FOCUS/ FOKUS: Lucia De Matteis - poesie scelte sospese in uno spazio sublime tra amore carnale e assoluto / wiersze wybrane zawieszone w delikatnym obszarze między miłością cielesną a absolutną


Komentarz i przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka.
Nota introduttiva e traduzione in lingua polacca Izabella Teresa Kostka.
***
Lucia De Matteis, foto dell'autrice 

LE DODICI POESIE SCELTE DI LUCIA DE MATTEIS 

Le dodici poesie sottoposte oggi alla Vostra attenzione sono radicate in uno spazio sublime di confine tra amore carnale e assoluto, mettendo in evidenza un’esperienza umana in cui Eros, memoria, dolore e nostalgia della terra nativa si intrecciano in un’immagine intrisa di passione e densità. La scrittura di Lucia è dominata da una tensione continua: il corpo diventa luogo di conoscenza e di incontro, il desiderio assume il potere creativo ma anche distruttivo, la memoria si dirige verso i luoghi della terra amata del Salento. Nelle liriche qui raccolte, la sensualità e la passionalità non rappresentano una mera dimensione carnale, ma sono un’apertura, una vera finestra spalancata verso una dimensione quasi sacrale dell’amore stesso. I versi poetici scorrono in modo viscerale, senza perdere intensità e forza espressiva. Accanto ai temi dell’amore e dell’eros, emerge forte il legame della poetessa con la sua terra natale, con una patria quasi interiore e spirituale, con il mare e con i paesaggi che definiscono l’identità dell’essere umano. Il mondo circostante diventa specchio dell’anima: il mare, la notte, gli alberi, la luce sono presenze vive in "carne e ossa", simboli di una realtà vitale che partecipa costantemente al nostro sentire. La scrittura di Lucia De Matteis si distingue per la capacità di unire intensità lirica e profondità spirituale in un’opera poetica vibrante di emozioni e riflessioni universali. È una poesia che non teme di mettere a nudo l’emozione femminile, anzi, proprio in questa “confessione sincera” trova la sua forza più autentica: quella di trasformare l’esperienza individuale in una verità universale da condividere. È una scrittura nobile e matura, capace di coniugare passione e misura, silenzio e grido, emotività spontanea e profondità ricca di simboli universali e sempre autentici.
      Volendo unire tutti i versi con un’unica parentesi, con una sola parola “chiave”, sceglierei “AMORE”, che per l’Autrice è la forza dominante di tutta la vita e della creazione. È un’energia ancestrale e un nutrimento universale, senza i quali l’esistenza sul pianeta Terra diventa arida come un deserto sconfinato, distante dal tanto amato mare di Lucia.


Izabella Teresa Kostka, kwiecień 2026

***


DWANAŚCIE WIERSZY WYBRANYCH LUCII DE MATTEIS

Dwanaście wierszy przedstawionych dzisiaj Państwa uwadze zakorzenionych jest w wysublimowanej przestrzeni pogranicza między miłością cielesną a absolutną, ukazując różnorodne ludzkie doświadczenia , w których Eros, pamięć, cierpienie oraz nostalgia za ziemią ojczystą splatają się w obraz przesiąknięty pasją i intensywnością. Twórczość Lucii zdominowana jest przez nieustanne napięcie: ciało staje się miejscem poznania i spotkania, pożądanie przybiera moc twórczą, ale także niszczącą, a pamięć kieruje się ku miejscom ukochanej ziemi regionu Salento. W zebranych tutaj poezjach zmysłowość i namiętność nie stanowi jedynie wymiaru cielesnego, lecz staje się otwarciem i prawdziwym szeroko rozwartym oknem na niemal sakralny wymiar samej miłości. Poetyckie wersy płyną instynktownie z samych trzewi, nie tracąc intensywności ani siły wyrazu. Obok wątków miłości i erotyki silnie zaznacza się więź poetki z jej ziemią rodzinną, z niemal wewnętrzną i duchową ojczyzną, z morzem oraz krajobrazami, które definiują tożsamość człowieka. Świat zewnętrzny staje się zwierciadłem duszy: morze, noc, drzewa, światło są realnymi tworami "z krwi i kości", symbolami żywej rzeczywistości , która nieustannie uczestniczy w naszym odczuwaniu. Twórczość Lucii De Matteis wyróżnia się zdolnością łączenia intensywności czysto lirycznej i duchowej głębi w wersach, tętniących emocjami i uniwersalnymi refleksjami. To poezja, która nie boi się obnażać kobiecych uczuć, wręcz przeciwnie, właśnie w tej "szczerej spowiedzi" odnajduje swoją najautentyczniejszą siłę: zdolność przemieniania doświadczenia indywidualnego w prawdę uniwersalną, którą można dzielić z innymi. To pisarstwo szlachetne i dojrzałe, umiejące łączyć pasję i umiar, ciszę i krzyk, spontaniczną emocjonalność oraz głębię pełną uniwersalnych i zawsze autentycznych symboli.
             Chcąc połączyć wszystkie wersy jedną klamrą, jednym kluczowym słowem, wybrałabym "MIŁOŚĆ”, która dla Autorki jest dominującą siłą całego życia i stworzenia. Jest to pierwotna energia i uniwersalne odżywiające nas źródło, bez którego nasze  istnienie na planecie Ziemia staje się jałowe jak bezkresna pustynia, odległa od tak ukochanego przez Lucię morza.

Izabella Teresa Kostka, kwiecień 2026


****


IL MALE DI TE

Voglio strapparmi da dentro
il male di te
gettarti su questa carta
vederti morire
una parola alla volta.

Tregua non dai:
abiti le mie ossa,
mordi il midollo dove stilla.

Sussulto d’organi
pelle che si ritrae
cervello che t’implora mentre scavi
e ti moltiplichi
metastasi del desiderio
che devasta ogni fibra.

Capire cosa resta
se resta
un brandello di me
che non hai invaso

se almeno il pensiero
abbia potuto salvare
sottrarre alla tua furia
che mi divora, amandomi
fino a cancellarmi.

*

BÓL PO TOBIE

Chcę wyrwać z siebie
ból po tobie,
rzucić cię na ten papier,
patrzeć, jak konasz
słowo po słowie.

Nie dajesz wytchnienia:
mieszkasz w mych kościach,
gryziesz szpik tam, gdzie sączy się życie.

Drżenie organów,
kurcząca się skóra,
mózg, co cię błaga, gdy drążysz
i mnożysz 
przerzuty pożądania,
pustoszące każde włókno.

Zrozumieć, co zostało,
jeśli został
ze mnie choć strzęp, 
którego nie zdołałeś opanować,

czy chociaż myśl
zdołałam ocalić
i wydrzeć twej furii
która mnie pożera, kochając,
aż do unicestwienia.


***


LA NOTTE È PELLE TESA

La notte è pelle tesa
che ci contiene appena
e che s'imperla
del tuo, del mio sudore
Odora di gelsomino e terra calda

Mi prendi con la calma
di chi non cede al tempo
e con la fame
di chi ha atteso troppo

Mi trovi
dove la carne
non ha ancora imparato a non tremare

Ogni tuo tocco
ogni tua carezza
ha il peso dell'origine
che mi ricorda a me stessa

Affondi
con lentezza crudele
e ti fai canto
che sale e non ha fine
ascolti il controcanto
poi ti effondi

La notte resta ferma
profumata
inzuppata di noi

mentre la luna

nasconde il suo bottino
di sospiri rubati
poi sorride
come chi ha visto tutto
e custodisce il segreto

*

NOC TO NAPIĘTA SKÓRA

Noc to napięta skóra,
która ledwie nas mieści
i perli się
twoim i mym potem.
Pachnie jaśminem i rozgrzaną ziemią

Bierzesz mnie ze spokojem
kogoś, kto nie ulega czasowi
i z głodem
kogoś, kto czekał zbyt długo

Odnajdujesz mnie
tam, gdzie ciało
jeszcze nie nauczyło się nie drżeć

Każdy twój dotyk,
każda pieszczota
ma ciężar początku,
który przypomina mi mnie samą

Zanurzasz się
z okrutną powolnością
i stajesz się pieśnią,
co wznosi się bez końca 
słuchasz kontrapunktu,
a potem się rozlewasz

Noc trwa nieruchoma,
pachnąca,
przesiąknięta nami,

a księżyc

ukrywa swój łup
skradzionych westchnień,
potem się uśmiecha
jak ktoś, kto widział wszystko
i dochowuje sekretu



***

RACCONTAMI

Raccontami ancora
di quando le stelle cadranno come lacrime
dal volto agonizzante della notte
e morrà il cielo, senza scaglie di sogno
senza più le sue favole da dire

di quando il mare esalerà il respiro
quell'ultimo salato e solo a un sole
che brucerà anche se stesso in un suicidio
che porrà fine alla luce

di quando le parole consumate
riposeranno per sempre nel silenzio
e l'aria immobile
sarà tomba del vento

di quando il tempo perderà memoria
del conto, ed anni e giorni languiranno
orfani di passato e di futuro

di quando cesserà tutto di esistere
tranne il tuo amore. 


*

OPOWIEDZ MI

Opowiedz mi jeszcze
o chwili, w której gwiazdy spadną jak łzy
z konającej twarzy nocy
i umrze niebo, pozbawione łusek snu 
i baśni do opowiedzenia

o chwili, gdy morze wyda ostatnie tchnienie,
to ostatnie, słone, samotne ku słońcu,
które spali także siebie w samobójstwie,
kładąc kres światłu

o chwili, gdy zużyte słowa
spoczną na zawsze w ciszy,
a nieruchome powietrze
będzie grobem dla wiatru

o chwili, w której czas zapomni 
o odliczaniu, a lata i dni zgasną,
osierocone z przeszłości i przyszłości

o chwili, gdy wszystko przestanie istnieć,
z wyjątkiem twojej miłości.

***


DOPO CHE MI FAI L'AMORE

Dopo che mi fai l’amore
il mio sguardo travalica
gli abissi innomati
e orgasmico coglie
l’altrove
di cui solo sei varco

Vertigino
nella luce assoluta
che da te a me si disvela
randagia d’estasi
prima della caduta

E ogni volta mi afferri
sul ciglio dello schianto

Dopo che mi fai l’amore
io piango

...
...

di questo tuo infinitarmi
di questo mio saperti
divino

*



PO TYM, JAK SIĘ ZE MNĄ KOCHASZ 


Po tym, jak się ze mną kochasz,
me spojrzenie przekracza
nienazwane otchłanie
i w orgazmu objęciach dosięga
innego wymiaru, 
do którego jesteś przejściem

Wiruję
w absolutnym świetle,
pomiędzy mną a tobą rozpostartym,
w bezdomnej ekstazie
tuż przed upadkiem

I za każdym razem chwytasz mnie
na krawędzi zderzenia

Po tym, jak się ze mną kochasz,
płaczę

...
...

bo czynisz mnie nieskończoną,
bo jesteś dla mnie tak boski




****


LA POESIA PIÙ BELLA


La poesia più bella di ogni tempo
sarò io a scriverla per te

Basterà non dire tante cose
tacere dei silenzi e degli inganni
omettere con grazia le finestre
che lasciavo socchiuse sui ritorni
non parlare dei cieli che riempivo
col fervore poeta, e tu svuotavi
e delle crepe antiche che nel buio
mi celavano abissi

Ti vidi - ma ora so ch'era un riflesso
mio nello specchio liquido illusorio:
t'ho amato come s'ama l'invisibile
con la fede dei ciechi

Perciò ti scriverò quella poesia
la più bella, che tu non leggerai:
un requiem dolce, che rimanga eterno
come un lume rimasto acceso in una stanza
che uscendo, non han voluto spegnere.


*


NAJPIĘKNIEJSZY WIERSZ

Najpiękniejszy wiersz wszechczasów
to ja napiszę dla ciebie

Wystarczy nie mówić zbyt wiele,
przemilczeć cisze i zdrady,
z wdziękiem pominąć okna
uchylone na powroty,
nie wspominać o niebach, wypełnianych poetyckim zapałem, przez ciebie oproznionychy,
ani o dawnych pęknięciach, co w mroku
skrywały przede mną otchłanie

Widziałam cię - lecz teraz wiem, że byłeś odbiciem
mnie samej w zwodniczym, płynnym lustrze:
kochałam cię tak, jak kocha się to, co niewidzialne,
wiarą ślepców.

Dlatego napiszę ci ten wiersz,
najpiękniejszy z tych, których nie przeczytasz:
łagodne requiem, które pozostanie wieczne
jak pozostawione w pokoju światło, 
którego wychodząc, nie chciano zgasić.


****


IL LUOGO

Ti sarò sogno
nell'ora in cui la notte
abbassa le sue ciglia e il mondo tace

e sarò passo
lieve tra le tue stanze
- segrete -
la luce che si adagia
dove nemmeno tu osi guardare

Sarò la risonanza
dei tuoi silenzi,
vibrazione che accoglie
i sospiri dispersi,
l’eco dei tuoi pensieri sottaciuti

Conoscerò la lingua
di quei timori inespressi
e piano li canterò, come si canta
la nenia a un bimbo, se vuoi placarne il pianto

Diventerò
respiro che s'intreccia al tuo respiro
carezza a trattenerti che non stringe
le stelle che non ti sei ancora concesso:
aprirò le pupille alle tue notti

E se chiamerai questo amore
o lo chiamerai soltanto pace
non importa:
voglio essere solo il luogo dove torni. 


*



MIEJSCE

Będę twym snem
w godzinie, w której noc
przymyka powieki, a świat milknie

i będę lekkim krokiem
w twych pokojach
 - ukrytych -
światłem spoczywającym 
tam, gdzie nawet ty nie śmiesz spojrzeć

Będę brzmieniem
twych milczeń,
drżeniem przyjmującym 
rozproszone westchnienia,
echem twych przemilczanych myśli

Poznam język
tych niewypowiedzianych lęków
i czule je ukołyszę, jakbym śpiewała 
kołysankę dziecku, którego szloch 
chcę uciszyć 

Stanę się
oddechem splecionym z twoim oddechem,
pieszczotą, co zatrzymuje, lecz nie więzi,
gwiazdami, których jeszcze nie dostąpiłeś:
otworzę źrenice na twoje noce

A jeśli nazwiesz to miłością
lub jedynie spokojem
to nie ma znaczenia:
chcę być tylko miejscem, do którego wracasz.


****




DOVE SONO I POETI?



Dove sono i Poeti? Dite loro
che li vado cercando, che ho varcato
già mille cieli immoti di silenzio
scalato asprezze ove la luce muore
sonderato i più cupi abissi d'ombra
traversato i deserti incandescenti
sfidato il gelo muto delle lande;

e in ogni luogo s'è levato il grido:
Poeta, dove sei? Tendi la mano!
Tendi la mano a porgermi quel verso
che m’apra gli universi inesplorati
di magiche alchimie di suono e senso:
non vano accosto di parole vacue
un mero frangersi di suoni inerti
inutile rumore che va a capo!
La Poesia è vero che rischiara
è lacerare il velo del Mistero
trarne un bagliore e offrirlo in dono al mondo!

Ma dove siete, dunque, voi Poeti
voi soli che sapete, senza scampo,
sostenere lo sguardo dell'Eterno?

*

GDZIE SĄ POECI?

Gdzie są Poeci? Powiedzcie im,
że ich szukam, że przemierzyłam już
tysiąc niebios nieruchomego milczenia,
wspinałam się po urwiskach, gdzie światło gaśnie,
zgłębiałam najciemniejsze otchłanie cienia,
przemierzałam rozpalone pustynie,
rzucałam wyzwanie niememu chłodzie bezkresów;

i w każdym miejscu rozlegał się krzyk:
Poeto, gdzie jesteś? Wyciągnij dłoń!
Wyciągnij dłoń, by podać mi wers,
który otworzy przede mną nieznane wszechświaty
magicznych alchemii dźwięku i znaczenia:
nie tylko próżne zestawienie pustych słów,
nie zwykłe rozbijanie się martwych dźwięków,
nie bezużyteczny hałas przełamany wersami!
Poezja jest prawdą, niosącą światło,
jest rozdarciem zasłony Tajemnicy,
wydobyciem blasku i ofiarowaniem go światu!

Gdzież jesteście zatem, wy, Poeci,
wy jedyni, którzy potraficie, bez ucieczki,
znieść spojrzenie Wieczności?


****


PATRIA DI LUCE OBLIQUA


Camminando nei solchi del ritorno
tra l'oro stanco dei muretti a secco
e un canto ininterrotto di cicale
ritrovo il tempo antico senza fretta
dei cari luoghi immobili e fedeli.

Il sole brucia lento tra i filari
colando miele fuso sulle vigne.
Come vegliardi in cerchio a raccontare
leggende fitte di mistero e d'ombre
trovo gli ulivi e i nodi come vene
storti fratelli miei di latte e sale.

Volteggiano gabbiani in danze bianche
sui tetti dal candore abbacinante.
Poi dove il cielo incontra il blu del mare
la roccia beve l'onda e si consuma
fra spume d'ambra e schianti di cristallo.

In me, Salento, canti l'anarchia
di ciò che vive libero e immortale.

*


OJCZYZNA KRZYWEGO ŚWIATŁA 

Podążając powrotnymi śladami 
pośród zmęczonego złota suchych kamiennych murów
i nieprzerwanego śpiewu cykad
odnajduję, bez pośpiechu, miniony czas
ukochanych nieruchomych i wiernych
miejsc.

Słońce pali wolno między rzędami winorośli,
spływając roztopionym miodem na winnice.
Jak starcy siedzący w kręgu i snujący
legendy gęste od tajemnicy i cieni,
odnajduję oliwki i sęki niczym żyły,
mych powyginanych braci z mleka i soli.

Mewy wirują w białych tańcach
nad oślepiającymi bielą dachami. 
Tam, gdzie niebo spotyka błękit morza,
skała wypija falę i sama się ściera
pośród bursztynowej piany i trzasków kryształu.

We mnie, Salento, wyśpiewujesz anarchię
tego, co żyje wolne i nieśmiertelne.

****


AL MIO MARE

Ho sempre amato entrambe le tue facce:
quella che ride con la pelle d’oro
che ti fa specchio tremulo di cielo
e quella corrugata blu profondo
con bava bianca agli angoli di labbra.

Distesa sul lettino mi giungeva
dalle persiane verdi semichiuse
a volte il luccichio del dorso vivo;
altre, m’entrava il vento nella stanza
con l’odore salmastro della furia.

Io ti gettavo sogni come sassi
perché li custodissi tra i misteri
che negli abissi tuoi m’immaginavo:
urne di navi, code di sirene,
anime mute imprigionate in alghe…

Ti guardo e riconosco la mia infanzia:
quel filo che divide il sole e il sale
e l’eco di Gallipoli che arriva
tra gridi di gabbiani, reti stese
e panni nelle corti come vele.

Ionio, sei casa ma non hai pareti,
per questo un giorno mi vedrai tornare:
mi placherai la sete d’infinito
dentro quel grembo-madre sconfinato
e lì m’eternerò, senza più nome.

*

DO MOJEGO MORZA

Zawsze kochałam oba twe oblicza:
to, które śmieje się złocistą skórą,
czyniąc z ciebie drżące lustro nieba,
i to pomarszczone, głęboko błękitne,
z białą pianą w ust kącikach. 

Czasami, leżąc na leżaku, docierał do mnie
spomiędzy wpółprzymkniętych zielonych okiennic
połysk twego żywego grzbietu;
innym razem wiatr wpadał do pokoju
ze słoną wonią twojej furii.

Rzucałam ci marzenia jak kamienie,
byś strzegło ich wśród tajemnic,
które wyobrażałam sobie w twych głębinach:
wraki jak urny, syrenie ogony,
nieme dusze uwięzione w algach…

Patrzę na ciebie i poznaję swoje dzieciństwo:
tę linię, dzielącą słońce i sól
i echo Gallipoli, dochodzące 
wśród krzyków mew, rozwieszonych sieci
i prania na podwórzach jak żagle.

Morze Jońskie, jesteś domem bez ścian,
dlatego pewnego dnia ujrzysz mój powrót:
ugaszę w tobie pragnienie nieskończoności
w tym bezkresnym, matczynym łonie
i tam stanę się wiecznością, 
pozbawiona imienia.


****

ALLE FRONDE DEGLI ACERI

Ogni giorno mi porto ad aspettarti
là dove l’aria ha il profumo degli aceri
e il tempo lo scorrere lento
di fiumi che si credono mari.

Mi porto e t’attendo, devota
tra radici custodi del fieri *
e ombre ramate
che osano luce.

Attendo la tua voce che viene
a sciogliere gli inverni addormentati
a smuovere la linfa delle ore
a riportare vita dove il gelo
disfidava il destino.

Si accende, l’acero
nell’ultimo sole:
i rami brillano
brillano come braci
e al loro cremisi
ecco la profezia:
promessa che arde
passione che impelle
ritorno che mai
potrà mancare.

(fieri * : divenire, dal latino)

*


DO GAŁĘZI KLONÓW

Każdego dnia przychodzę, by czekać na ciebie
tam, gdzie powietrze pachnie klonami,
a czas płynie powoli
jak rzeki, które sądzą, że są morzami.

Przychodzę i czekam na ciebie oddana
wśród korzeni strzegących przyszłości 
i miedzianych cieni,
ośmielających światło.

Czekam na twój głos, co nadchodzi,
by roztopić uśpione zimy,
poruszyć esencję czasu,
przywrócić życie tam, gdzie mróz 
rzucał wyzwanie przeznaczeniu.

Klon rozpala się 
w ostatnim słońcu:
lśnią gałęzie, 
żarzą się jak ogień,
a w ich karmazynie
widnieje proroctwo:
obietnica, która płonie,
pragnienie, co motywuje,
powrót, którego nigdy
nie zabraknie.




****




ARAMI

Arami, amore,
ché sono terra che ti attende,
zolla inquieta sotto il cielo
che invoca il tuo nome.

Percorrimi con le mani come aratri,
apri le mie stagioni addormentate,
scavami solchi
per riempirli di te.

Non temere, mio amore, la mia sete:
la custodisco,
per la tua pioggia che cada
lenta e profonda.

Arami, così che in me germogli
il tuo seme di luce,
e il nostro campo cresca, rigoglioso,
dentro l’estate che saremo. 

*


ORKA

Orz mnie, miłości,
bo jestem ziemią, co na ciebie czeka,
niespokojną skibą pod nieboskłonem,
co wzywa twojego imienia.

Przemierzaj mnie dłońmi jak pługiem,
otwieraj me uśpione pory roku,
żłób we mnie bruzdy,
by wypełnić je sobą.

Nie lękaj się, ma miłości, mojego pragnienia:
strzegę go
dla twego deszczu, który spadnie
powoli i głęboko.

Orz mnie, by we mnie wzrosło
twe ziarno światłości,
by nasze pole kwitło bujnie
w lecie, którym będziemy.

***


L' ULTIMA VOGLIA

Stanotte
non dormivo
mente e corpo in tensione
condannato nel braccio della morte
che decide
la sua ultima voglia.

Ho indossato un cappotto
sul pigiama
e sono uscita
in cerca dell'umanità.
La mia ultima voglia.

Speravo di trovarla
chissà dove nascosta
magari sotto un ponte
a fissare l'argento delle acque
donato dalla luna.

Ho camminato a vuoto
non so quanto
fin quando i piedi mi hanno detto:
non ti seguiamo più.

Allora son tornata
a casa, nel mio letto
con addosso il mio pigiama deluso,
l'amaro in bocca della sigaretta
che non avevo fumato. 

*


OSTATNIE ŻYCZENIE

Tej nocy
nie spałam,
umysł i ciało trwało w napięciu,
jak skazaniec w celi śmierci,
który wybiera
swe ostatnie życzenie.

Włożyłam płaszcz
na piżamę
i wyszłam
szukać człowieczeństwa.
Mojego ostatniego życzenia.

Miałam nadzieję je znaleźć,
któż wie, gdzie ukryte,
może pod mostem,
wpatrzone w srebro wód
ofiarowane przez księżyc.

Podążałam bez celu,
nie wiem jak długo,
aż stopy powiedziały:
nie pójdziemy dalej.

Wtedy wróciłam
do domu, do swojego łóżka,
wciąż w mej rozczarowanej piżamie,
z goryczą w ustach po papierosie,
którego nie zapaliłam.


***


Commenti