di calore nella mano del tempo
che si chiuderà
quando 
non lo so

fuori dal bozzolo
so molto bene
che non è facile per gli uccelli
dipingere la libertà del cielo azzurro
al sorgere del sole

la cattedrale di san Paolo
l’ho già lasciata indietro da tempo
davanti a me c’è la Tate Modern
strade sconosciute
il silenzio delle stelle
calma delle foglie
scorre lenta nelle vene
come un vento caldo
e tu
in un abito estivo
con il vento tra i capelli
un sorriso sul viso
socchiudi quegli occhi da gatta
tu sai molto bene
ciò che sogno

   *                                                                      
 Lato, 2008
 Millennium Bridge, London

Wyproszony z kokonu



dzień skłócony ze świtem
zakrapla oczy szarym światłem

wyproszony z kokonu
nie wierzę własnym skrzydłom
których kolor wtarł się do krwi
w szorstką skórę dnia 

zostało mi jeszcze trochę siebie
trochę ciepła w dłoni czasu
która się zamknie
kiedy
nie wiem

wyproszony z kokonu
wiem dobrze
niełatwo ptakom
malować wolność błękitu
o wschodzie słońca

katedrę św. Pawła
od dawna mam już za sobą
przede mną Tate Modern
nieznane drogi 
milczenie gwiazd
spokój liści
płynący w żyłach wolno
jak ciepły wiatr
i ty
w letniej sukience
z wiatrem we włosach
uśmiechem na twarzy
mrużysz te kocie oczy
wiesz dobrze
co mi się marzy


***

Tatuaggi a corto metraggio

                                              Milano, estate '99, sabato, ore 19:26 ...

                                                         ... seduto a un tavolo all'aperto sotto l'ombrellone, 
                                                            nel ristorante La Bodega, in via Sant’Andrea, 
                                                            stavo bevendo una birra e ...


…due
tossici 
appiccicati
al sudiciume del muro
sollevavano tra le mani
le fiamme bianche dei gelati
come fiaccole trionfali
nelle fragili coppette del tempo
fatte di cialda
i loro corpi di cialda
assorbono il freddo ardore
il fuoco sgocciola velocemente
brucia le mani
consuma i pensieri
nelle cialde
come tatuaggi a corto metraggio
prima di smettere di bruciare
insieme a loro
e lasciare una traccia appiccicosa
sul muretto
che avidamente
la pioggia leccherà...

*


Krótkometrażowe tatuaże
                                                Katowice, lato ‘99, sobota, godz. 19.26…
                                 

                    ...siedząc przy stoliku na wolnym powietrzu pod parasolem, 
                    na przeciwko żabki, w restauracji La Bodega, na Stawowej, 
                          piłem piwo i...


…dwóch
wlepionych
w brud muru
ćpunów
unosiło w dłoniach
białe płomienie lodów
jak tryumfalne znicze
w kruchych kubkach czasu
z wafli
ich ciała z wafli
wchłaniają chłodny żar
ogień wycieka szybko
pali dłonie
wypala myśli 
w waflach
jak krótkometrażowe tatuaże
zanim przestanie płonąć
razem z nimi
i pozostawi lepki ślad
na murku
który łapczywie
zliże deszcz…



***

Monik’juana             
              
Per mia moglie Monika


all’alba
sei come il tramonto
ti vesti in fretta
i tuoi glutei rotondi
svaniscono oltre l’orizzonte
del mare ceruleo dei jeans
perdi la luce del corpo nell’ombra
lasciando una scia purpurea di desiderio
dietro di te
per il resto del pomeriggio
che come uno zingaro zoppo
elemosinerà nella mia testa
la sopravvivenza
e di nuovo ancora
ti ruberò
nei miei pensieri
come le arance cinesi
allora per te
al mercato di strada
spogliandoti e baciando
la buccia profumata
dei tuoi seni
e l’onnipresente profumo
dei tuoi capelli
del tuo corpo
fino al prossimo tramonto
all’alba



*


Monik’juana
       
Dla mojej żony Moniki


nad ranem
jesteś jak zachód słońca
ubierasz się pospiesznie
twoje krągłe pośladki
znikają za horyzontem
modrego morza jeans’owego
gubisz w cieniu światło ciała
zostawiając za sobą
purpurową smugę pragnienia
na resztę popołudnia
które jak kulawy cygan
będzie żebrało w mojej głowie
o przetrwanie
znowu
będę cię kradł
w moich myślach
jak chińskie pomarańcze
wtedy dla ciebie
na targu ulicznym
rozbierał i całował
pachnącą skórkę
twoich piersi
wszechobecny zapach
twoich włosów
twego ciała
do kolejnego zachodu
słońca
nad ranem


***
                                                        Luglio, Land’s End, Cornwall
                                                        per Carmen



... da un viaggio negli Stati Uniti che non è mai avvenuto



sdraiato sulla spiaggia
tenendo un sacchetto di plastica
con entrambe le mani
sopra la testa
volevo catturare
il sole che tramontava
e quando è scivolato lentamente
proprio dentro
mi sono alzato rapidamente
per portarlo a casa
per sempre
ma il sole ha squarciato il fondo
affondando dolcemente 
da qualche parte nel Mar Celtico
frivolo
ecco com'è il sole americano 
sempre libero



*


Lipiec, Land's End, Cornwall 
         dla Carmen
                            
...z nieodbytej podróży do U.S.A.



leżąc na plaży
trzymałem nad głową
foliowy worek śniadaniowy
chciałem złapać
zachodzące słońce
gdy ono wolniutko wśliznęło się
do środka
zerwałem się szybko
by zanieść je do domu
na zawsze
ale słońce
rozsadziło worek
tonąc miękko
gdzieś w Celtyckim morzu
frywolne
takie jest amerykańskie słońce
zawsze wolne


***

Venezia, estate

I pensieri veneziani ...



Ho steso i miei pensieri
bianchi
screziati
puliti
semplici
proprio come il bucato
sulla corda
dopo il suicidio
senza cappio 
allentati
come a Venezia
tra le finestre
dell’odio e dell’amore
al sole
si riflettono
come un tappeto colorato
sull'acqua
si sfiorano
contro gli spigoli
delle case
delle barche
della gente


*

Wenecja, lato

Weneckie myśli… 



wywiesiłem myśli
białe
pstrokate
czyste
proste
jak pranie
na sznurze
po samobójstwie
bez pętli
luźno
jak w Wenecji
pomiędzy oknami 
nienawiści i miłości
w słońcu
odbijają się 
kolorowym dywanem
na wodzie
ocierają się
o krawędzie
domów
łodzi
ludzi


****

Il cielo senza maniglia



la tela calda della notte
i tetti grigi delle case
chiusi dal silenzio
con una cerniera lampo
mi strofino gli occhi
nella tasca oscura dell'alba
un mattino sfacciato
inonda lentamente la stanza
di una luce matrigna
un giorno senza di te
è come un cielo
senza maniglia
sono uscito di casa
e un po' da me stesso
volevo venire da te
pensieri selvaggi
come uccelli
fanno rumore nella testa
cercano un rifugio
li ho intrecciati nei tuoi capelli
mossi dal vento dolcemente
nei miei sogni
per un attimo
ti cercherò
su questa strada finché
non evaporerà da me
l'ultima goccia di vodka
inizierò un nuovo giorno
annegherò questa speranza mai amata
nei tuoi occhi
in una fresca birra mattutina

*

NIEBO BEZ KLAMKI 



 
ciepłe płótno nocy
szare dachy domów
zapięte ciszą
na zamek błyskawiczny
przecieram oczy
w mrocznej kieszeni świtu
bezczelny poranek 
powoli zalewa pokój
macoszym światłem
dzień bez ciebie
to jak niebo
bez klamki
wyszedłem z domu
trochę z siebie
chciałem do ciebie
myśli dzikie
jak ptaki
hałasują w głowie
szukają schronienia
wplotłem je w twoje włosy
rozwiane lekko
w moich marzeniach
na chwilę
będę cię szukać
na tej ulicy dopóki
nie wyparuje ze mnie
ostatnia kropla wódki
zacznę nowy dzień
utopię tę niekochaną nadzieję
w twoich oczach
w chłodnym porannym piwie
 
***

Costellazione dell'Ikea


Chiedo asilo amoroso, spirituale
ma anche sessuale, non banale
alcolico, erbaceo, cocainico
un vero cocktail...
Io sono un povero rifugiato
in fuga per passare per il tuo ammiratore,
un amante che esige l'accesso
all’azzurro del mare dei tuoi occhi
a labbra che profumano di sale marino
all’ardore del corpo assonnato nella sabbia
a seni che mi renderanno schiavo
a fianchi tremanti alla luce del sole
voglio volare nell'orgasmo
su nel cielo e pieno di speranza
atterrare dolcemente
lontano da tutti
nel tuo letto dell’Ikea

*
Gwiazdozbiór Ikei


poproszę o azyl miłosny, duchowy
ale także o seksualny, niebanalny
alkoholowy, ziołowy, kokainowy
taki koktajlowy…
Ja jestem biednym uchodźcą
chcę uchodzić za twojego wielbiciela,
amanta, który domaga się dostępu
do błękitu morza twoich oczu
ust pachnących morską solą
żaru ciała sennego w piasku  
piersi które mnie zniewolą
bioder drżących w słońca blasku
chcę w orgazmie wzlecieć
w przestworza i pełen nadziei
wylądować spokojnie
gdzieś na uboczu
w twoim łóżku z Ikei

*** 

Come una lite...


Sei bella
come una lite 
tra un sogno
e la realtà del risveglio
in acque territoriali straniere del desiderio 
vicino al Capo della speranza scalza
svegliata dall'occhio socchiuso del sole
il pigro bisbiglio dei baci tuoi
fa le fusa nella mia testa
il freddo appiccicoso del mattino
spaventa il rosso dei tuoi capezzoli
che seducono le mie labbra 
la marea verde ti solletica il seno
come un vestito tolto in fretta
sparisce rapidamente
silenzioza ladra dei brividi del tuo corpo
tra lo sguardo selvaggio
e il sorriso voluttuoso 
quando mi desideravi sempre di più
sei bella come una lite
a piedi nudi sotto la pioggia
con il sole nelle vene
stavi tornando da me


(Per la bella Isabella)



*


Jak kłótnia… 


Jesteś piękna
jak kłótnia
między marzeniem
rzeczywistością przebudzenia
na obcych wodach terytorialnych pragnienia
blisko przylądka bosej nadziei
rozbudzonej przymrużonym okiem słońca
leniwy szept twoich pocałunków
mruczy w mej głowie
lepki chłód poranka
płoszy czerwień twych sutków
które wabią moje wargi 
zielona fala łaskocze twoje piersi
jak w pośpiechu zdjęta sukienka 
znika szybko
cicha złodziejka dreszczu twego ciała
między dzikim spojrzeniem
a lubieżnym uśmiechem 
kiedy coraz mocniej mnie chciałaś
jesteś piękna jak kłótnia 
boso w deszczu ze słońcem w żyłach
do mnie wracałaś


(Dla pięknej Izabelli) 


***

La nostra velocità terminale d'amore


Ci siamo letti a vicenda
ogni parola si fissa nella nostra mente
in modo diverso e muore
non esiste una sensazione esterna netta 
tra te e me
la forza discendente dell'indifferenza
uccide la forza ascendente della resistenza dell'amore
l'accelerazione netta dei baci
è zero
nuove parole cadranno su di noi
come in un salto con il paracadute 
sprofonderanno in un sonno profondo
per raggiungere la loro velocità terminale d'amore

*

Nasza prędkość końcowa miłości


Przeczytaliśmy się nawzajem
każde słowo zapada nam w pamięć
w inny sposób i umiera
nie ma zewnętrznego uczucia netto
między tobą a mną
skierowana w dół siła obojętności
zabija wznoszącą się siłę oporu miłości
wypadkowe przyspieszenie pocałunków wynosi zero
nowe słowa spadną na nas
jak w skoku spadochronowym
zapadną w głęboki sen
by osiągnąć prędkość końcową miłości.


***


Un drappo rosso a Tersicore

Per la bella ballerina, Elizabeth Taylor


La ballerina balla
seduce i pensieri
in una nuvola di neve
tutù cumulo 
nuvola bianca di dolore
scompare silenziosa
leggera
dietro il silenzio del sipario
non la vedi
al mattino
nella finestra
la bianchezza del latte spaventata
nel caffè forte
la leggerezza del corpo di una donna
finisce
nell’intreccio trionfale di piedi
sui lividi
sulla pelle lacerata delle dita
con il grido della macchia rossa
nella bianchezza di una tela muta 
nel piede oppresso di una geisha
sazia la visione malata di un maschio
nell'arena della vita fragile
la corrida dell'occhio glaciale
della guerra fredda dei pensieri
l’estasi fino al sangue
dei giorni vuoti
e…
alla fine
nessuno comprenderà
ciò che ha passato
gettata nella spazzatura
sporca 
e sanguinante
la punta.

*


Czerwona płachta na Terpsychorę

Dla pięknej artystki sztuki tańca, Elizabeth Taylor


Baletnica tańczy
uwodzi myśli 
w śnieżnym obłoku
tutu cumulus
biała chmura bólu
znika cicho
lekko 
za milczeniem kurtyny
nie widzisz jej
nad ranem
w oknie
spłoszona biel mleka
w mocnej kawie
lekkość ciała kobiety
kończy się
w tryumfalnym splocie stóp
na sińcach
startej skórze palców
krzykiem czerwonej plamy 
w bieli niemego płótna
w stłamszonej stopie gejszy
syci chorą wizję samca
na arenie kruchego życia
corrida chłodnego oka
zimnej wojny myśli
zachwytu do krwi
pustych dni
i…
nikt do końca
nie zrozumie
przez co przeszła
wyrzucona na śmietnik
brudna
zakrwawiona 
pointa.

                                   
***





Commenti